Dj Adamus
Fot. Bartek Wieczorek/LAF AM
PREMIERA KSIĄŻKI

O narkotykach, handlu kobietami i show biznesie. Dj Adamus napisał bardzo kontrowersyjną książkę

Weronika Bruździak-Gębura 27 listopada 2016 11:15
Dj Adamus
Fot. Bartek Wieczorek/LAF AM

DJ Adamus, a właściwie Adam Jaworski, to polski DJ, kompozytor i producent muzyczny. W grudniu skończy 41 lat. Zaczynał w opolskich radiostacjach, później grał w zespole 3K. W końcu postawił na karierę solową. Zasłynął przeróbką hitu „Hi-Fi Superstar” zespołu Wanda i Banda jako Wet Fingers.

 

Dj Adamus razem z dziennikarzem Piotrem Witwickim wydali książkę - „Historia złego chłopca. Świadomość, szczęście, pasja”, która ukazała się 23 listopada nakładem wydawnictwa Edipresse Polska. Mamy fragmenty!

 

O żartach z asystentki

Dj Adamus wspomina, jak wkręcał asystentkę. Żartował, że ściąga haracze z klubów i sprzedaje dziewczyny z Ukrainy do Niemiec.

 

„Nigdy nie udało mi się zbudować wokół siebie dobrego teamu. Nie potrafię pociągnąć za sobą ludzi, nie do końca umiem zrzucać na kogoś swoje obowiązki, a w dodatku nie kręci mnie zarządzanie. Prawda jest taka, że miałem w życiu kilku pracowników i zawsze wtedy dostawałem szału. Za czasów największych sukcesów Wet Fingers musieliśmy zatrudnić asystentkę. Po „Hi Fi Superstar” ze zleceniami nie było problemów. Nasza asystentka nie miała więc zbyt wiele do załatwienia. Gdy ma się hit, to telefony dzwonią same. Kiedy fala sukcesu już opadła, stało się jasne, że nasza asystentka nie jest zbyt kumata. Przed rozstaniem pomyśleliśmy z Michałem, że sprawdzimy, na ile się orientuje, czym zajmowała się w swojej pracy. Usiedliśmy z nią i zaczęliśmy

tłumaczyć:

– Słuchaj. Niech to zostanie między nami. Tak naprawdę my w tych lokalach wcale nie graliśmy, tylko ściągaliśmy z nich haracze.

Dziewczyna zrobiła poważną minę i słuchała w napięciu, a my rozwijaliśmy historię:

– Ten cały zespół i didżejka to taka przykrywka. Tak naprawdę my sprzedajemy dziewczyny z Ukrainy do Niemiec.

Panna nam uwierzyła, co było dowodem na to, jak świetną była asystentką”.

 

O wyższości muzyki klubowej nad innymi gatunkami

Zdaniem Adama Jaworskiego, muzyka klubowa jest najlepszym gatunkiem muzycznym.

 

„Czułem, że to właśnie w byciu DJ-em jest najwięcej rock’n’rolla. Dziś też mam poczucie, że przetrwał on właśnie w muzyce klubowej. Goście, którzy grają obecnie rocka, zamiast jaj mają spodnie rurki i więcej czasu spędzają przed lustrem niż na imprezach. Hip-hopowcy są zbyt zamknięci w sobie, to getto niewolników swojego środowiska. Dziś prawdziwa zabawa to muzyka klubowa. Tu nikt nie chce walczyć z systemem. No, chyba że z własnym. Jeśli jest jakaś ideologia, to ideologia dobrej zabawy”.

 

O ciężkim losie DJ-a

Dj Adamus w swojej książce wspomina też początki pracy w zawodzie.

 

„Było nas kilkunastu i wszyscy się znali. Po występach spotykaliśmy się w Piekarni, gdzie na afterze dokonywało się ostateczne zniszczenie. Imprezowałem jak wszyscy, ale starałem się zachować choć trochę higieny. Inni DJ-e często zaczynali grać w piątek, zostawali na afterze i budzili się w okolicach środy. Na początku fajnie jest żyć w ten sposób, ale potem kończą się zdrowie i kariera”.

 

Jaworski pisze też o tym, jak wiele zmieniło się w pracy DJ-a od lat 90.

 

„Dość wymowne jest to, co stało się z kultowymi miejscami, w których bawiła się Warszawa. Dziś na miejscu Muzy jest go-go, a w dawnej Piekarni grają disco polo. Jest kilka klubów, gdzie

DJ może nawet przyzwoicie zarobić, ale ludzie mają trochę w d•••e jego granie. Dziesięć lat temu przychodzili przede wszystkim dla mojej muzyki. Dziś najczęściej zależy im na tym, by się pokazać. Zniknął gdzieś dawny szacunek dla DJ-a. Ostatnio podszedł do mnie jakiś koleś i bardzo chciał zrobić sobie ze mną zdjęcie. Powiedziałem, że nie ma problemu, ale jak skończę grać. A on się odwraca do swoich znajomych i krzyczy:

– A, jak Adamus nie chce, to niech spier•••a!

Zmieniły się czasy i rola DJ-a. Taki sam pozostaje tylko tylko wiek tych, którzy się bawią. Choć sama zabawa też jest inna. Ludzie mniej jarają się muzą. O wiele bardziej interesuje ich czysta zabawa.”

