Krzysztof Jackowski
Fot. PIOTR BLAWICKI /DDTVN/ EAST NEWS
O TYM SIĘ MÓWI

Krzysztof Jackowski zdradza, czy trudno jest być jasnowidzem i co uważa za największą porażkę!

Wyjawił także, co najgorszego może zrobić jasnowidz...

Gabriela Czernecka 3 lipca 2020 12:39
Krzysztof Jackowski
Fot. PIOTR BLAWICKI /DDTVN/ EAST NEWS

Nie lubi, gdy ktoś mówi, że pomaga ludziom, choć większość jego klientów tak właśnie mówi. Internauci chętnie szukają w sieci jego wypowiedzi o najsłynniejszych zaginięciach, polityce, wojnie czy… końcu świata. Jak sam twierdzi, do przeprowadzenia wizji potrzebuje rzeczy osobistej zaginionego, najlepiej części garderoby. Czasem – jak uważa – udaje mu się dowiedzieć czegoś o poszukiwanym na podstawie zdjęcia. Na pytanie, co najgorszego może zrobić jasnowidz, odpowiada: „Nie wiem. Ale pozwolę sobie zmienić to pytanie: a co najgorszego może zrobić lekarz? Popełnić pomyłkę podczas operacji, która zakończy się śmiercią pacjenta. Gdyby w ten sposób podchodził do swej pracy, nigdy by nie operował, bo lepiej nie narażać się na błąd. Podobnie policjant – jeżeli źle przeprowadzi interwencję, także może to się skończyć tragicznie. Możemy wymienić wiele zawodów, z którymi łączy się takie ryzyko. To samo dotyczy jasnowidza. Nie mogę powiedzieć, że najgorszą rzeczą, jaką może zrobić jasnowidz, jest błędne opisanie wizji, ponieważ to się zdarza. Jeżeli podchodzi się do tych właściwości poważnie i moralnie, to w tę moralność wliczony jest także błąd. Nie widzę w tym nic złego.” Jak wyglądają spotkania z rodzinami osób zaginionych i co Krzysztof Jackowski uważa za swoją największą porażkę? Oto fragment książki Jasnowidz Jackowski autorstwa Przemysława Lewickiego.

Swoich klientów przyjmuje pan w domu, który jest jednocześnie pańskim biurem. Jak wyglądają spotkania z rodzinami osób zaginionych? Jak reagują ludzie?

Bardzo różnie. Czasem widać, że cały czas żyją nadzieją, inni – to również widać po twarzach i gestach – że ta nadzieja gaśnie. Zdarza się jednak, że rodziny przychodzą do mnie już po dwóch, trzech dniach od zaginięcia i dzięki temu poszukiwania trwają krócej. Przypominam sobie historię starszego mężczyzny, który mieszkał w jednym z miast nad morzem. Ostatecznie udało się go znaleźć żywego gdzieś na wsi. Wtedy naszła mnie refleksja: jasnowidzenie może, ale nie musi pomóc. Jak wspomniałem, reakcje bywają bardzo różne. Pamiętam, gdy bliska osoba zaginionego zaczęła spazmatycznie płakać. Bardzo się tego przestraszyłem i zacząłem nawet krzyczeć, żeby tak nie histeryzowała. Powiedziałem jej, że nie jestem pewny tego, co przepowiadam, ale nie wolno tak się zachowywać. Przypominam sobie również sytuację, gdy do mojego mieszkania zapukała pewna pani w towarzystwie dwóch kobiet. Zapytała o los swojej córki. Wykonałem wizję i – niestety – miałem dla niej bardzo smutne informacje. Ta pani to przyjęła, podziękowała i wyszła z mojego mieszkania. Po jakimś kwadransie zobaczyłem przez okno, jak koło bloku zatrzymuje się karetka na sygnale. I zobaczyłem tę kobietę na noszach, pochylali się nad nią lekarze. Dopiero później dowiedziałem się, że zemdlała. Dla mnie to było straszne doświadczenie, bo zdaję sobie sprawę, że w pewnym stopniu przyczyniłem się do jej złego samopoczucia. Reakcje ludzi bywają bardzo różne, skrajne. Najczęściej jednak spokojnie przyjmują informacje ode mnie, czasem ktoś je skomentuje, czasem nie.

 Niekiedy zdarzają się panu porażki. Jak je pan odbiera?

