Film Oficer i szpieg
Fot. Materiały prasowe
ZE ŚWIATA FILMU

Przestępca czy ofiara? -  Roman Polański utożsamia się z Dreyfusem!

Przeczytaj naszą recenzję "Oficera i szpiega"

Ida Marszałek 27 grudnia 2019 12:48
Film Oficer i szpieg
Fot. Materiały prasowe

J'accuse!, czyli oryginalny tytuł najnowszego filmu Romana Polańskiego, oznacza „Oskarżam!”. 
Jest to nawiązanie do artykułu Émila Zoli, który opowiedział się po stronie Alfreda Dreyfusa, francuskiego oficera niesłusznie skazanego za zdradę państwa. Ciężko jest jednak pozbyć się wrażenia, że głównym tematem Oficera i szpiega jest nie afera Dreyfusa, a samego Polańskiego. Natomiast zarzuty reżysera są kierowane nie w stronę francuskiej armii, próbującej zamieść swoją karygodną pomyłkę pod dywan, ku uciesze ultrakonserwatywnej prawicy, a w stronę amerykańskiego rządu, który ponad 40 lat temu wypędził reżysera ze swojej ziemi obiecanej.

Fabuła filmu „Oficer i szpieg”

Nagrodzony na festiwalu w Wenecji Oficer i szpieg opowiada autentyczną historię Alfreda Dreyfusa (Luis Garrel), francuskiego oficera żydowskiego pochodzenia. W 1894 roku został oskarżony o rzekomą zdradę stanu na rzecz Niemiec i skazany na dożywotnie wygnanie na Diabelską Wyspę w Gujanie. Film szczegółowo i z sensacyjnym zacięciem przedstawia drogę do rehabilitacji niesłusznie oskarżonego więźnia. Nieoficjalnym i samozwańczym śledztwem w tej sprawie zajmuje się nowy szef wywiadu – Georges Picquart (Jean Dujardin), który początkowo niedowierza w prawość kolegi z wojska, ale szybko ma okazję się o niej przekonać. Głównym dowodem świadczącym o popełnionym przez Dreyfusa przestępstwie jest rękopis pisma zaadresowany do niemieckiej ambasady. Picquart ma jednak powody sądzić, że list ten został sfabrykowany. Chcąc dowieść prawdy, szef wywiadu staje przed wyborem między zachowaniem posady a ujawnieniem swoich podejrzeń. Rozpoczęcie oficjalnego śledztwa będzie oznaczało wojnę z jego przełożonymi i ryzyko, że w konsekwencji podzieli los wygnanego Dreyfusa.

Recenzja filmu „Oficer i szpieg”

Roman Polański nigdy nie miał łatwego życia. Podczas II wojny światowej reżyser cudem przetrwał Holocaust, który odebrał mu matkę i babcię. Wiele lat później przeżył kolejną tragedię. Status żywej legendy Hollywood lat 60. nie uchronił jego rodziny i przyjaciół przed atakiem grupy Charliego Mansona. Następnie wielbiony w USA reżyser został bezpowrotnie wyklęty i jego amerykański sen dobiegł końca. W 1978 roku Polański został oskarżony o gwałt na nieletniej Samancie Gailey. W obawie przed konsekwencjami postępowania karnego wyjechał do Francji.

Dyskusja na temat Polańskiego trwa nieustannie. Po latach o gwałt oskarżyło go jeszcze kilka innych kobiet. Głos w tej sprawie postanowiła zabrać również przewodnicząca jury tegorocznego festiwalu w Wenecji, Lucrecia Martel, która jeszcze przed rozpoczęciem konkursu odmówiła udziału w galowym pokazie Oficera i szpiega, by nie musieć "wstać i go (Polańskiego) oklaskiwać". Należy tutaj podkreślić pewne strukturalne rozdwojenie jaźni, na które na krótką chwilę zachorowała wewnętrzna organizacja festiwalu. Pomimo wyraźnego problemu z jakim początkowo przyszło Lucrecii Martel rozgraniczenie twórczości artysty od dokonanych przez niego zbrodni, przewodnicząca jury ostatecznie obejrzała film Polańskiego. I to właśnie Oficer i szpieg otrzymał w Wenecji Srebrnego Lwa, czyli Wielką nagrodę jury. 