 

O tym, że DJ może oberwać w zęby

Adam Jaworski opisuje niebezpieczne sytuacje, w jakich może znaleźć się Dj.

 

„Choć są i sytuacje, gdy odmówić się nie da. Znajomy DJ grał raz w dość szemranym miejscu

i podszedł do niego lokalny mafioso, krzycząc:

– Zagraj Enrique!!

Kolega postanowił zignorować gościa, lecz ten strasznie się do niego sadził, wciąż krzycząc:

– Zagraj Enrique, bo ci wpier•••ę!

Sytuacja zaczęła się robić trudna, ale pojawił się też właściciel, który zapewnił, że żadnego Enrique nie trzeba grać. Gdy lokalny mafioso zorientował się, że cały lokal nie chce współpracować, poszedł porozmawiać dość dobitnie z właścicielem. Ten wrócił po piętnastu minutach blady jak ściana i wziął na stronę DJ-a.

– Wiesz co, może zagraj tego Enrique.

Znajomy DJ zrozumiał, że sytuacja zrobiła się trudna, i zagrał Enrique. Gdy tylko zabrzmiały pierwsze dźwięki „Bailando”, lokalny mafioso znalazł się na parkiecie. Wydzierał się przy refrenie wniebogłosy i tańczył, udając krzyżówkę szympansa z odkurzaczem. Wyglądało to strasznie, a przerażeni ludzie schodzili z parkietu, bo kolega nie wytrzymał i w środku refrenu wyłączył mu muzykę. Ten dostał wtedy ataku szału i rzucił się z pięściami na sprzęt. Kolega wyjął gramofon i bronił go własnym ciałem. Mafioso wyciągnął go i przekopał po parkiecie”.

 

O narkotykach

Dj Adamus w swojej książce dużo pisze o narkotykach. O grzybach halucynogennych w Opolu, o marihuanie w Holandii czy kokainie w Boliwii. Jednak obok radosnych opisów przeżyć, pojawia się też przestroga.

 

„Zawsze uważałem, że LSD rozszerza świadomość. Nauka potwierdza, że ten narkotyk tworzy nową siatkę neuronów, ktoĀLra inaczej by nie powstała. LSD jest najbardziej kulturotwórczym narkotykiem. Był inspiracją dla wielkiej sztuki czy Steve’a Jobsa. Na imprezy się jednak zupełnie nie nadaje. Kiedyś po zdanym egzaminie wziąłem kwasa i poszedłem na dyskotekę. Chciałem się trochę zrelaksować i rozweselić. Zamiast się dobrze bawić, szybko zacząłem się alienować. Ludzie coś do mnie mówili, ale ja zupełnie nie wiedziałem co. Twarze zaczęły mi się rozjeżdżać, jak u Witkacego. Rysy się rozmazywały, oczy robiły wielkie, a głosy się rozciągały, jak na wciągniętej taśmie. W końcu wybiegłem z dyskoteki i wziąłem taksówkę.

– Proszę mnie wywieźć za miasto – rzuciłem.

Taksówkarz pędził jak szaleniec. Auto zaczęło mknąć dwieście kilometrów na godzinę, a ja myślałem, że zaraz z niego wypadnę. Spojrzałem na licznik, który pokazywał czterdzieści kilometrów na godzinę. Była noc i jechaliśmy przez miasto. Gdy już się z niego wydostaliśmy, usiadłem pod drzewem. Na łonie natury w końcu udało mi się wrócić do siebie, ale traumę miałem masakryczną.

 

Większość narkotyków w Polsce jest niebezpieczna z jednego prostego powodu: nikt nie ma nad nimi kontroli. Krążą legendy o tym, co dilerzy dosypują do kokainy. Na prawdziwy narkotyk tak naprawdę nikogo nie stać. Trochę jak w historii jednego z najbardziej znanych polskich zespołów. Techniczny został poczęstowany przez gitarzystę naprawdę dobrą kokainą,

strasznie spodobał mu się stan, w którym się znalazł, i mówi:

– Stary, jakie to jest dobre. Ja się chyba uzależnię.

– A masz osiem tysięcy miesięcznie?

– Nie.

– To się nie uzależnisz”

 

Więcej przeczytasz w najnowszej książce Adama Jaworskiego i Piotra Witwickiego „Historia złego chłopca”, która ukazała się 23 listopada nakładem wydawnictwa Edipresse Polska.

 

Polecamy też: "Tak, jestem kundlem". Niezwykłe wyznanie DJ Adamusa

TAGI #DJ Adamus

Wideo

Zobaczcie 12 najgorętszych trendów na wiosnę 2020!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

BEATA TADLA: „Obiecaliśmy sobie z Rafałem, że nie będziemy opowiadać o naszym związku w mediach. Rafał nie jest osobą publiczną”. Dlaczego SZYMON MAJEWSKI mówi o sobie: „dożywotni maminsynek”? Aneta Hickinbotham produkowała głośną „Ostatnią rodzinę”, nominowane do Oscara „Boże Ciało” i pracowała przy filmie „Troja”. Dlaczego została producentką, a nie… lekarzem? A także oscarowe zaskoczenia i karnawałowe szaleństwo w Rio.