Izabela Sakutova stoi przy wieszaku z biustonoszami
Fot. materiały prasowe
VIVA! Tylko u nas

Chcesz mieć piękny biust? Wiemy jak to zrobić bez pomocy skalpela.

Katarzyna Piątkowska 26 stycznia 2018 17:30
Izabela Sakutova stoi przy wieszaku z biustonoszami
Fot. materiały prasowe

Nie ważne czy masz duże czy małe piersi. Wiemy co zrobić, żeby Twój biust zawsze wyglądał doskonale. I nie potrzeba do tego skalpela. Co więc zrobić, by mieć ponętny biust jak Deeta von Teese zdradza Isabela Sakutova, która wprowadziła do Polski usługę brafittingu. Jest też autorką książki „Brafitting. Lifting piersi bez skalpela”.

Gwiazdy i brafitting

Okazuje się, że nawet jeśli twojemu biustowi jest daleko od ideału jest na to rada. Okazuje się, że wystarczy dobrze dobrany biustonosz, a efekt może być naprawdę spektakularny. Z porad autorki książki korzystają Karolina Szostak, Elżbieta Romanowska, Paulina Smaszcz–Kurzajewska czy Beata Sadowska.

Przeczytajcie rozmowę z Izabelą Sakutovą, a już nigdy nie popełnicie błędów przy doborze biustonosza.

Jakie są najczęstsze błędy jakie robimy przy wyborze biustonosza?
Ciągle największym problemem jest noszenie zbyt luźnego obwodu pod biustem i zbyt małej miseczki, co skutkuje między innymi chronicznymi bólami ramion, odcinka szyjnego, problemem z prawidłową postawą albo podrażnieniami skóry. Dość często zdarza się również noszenie zbyt dużych miseczek, które poznamy po zapadaniu się materiału bluzki pod górna krawędź miseczki.  
 
Jak dobrać odpowiedni biustonosz?
Tylny pas obwodu biustonosza nie powinien przemieszczać się po plecach zachodząc na łopatki, powinien stabilnie okalać nasze ciało. Tylko wtedy przytrzyma stabilnie miseczki, z których piersi nie będą uciekać i odciąży nasze plecy i ramiona, gdyż poprawnie dobrany obwód biustonosza powinien zapewnić naszym piersiom aż 80% podtrzymania. Nie powinien jednak być za ciasny i sprawiać nam ból. Powinnyśmy być w nim w stanie swobodnie oddychać.
Miseczka nie powinna wbijać się krawędzią w tkankę piersiową, dzieląc pierś na pół, czy to w jej górnej części, czy pod pachą. Jest zadaniem jest otoczenie, zebranie i ukształtowanie piersi bez kreowania pustej przestrzeni czy wybrzuszeń.
Fiszbiny mają okalać pierś u jej podstawy, nie powinny zachodzić na tkankę piersiową, wbijać się w nią. Złączenie łączące ze sobą dwie miseczki przeważnie powinno gładko przylegać do klatki piersiowej. Wyjątkiem będą sytuacje, w których kobieta ma wklęsłą lub wypukłą budowę klatki piersiowej. Zwracajmy też uwagę na ramiączka, by nie spadały ani aby nie wbijały się w ramiona. Powinny być wygodnie, ale i stabilnie wyregulowane.

 Ważne również, by stanik był dobrze dobrany do naszego indywidualnego kształtu piersi, ich rozmiaru, konsystencji, rozłożenia na klatce piersiowej oraz do budowy samej klatki piersiowej.  W tym celu pomoc profesjonalnej brafitterki, pracującej z szeroką gamą rozmiarową, jest nieoceniona.