Nowy film Romana Polańskiego
Fot. Kadr z filmu "Oficer i szpieg"

Zachowanie przewodniczącej jury zakrawa na ironię losu na tle tematyki filmu, ponieważ najwyraźniej w mniemaniu Polańskiego (o czym sam oficjalnie poinformował), ma on z Dreyfusem więcej wspólnego niż tylko żydowskie pochodzenie. Zdaje się, że reżyser utożsamia się z przez lata niewinnie posądzanym o zbrodnie oficerem, który ma przeciw sobie cały system upierający się przy jego winie. Uniewinnienie Dreyfusa, nie było francuskim władzom na rękę, również ponowne otworzenie Polańskiemu amerykańskich granic spotkałoby się w erze #metoo z ogromnym oburzeniem. Jednak nie sposób zaprzeczyć, że w kontekście popełnionych przez reżysera czynów, przyjmowana przez niego pozycja męczennika jest wysoce niestosowna.  

I tu pojawia się istotne pytanie, czy film Polańskiego jest aż tak dobry, że chwilowy bunt przewodniczącej jury może być jedynym zmartwieniem jego twórców? Otóż ma on swoje momenty. Nie można mu odmówić rzetelności, solidności. I chęci opowiedzenia o czymś ważnym. W końcu sprawa Dreyfusa przez 10 lat była w epicentrum francuskiego życia. Ot, poprawne kino historyczne. Nie jest to jednak film, który w jakimkolwiek względzie podniósł mi ciśnienie i zmienił mój światopogląd, chociaż jego temat oraz w założeniu sensacyjny charakter wyraźnie mi to obiecywały. Gdy już byłam gotowa mocniej wczuć się w klimat, a narracja zaczęła nabierać tempa, film niespodziewani zakończył się, rozwiązując swoje najważniejsze kwestie czarnymi planszami. 

Zmarnowany potencjał historii Dreyfusa boli jeszcze bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę z czyjej perspektywy toczy się narracja. Obiekt zainteresowania całego filmu pojawia się właściwie tylko na jego początku i końcu, natomiast z życiorysu skazańca zostaje wymazany cały okres wygnania i idącego za nim poczucia zhańbienia oraz samotności, czyli wątki, które mogłyby stanowić trzon tego opowiadania. Ta szansa zostaje jednak zaprzepaszczona, i nawet bardzo przekonujący, w tych nielicznych scenach, w których się pojawia, Garrel nie jest w stanie nadać Oficerowi i szpiegowi odpowiedniej dozy empatii.

Mianowanie na głównego bohatera szefa wywiadu wydaje się być ze strony Polańskiego zabiegiem wysoce asekuranckim. O ile lepiej byłoby oglądać film w rodzaju obsesyjnego Lokatora, ukazujący perspektywę powolnie popadającego w obłęd wygnańca. To wyznanie mogłoby być już jednak zbyt osobiste i zuchwałe, by reżyser i widzowie mogli je udźwignąć.

Oficer i szpieg od dzisiaj w kinach. 

Nowy film Romana Polańskiego
Fot. Kadr z filmu "Oficer i szpieg"

Nowy film Romana Polańskiego
Fot. Kadr z filmu "Oficer i szpieg"

Nowy film Romana Polańskiego
Fot. Kadr z filmu "Oficer i szpieg"

Wideo

Zobaczcie 12 najgorętszych trendów na wiosnę 2020!

Akcje

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

„Ciąża Małgosi to ukoronowanie tego, o co walczyliśmy”, mówi RADOSŁAW MAJDAN i nie ukrywa, że z powodu epidemii on i jego żona są pełni obaw. LESZEK MILLER z wnuczką MONIKĄ o tym, jak dziś wygląda ich życie po bolesnej stracie syna i ojca. Legendarny aktor WITOLD SADOWY niedawno skończył sto lat i zdobył się na niezwykle szczere wyznanie. „Widziałam, jak czai się śmierć” – ELISABETH REVOL wspomina ostatnie chwile z TOMKIEM MACKIEWICZEM podczas wspinaczki na Nanga Parbat.