VIVA! RECENZJE

Zarażeni śmiercią. Czyli filmowa baśń dla dorosłych...

Borys Lankosz nakręcił „Ciemno, prawie noc” Joanny Bator!

Roman Praszyński 13 marca 2019 20:23
Ciemno, prawie noc
Fot. Adam Golec/Aurum Film

Bójcie się, Polacy. I Polki. Gdzieś pod Wałbrzychem kłębi się zło. Gdy pójdziecie spać, zaskoczy was i pożre. A jeżeli nie was, to na pewno wasze dzieci. O tym mniej więcej jest nowy film Borysa Lankosza, „Ciemno, prawie noc”, który nakręcił na podstawie nagrodzonej Nike powieści Joanny Bator.

Kraina zła

W pierwszym ujęciu pociąg wjeżdża w tunel w górze. Jedzie nim Alicja Tabor (Magdalena Cielecka) z Warszawy do domu rodzinnego pod Wałbrzychem. Jest dziennikarką, chce napisać reportaż o zaginionych dzieciach. Nie wie, że oprócz tragicznych losów uprowadzonych dzieci będzie musiała skonfrontować się ze swoja własną, przerażającą historią rodzinną. Jej siostra mówi w którymś momencie, że jest „zarażona śmiercią”. I to niestety, prawda.

W filmie jest wszystko – skalpowanie i gwałcenie dzieci, wydłubywanie oczu i morderstwo w czasie kazirodczego seksu, a także matka, która zmusza do seksu swoją córkę, która potem chce pokroić nożem. Zaciekawieni? Lankosz tworzy obraz Polski, jak z koszmarnego snu. Ciemne kadry (tytuł zobowiązuje!) i jeszcze bardziej mroczne charaktery. Zło jest banalne, ukrywa się w pokojach bloków z betonowej płyty, jest pokłosiem wojny i wielopokoleniowego okrucieństwa. I szaleństwa. Bator stworzyła ponura, freudowską baśń, w której bohaterka musi wejść do najgłębszego lochu, aby uratować swoje wewnętrzne dziecko. Lankosz ubrał tę opowieść w ciemne obrazy. Pełen, mroczny, sukces!

Bolesna filmoterapia

Dlaczego my, Polacy, kochamy takie filmy, jak „Dom zły” Wojciecha Smarzowskiego, gdzie męka miesza się z okrucieństwem? Z tych samych powodów, z których cierpią bohaterowie „Ciemno, prawie noc”. „Szukaj niekochanych”, radzi Magdzie Cieleckiej ślepy górnik. Tacy właśnie jesteśmy jako naród. Niekochani, gwałceni i mordowani od pokoleń. Ale także niekochający, gwałcący i mordujący. Zarażeni śmiercią. Nie bez powodu wojenne wspomnienia są leitmotivem filmu Lankosza. Na jednym z nich rosyjski żołnierz kopuluje... z obrazem. Tak, gwałci w usta damę namalowaną na płótnie...

Trauma wojenna trwa przez pokolenia, wciąż wpływa na nasze życie. Przez nią wciąż cierpimy, zadajemy cierpienie i jesteśmy rządzeni przez lęk i gniew. Kto nie wierzy, niech popatrzy na statystki alkoholizmu w Polsce. To się nie bierze znikąd. Dlatego jako społeczeństwo kochamy filmy pełne męki i niepokoju. Gdzie rodzina okazuje się najgorszym oprawcą. Bo oglądając je doznajemy chwilowej ulgi. Oglądając cierpienie na ekranie łagodzimy to wewnętrzne. Dlatego wieszczę wielką popularność filmowi Borysa Lankosza. Tym bardziej, że przecież jak każda baśń, ma dobre zakończenie. Bohaterka na koniec ratuje samą siebie. A to niesie nadzieję. Więc powodzenie wieszczę. No chyba, że widzów wygoni z kina nieznośna dłużyzna scen...  

Ciemno, prawie noc
Fot. Adam Golec/Aurum Film
Ciemno, prawie noc
Fot. Adam Golec/Aurum Film

 

 

 

 

Wideo

Poznaj historię miłości Agnieszki Woźniak-Starak i jej męża Piotra!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Blanka Lipińska  o swojej misji, seksualnych preferencjach i związku, Andrzej Chyra o ojcostwie po 50-tce i Roksana Węgiel o zwycięstwie w Eurowizji Junior i cenie sławy.