Dlaczego zajęła się Pani brafittingiem?
Moja historia jest przykładem na to, jaki wpływ na psychikę młodej kobiety ma źle dopasowany biustonosz. Od kiedy pamiętam, miałam kompleks na punkcie dużego biustu, który przy mojej filigranowej sylwetce wyglądał nieproporcjonalnie. W latach 90. ubiegłego wieku posiadaczki większych piersi mogły znaleźć w ofercie sklepowej jedynie nieatrakcyjne staniki, przypominające namioty, z których duży biust wypływał na wszystkie strony przy każdym kroku. Wtedy ogromnym problemem było znalezienie miseczek większych niż D czy E, nie wspominając nawet o obwodach 60, 65 czy 70 cm. Prawie każde moje wyjście na zakupy bielizny było traumatycznym przeżyciem i kończyło się płaczem. Ekspedientki patrzyły na mnie jak na dziwoląga. Później stwierdzały: „Dziewczyno, nie ma co wybrzydzać! Z takim biustem bierz co jest i ciesz się, że cokolwiek udało się znaleźć!”. Byłam rozczarowana, bo jedyne co mi oferowano, to biustonosze na grubych szelkach, wyłącznie w kolorze cielistym lub białym, odpowiednie raczej dla dojrzałych kobiet niż dla nastolatek. Musiałam iść na duży kompromis, wybierać coś pomiędzy tym, czego naprawdę wymagał mój biust, a tym, co było dostępne w sklepie. Na kompromis musiało iść także moje ciało – ono potrzebowało przede wszystkim odciążenia pleców i ramion oraz odpowiedniego ukształtowania piersi. Niestety, jedyne co udało mi się znaleźć to zakupiony po długich poszukiwaniach, absolutnie źle dopasowany rozmiar 75E, w którym tył biustonosza unosił się ku górze, a biust wisiał, opadając na brzuch. Cały ciężar piersi spoczywał zaś na moich ramionach i notorycznie przypominał o sobie wbijającymi się w nie ramiączkami. Byłam zmuszona kupować co najmniej o rozmiar większe ubrania, aby zmieścić się w nie w okolicach piersi. Przez to wyglądałam na osobę tęższą niż w rzeczywistości, bo źle podtrzymany biust maskował moją talię, co w połączeniu z większym rozmiarem ubrań dodawało mi co najmniej 5 kilogramów.
Dodatkowo, bóle pleców i karku były na porządku dziennym, ale dla młodych kobiet to nie one są największym problemem. Ważniejszy jest brak akceptacji samej siebie. Przygotowując się w szatni na lekcje wf-u widziałam moje koleżanki, które miały piękne, kolorowe biustonosze. A ja? Cielisty, babciny, bo tylko taki mogłam wtedy dostać w Polsce na moje piersi. To było powodem moich olbrzymich kompleksów. Moja pewność siebie była bliska zeru, marzyłam o tym by wziąć roczne zwolnienie z lekcji WF, gdyż mój źle podtrzymany podczas uprawiania sportu biust krępująco podskakiwał i zwracał na siebie uwagę rówieśników, będąc tym samym powodem sarkastycznych docinków. Przez długie lata dojrzewałam w przeświadczeniu, że z moim ciałem jest coś nie tak. Zupełnie poważnie myślałam o operacji zmniejszenia piersi.

Ile Pani miała wtedy lat?
Z problemem źle dopasowanego biustonosza borykałam się do 23 roku życia, kiedy to zainspirował mnie brafitting i zmienił moje spojrzenie na siebie samą.

