Fot. materiały prasowe
Głośna premiera

Czwarta część "Millennium" - kontrowersyjna kontynuacja bestsellera. "Skok na kasę" i "plądrowanie dziedzictwa"

28 sierpnia 2015 22:51
Fot. materiały prasowe

Bohaterowie są starzy, autor nowy. Nowe wątki i styl, ale stary klimat kryminału. "Co nas nie zabije" opowiada dalsze losy dziennikarza Mikaela Blomkvista i hakerki Lisbeth Salander. I choć autor trylogii nie żyje od prawie 11 lat, jego książki wciąż zarabiają krocie. I wszystko wskazuje na to, że tak będzie też z ich kontynuacją autorstwa Davida Lagercrantza. Krytycy mówią wprost: "To wyłącznie skok na kasę".

- To był proces dwubiegunowy. Momentami przeżywałem euforię, ale chwilami czułem, że jestem najgorszym autorem na świecie - powiedział o swojej pracy nad powieścią David Lagercrantz, który w Sztokholmie spotkał się z dziennikarzami, by opowiedzieć o "Co nas nie zabije", która dziś miała premierę w 26 krajach, w tym w Polsce. 

Zlecenie kontynuacji "Millennium"otrzymał w 2013 roku od wydawcy Stiega Larssona oraz jego rodziny. - Chcieliśmy utrzymać przy życiu bohaterów i świat, który wykreował Stieg. Wybraliśmy do tego Davida Lagercantza, bo jest zdolnym pisarzem, który w swojej karierze wykreował wiele genialnych, kompleksowo zbudowanych postaci. Kontynuację napisze jednak po swojemu - ogłosili w ub.r. Joakim i Erland Larssonowie, czyli brat i ojciec Stiega, którzy są spadkobiercami jego spuścizny.

Na zdjęciu: David Lagercrantz

Zabiła go... awaria windy

Autor "Millennium" planował 10 książek z serii i szkice do części z nich pozostawił rodzinie. Napisał nawet 200 stron czwartej części, ale nie zdążył skończyć dzieła. Zmarł w wieku 50 lat, kiedy to w jego budynku w Sztokholmie... zepsuła się winda. Wszedł wtedy na siódme piętro o własnych siłach, a że od lat nałogowo pił i palił, jego serce nie wytrzymało wysiłku. Zmarł w 2004 roku na zawał, a śmierć rozpoczęła natychmiastową walkę o spadek. Eva Gabrielsson, z którą pisarz przez 32 lata żył w konkubinacie, bezskutecznie próbowała dowieść, że należy jej się po nim spadek, w tym prawa autorskie do książek. Ostatecznie jednak przypadły one bratu i ojcu Larssona.

Gabrielsson, która podobno jest w posiadaniu 200 stron czwartej części autorstwa byłego partnera, od samego początku była przeciwna kontynuacji serii przez innego autora. Wyznała nawet, że nigdy nie udostępni laptopa, gdzie zapisane są strony autorstwa Larssona. Tuż przed premierą "Co nas nie zabije", określiła książkę jako "plądrowanie" dziedzictwa pisarza. Co ciekawe, sam Lagercrantz przyznał, że Stieg "byłby wściekły", gdyby dowiedział się, że ktoś będzie kontynuował jego dzieło. - Nigdy nie pozwoliłby na grzebanie w jego świecie. Kto wie, może wyśle błyskawice na premierę książki? - żartował na wiosnę.

Jemu, rodzinie Larssona i wydawnictwu (szwedzkiemu Norstedts) zarzucano wprost, że kontynuacja "Millennium" to "wyłącznie skok na kasę".  Bo seria jest kurą znoszącą złote jaja i każdy kupi nową część, bez względu na jej wartość literacką. Poprzednie części sagi cieszyły się szaloną popularnością i sprzedały się na całym świecie w ponad 80 milionach egzemplarzy (pisarz nie doczekał tego sukcesu, ani nawet wydania żadnego z tomów swojej opowieści). Sięgnęło po nie także kino. Pierwsza ekranizacja "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", jako europejska koprodukcja, powstała w 2009 roku, a główną bohaterkę zagrała Szwedka Noomi Rapace. Zaś w Hollywood w 2011 roku David Fincher nakręcił na podstawie pierwszej części własny film - "Dziewczyna z tatuażem" - z Rooney Marą i Danielem Craigiem.