Nie przypominam sobie największej porażki, choć muszę uczciwie przyznać, że było ich wiele w moim życiu. Podchodzę do tego jednak nieco inaczej. W jasnowidzeniu zawsze popełnia się błędy w niektórych momentach i to jest naturalne, odbieram to jako coś bardzo normalnego. Na początku 2019 roku w swojej audycji na YouTubie mówiłem o ryzyku wybuchu bardzo groźnego konfliktu na Bliskim Wschodzie. Przypuszczałem, że może chodzić o Turcję, która wkroczy na terytorium innego państwa. Czy moja wizja się sprawdziła? Wszystko jest kwestią interpretacji. Nie ukrywam, że najtrudniejsze wizje dotyczą przewidywania przyszłości, one bardzo różnią się od spraw, gdy – podczas pracy nad jakąś sprawą kryminalną – muszę się cofnąć w czasie. Zawsze jednak zastrzegam, że mogę się mylić. Moja działalność jest w pewnym sensie irracjonalna, dlatego możliwość popełnienia pomyłki jest w każdej sytuacji czymś normalnym. Nie podchodzę do tego jak do zwykłej życiowej porażki, takie pomyłki są wpisane w jasnowidzenie. Dotykam bardzo szczegółowych elementów spraw. Weźmy pod uwagę morderstwo – opisanie takiego zdarzenia musi być niezwykle precyzyjne. Przecież moja dokumentacja zawiera poważne potwierdzenia, na przykład dotyczące odnalezienia zwłok czy wskazania sprawców zabójstwa. Z kolei wizje dotyczące przyszłości są bardziej płynne, mniej doskonałe, dlatego że w tym przypadku jestem obwarowany informacjami, które mnie otaczają. Trudno czasem odrzucić sugestię i z tego powodu takie przepowiednie często mogą zawierać błędy. Muszę jednak przyznać, że bywały zdarzenia o charakterze ogólnoświatowym, które przewidziałem trafnie. Choćby słynny kryzys bankowy z 2008 roku.

A  największa pomyłka?

 Oceniam to w inny sposób. Przez 30 lat, gdy zajmuję się jasnowidzeniem, wyrobiłem sobie warsztat. Działam według opracowanego schematu i możliwość pomyłki mam wliczoną w moralne koszty. Po wielu latach zdałem sobie sprawę, że moja praca jest uwarunkowana możliwością błędu. Innymi słowy: jeżeli człowiek idzie do detektywa, a ten weźmie za to pieniądze, powinien mieć większe obciążenie psychiczne, jeśli źle wykona swoją pracę. Dlaczego? Z prostej przyczyny – nie wykonał jej fachowo. Jednak w przypadku jasnowidzenia trudno mówić o fachowości, tu chodzi raczej o poczucie. Można to również przyrównać do innego zawodu.

jasnowidzenie to stawanie przed trudnymi zadaniami, choć nie wszystkie z nich da się wykonać.

Obywatel idzie do adwokata, który bierze pieniądze za poprowadzenie sprawy. Jednak nawet gdy przegracie, nie można domagać się odszkodowania, nie można mieć pretensji do adwokata – on wykonał swoją pracę, ale ostateczną decyzję podjął przecież sąd. Moją praktykę opieram na dotychczas trafnie wyjaśnionych sprawach. I na tej podstawie uważam, że mogę nadal próbować. Natomiast zawsze, gdy przychodzą do mnie rodziny i wykonuję wizje dotyczące ich bliskich, zaznaczam, że mogę się mylić. I nie kieruję się tu ostrożnością – to po prostu oświadczenie, by człowiek wiedział, że korzysta z czegoś, co jest niepewne. To niezwykle istotne. W ten sposób podchodzę do każdej sprawy, dlatego zastrzegam nawet na piśmie, że istnieje ryzyko pomyłki. Uważam, że to mój moralny obowiązek.

 Trudno być jasnowidzem?

 Jasnowidzenie nie jest niczym łatwym i lekkim. W naszym kraju mamy obecnie naturalny wysyp wizjonerów. A teraz chowam pokorę do kieszeni, bo jestem już starym schorowanym człowiekiem i pokorę mam gdzieś: gdy słyszę ludzi, którzy zajmują się parapsychologią i pięknie opowiadają o zdarzeniach, o jakichś aniołach fruwających nad nimi i innych takich historiach, zbiera mi się na mdłości. Oczywiście – tak można sobie kreować parapsychologię, ale to nie jest prawdziwa parapsychologia, tylko wyobrażenie, idealizowanie. Dla mnie jasnowidzenie to stawanie przed trudnymi zadaniami, choć nie wszystkie z nich da się wykonać. Na ogół podejmuję tylko jedną próbę i to, czy zakończy się ona powodzeniem, zależy od stanu mojej psychiki, nastroju, od wielu czynników. Jasnowidz musi być odpowiedzialny i odporny – przede wszystkim na samego siebie. Bo trzeba nie lada odwagi, by napisać do rodziców zaginionej dziewczyny: „Wasza córka nie żyje. Została pchnięta czymś ostrym, ale nie był to nóż. Było przy niej dwóch chłopaków”. 

Książka o Jackowskim, Jasnowidz Jackowski
Fot. Mat. prasowe

Książka Jasnowidz Jackowski autorstwa Przemysława Lewickiego ukazała się nakładem Wydawnictwa Harde 17 czerwca 2020 roku.

Wideo

Wiosna 2020 - design, kulinarne inspiracje, podróże bez wychodzenia z domu!

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

BARBARA KURDEJ-SZATAN wyznaje: „Zasuwając intensywnie, oczekiwałam, że gdy wrócę do domu, będę mogła się zrelaksować. Tymczasem były awantury…”. GREG i RAFAŁ COLLINS – od happy endu do tragedii był tylko krok. W VIVIE! na Lato w cyklu Ona o Niej – KRYSTYNA CIERNIAK-MORGENSTERN o ELŻBIECIE CZYŻEWSKIEJ: „Szamotała się psychicznie. Z jednej strony niedawno poślubiony mąż, a z drugiej Polska…”. W cyklu Sztuka gotowania – HANNA LIS. Czy spełni swoje „kulinarne” marzenie i wybierze się do Peru? W Podróżach z Historią: tajemnice KASZUB.