Gdzie się Pani tego nauczyła?
Moje pierwsze zetknięcie z brafittingiem było w Anglii, gdzie następnie rozwijałam swoją wiedzę w tym zakresie. Wtedy też po raz pierwszy miałam do czynienia z szeroką ofertą rozmiarową bieliźnianej marki Panache, oferującej blisko 100 rozmiarów, w porównaniu do kilkunastu, które wówczas były dostępne w naszym kraju. Tam odkryłam, że nie tylko biustonosze mogą być idealnie dopasowane, ale niezależnie od posiadanego rozmiaru, mogą być też ładnie skrojone, koronkowe, barwne, bez grubych jak szelki ramiączek. Przekonałam się, że mój biust w dobrze dopasowanym staniku naprawdę ładnie wygląda; jest zebrany, uniesiony i sprawia wrażenie mniejszego, chociaż oznaczenie miseczki miało wyższą literkę niż w tym, który nosiłam wcześniej i który był źle dopasowany. Od tamtej pory zaczęłam inaczej się ubierać, cieszyć się bielizną, miałam wreszcie kolorowe i koronkowe biustonosze. W Anglii zrozumiałam, jaki wpływ na samopoczucie kobiety ma dobrze dobrany, dopasowany do potrzeb figury biustonosz. Jak podnosi samoocenę i nasze spojrzenie na nas same, jak sprawia, że wzrasta nasze poczucie własnej wartości.

Jakie były początki Pani firmy?
Widząc, jak brafitting i dostępność szerokiej oferty rozmiarów biustonoszy wpłynęły na moje zdrowie fizyczne i mentalne, w 2004 roku postanowiłam wprowadzić tę usługę do Polski. Założyłam więc firmę, która wraz z dystrybucją produktów marki Panache,  na pukcie których dosłownie oszalałam (wreszcie duża numeracja, świetne kroje, mnóstwo wzorów), umożliwiła mi to zadanie. Byłam wówczas pierwszą osobą w naszym kraju promującą brafitting, czyli indywidualny dobór biustonoszy i pracującą z tak szeroką ofertą rozmiarową. Wyszłam z założenia, że skoro sama nie mogłam znaleźć biustonoszy, które rozmiarowo i konstrukcyjnie odpowiadałyby wymogom mojej figury, to z pewnością są i inne kobiety, które jak ja borykają się z podobnym problemem. I nie myliłam się, chociaż początki nie były łatwe. Sklepy wcale nie były chętne do współpracy w tym temacie. Wszystko było dla nich za duże − zbyt szeroka numeracja, za wiele fasonów, kolorów, wzorów. Wszyscy dziwili się: „Miseczki D, H, J? Na co to komu? Największy rozmiar, jaki mamy, to D, i jest dobrze. Przecież nie ma takich kobiet!”. „A jeszcze na duży biust te siateczki, te koronki, te pstrokatości i kwiatki – kto to wszystko będzie kupował?”. Dla ówczesnych sklepów tak szeroka oferta była problemem, bo musiałyby zadbać o znacznie większe zatowarowanie, spowodowane dostępnością co najmniej sześciokrotnie większej skali rozmiarów niż ta, na której dotychczas pracowały. Dodatkowo, musiałyby uczyć się na nowo pracy z produktem, a do tego właściciele sklepów, szczególnie tych z 20- czy 30-letnim stażem, nie byli chętni. W zamian wierzono, że problem tkwi w klientce i jej niestandardowej sylwetce, a nie w ubogim asortymencie i braku umiejętności dobrania rozmiaru. Konsekwentnie wyznawano zasadę, że to klientka musi dopasować się do produktu, a nie produkt do niej i niezmiennie oferowano 15 rozmiarów, które kobiety dopasowywały same, bo o konsultacji w przymierzalni absolutnie nie było mowy.
Latem 2005 roku na jednym z portali internetowych powstało lobby biuściastych, które tworzyły konsumentki, tak jak ja niezadowolone z dostępnej w sklepach oferty rozmiarowej biustonoszy. Pomogły mi one w wypromowaniu braffitingu w naszym kraju. W lokalnych sklepach bieliźnianych promowały tę usługę mówiąc, że są w Polsce marki, takie jak Panache, które są w stanie sprostać wymogom brafittingu, bo oferują szeroką ofertę rozmiarową. To, jak i moje działania, a i później wsparcie innych osób i firm bieliźnianych, z czasem doprowadziły do tego, że brafitting jest już nieźle zadomowiony w naszym kraju.