Na zdjęciu: Cykl Larssona doczekał się dwóch ekranizacji. Pierwsza - "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" - powstała w 2009 roku, a główną bohaterkę zagrała Noomi Rapace

Nic dziwnego, że wydawca tak bardzo bał się przecieków fragmentów nowej powieści, że zażądał od autora pisania na komputerze bez podłączenia do internetu oraz dostarczenia jej osobiście jedynie w formie wydruku komputerowego. Nie chciano też zdradzić fabuły przed premierą, a krytykom odmówiono egzemplarzy recenzenckich lub zmuszono ich do podpisania zobowiązania, że nie będą publikować artykułów przed ukazaniem się powieści na rynku księgarskim. Co tylko podsycało kontrowersje i zainteresowanie.

"Targają mną uczucia obrzydzenia"

Lagercrantz, który mieszka w Sztokholmie w pobliżu, gdzie rozgrywa się większość akcji "Millennium", zapewnił, że ma szacunek dla dziedzictwa Larssona i dlatego pozostał wierny jego stylowi. - Stieg Larsson był mistrzem w tworzeniu złożonych narracji i to było coś, do czego byłem zdeterminowany nawiązać. Zdałem sobie jednak sprawę, jak idiotyczne byłoby go naśladować. To jest moja własna proza - ogłosił pisarz, który jest również autorem autobiografii Zlatana Ibrahimovicia "Ja, Ibra" oraz powieści "Fall of Man in Wilmslow" o śmierci Alana Turinga, jak również dziennikarzem śledczym w szwedzkim dzienniku "Expressen". I dodał: - Chciałem odtworzyć metodę pracy Larssona i ułożyć równie skomplikowaną, wielowątkową fabułę; wpleść ważne i gorące tematy społeczne.

Blomkvist, który wyszedł spod jego ręki przechodzi kryzys i zastanawia się nad rezygnacją z dziennikarstwa śledczego, a Salander bierze udział w ataku hakerów. Spotykają się znowu, gdy pewien profesor zajmujący się sztuczną inteligencją prosi Mikaela o pomoc. Ten podejmuje wyzwanie. Profesor posiada bowiem szokujące informacje na temat działalności amerykańskich służb specjalnych. Mikael zaczyna zbierać materiały do sensacyjnego tekstu, który może uratować jego karierę...

Książka, którą wydrukowano w 2,7 milionach egzemplarzy, od razu wskoczyła na najwyższe miejsca na liście bestsellerów. Zbiera jednak słabe recenzje czytelników, którzy choć chwalą, że "fabuła trzyma w napięciu i bohaterowie ciekawi" to jako kontynuacja "wypada naprawdę blado". "Nasi ulubieńcy - Lisbeth i Mikael - stracili to coś, co czyniło ich wyjątkowymi" - to inne głosy, które można usłyszeć.

Na zdjęciu: Zaś w 2001 roku w Hollywood powstała "Dziewczyna z tatuażem" , z Rooney Marą w roli Lisbeth Salander

A co sądzą prestiżowe media? "New York Times" generalnie chwali Lagercrantza za to, że zbudował powieść w duchu Larssona i że pomimo niewielkich niedociągnięć, czyta się ją wspaniale. "Washington Post" z kolei nie zostawia na książce suchej nitki pisząc, że lepiej by było, gdyby w ogóle nie powstała. Recenzent "Wired" nie kryje: "Mam potężne wyrzuty sumienia czytając nowy tom sagi. Wiem, że nie powinienem tego robić. Ta książka została napisana bowiem przez kogoś wynajętego przez spadkobierców Larssona. Targają mną uczucia obrzydzenia własną osobą, że nie potrafiłem się powstrzymać".

Pazerność? Spadkobiercy oddają cały dochód

W wyniku kontrowersji wokół książki i oskarżeń o pazerność, ojciec i syn autora serii ogłosili, że cały dochód ze sprzedaży przekażą na rzecz antyrasistowskiej organizacji Expo, w której Stieg Larsson aktywnie działał aż do śmierci.

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MAŁGORZATA ROZENEK-MAJDAN i RADOSŁAW MAJDAN w przejmującej rozmowie o walce o dziecko, mierzonej poświęceniem, niepewnością, ale i wdzięcznością. MICHAŁ ŻEBROWSKI i EUGENIUSZ KORIN, dyrektor i reżyser Teatru 6. piętro. Czy się lubią, podziwiają i... kłócą. MARIOLA BOJARSKA FERENC Los naznaczony tragediami: wypadek mamy, walka o życie synka, rozwód, choroba męża. W cyklu EXTRA: Czy w kontekście niemieckich obozów koncentracyjnych może być mowa o modzie? – opowiada antropolożka mody Karolina Sulej. PODRÓŻ „Będziecie tam wracać”, mówi o Bieszczadach słynna podróżniczka Elżbieta Dzikowska.