Za co panie Panią kochają?
Nigdy nie myślałam o sobie w ten sposób. Brafitting to nie tylko moja praca, to moja pasja, mój sposób na życie i na to, by nieść pomoc innym kobietom, które jak niegdyś ja, borykają się z biustonoszowymi problemami. Wydaje mi się, że kobiety wyczuwają, że w tym wszystkim jestem autentyczna i w ten sposób utożsamiają się ze mną. Wiedzą, że sama przeszłam przez wiele, by zaakceptować, a w końcu i pokochać własne ciało. Codziennie dostaję wiadomości na moim fanpage’u z prośbami kobiet o poradę w doborze bielizny. Żadnej nie pozostawiam nieodpowiedzianej. Moje osobiste doświadczenia spowodowały, że postawiłam sobie swoistą misję, by podnieść nie tylko biusty kobiet, ale i ich pewność siebie. Daje mi to niezmierną satysfakcję.
 
Czy brafitting w Polsce jest popularny?
Dzisiejsza dostępność brafittingu w Polsce oraz szeroka gama rozmiarowa oferowanych na rynku produktów są na znacząco wyższym poziomie niż w 2004 roku, kiedy to wprowadzałam do Polski tę usługę. Popularyzacji tematu pomagają również media w wyniku czego wielu Polkom brafitting „obił się o uszy”. Jednak wiele z nich nie do końca posiada pełną świadomość tego, co dobrze dobrany stanik potrafi zdziałać dla ich zdrowia i samopoczucia. Pozostaje więc wciąż wiele do zrobienia w tym zakresie. Sposobem na zaradzenie temu problemowi jest edukacja u podstaw - już u nastolatek. Dlatego prowadzę cykl wykładów o zdrowiu piersi w gimnazjach. Spotykam się z nastolatkami i tłumaczę, jak powinien wyglądać dobrze dobrany biustonosz, jak go odpowiednio zakładać, po co nam biustonosz sportowy - wiele młodych kobiet (i nie tylko) szkodzi swojemu zdrowiu, ćwicząc w codziennym, co może skutkować opadaniem piersi, problemami z postawą, bólami ramion i pleców czy podrażnieniami skóry. Sklepy i media przeważnie edukują kobiety po 20-30 roku życia i w wzwyż. Bo to one kupują bieliznę. Ale co chwilę rośnie nam nowe pokolenie, które też trzeba uświadamiać, by nauczyć je dobrych, zdrowych nawyków od samego początku, by noszenie dobrze dobranego biustonosza i świadomość konsekwencji źle dopasowanego była dla nich czymś naturalnym. Liczę na to, że takie wyjście z edukacją brafittingową do młodzieży pomoże w jakimś stopniu z zmianie statystyk, mówiących o tym, że ponad 80% kobiet nosi źle dopasowany biustonosz. Mam nadzieję, że rezultatem moich spotkań z nastolatkami będzie mniejszy procent młodych kobiet powielających podstawowe błędy dotyczące noszenia dobrze dopasowanego biustonosza, które mogą wpłynąć na ich zdrowie fizyczne i psychiczne.

Wideo

Polska nie mogła wygrać Eurowizji Junior trzeci raz? Sara James odpowiada na słowa Jacka Kurskiego

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

IRENA SANTOR mówi: „Cóż jest piękniejszego, niż żyć, istnieć? Interesuje mnie jutro, odkąd zachorowałam na raka...”. MAGDA i JASIEK MELA – Był najmłodszym zdobywcą bieguna, pomimo utraty ręki i nogi. Co dziś najbardziej w nim ceni jego żona Magda? ANNE APPLEBAUM, słynna dziennikarka, laureatka Pulitzera, o odwadze Polaków, domu w Chobielinie i wolności. PIOTR JACOŃ o córce Wiktorii i tym, jak to jest być rodzicem dziecka transpłciowego oraz budowaniu rodzinnych relacji na nowo.