RECENZJA

To najlepsza komedia od czasu „Listów do M.”. „Narzeczony na niby” bije rekordy popularności! W czym tkwi jego fenomen?

Konrad Szczęsny 13 lutego 2018 13:30

Do tej pory „Narzeczony na niby” zobaczyło w kinach już ponad milion widzów! Komedia z udziałem Julii Kamińskiej, Piotra Stamowskiego, Mikołaja Roznerskiego i Tomasza Karolaka bije rekordy popularności. Żaden inny film, który miał premierę w tym roku nie miał aż takiej frekwencji! W czym tkwi jego fenomen?

 

Zobacz też: Wielki powrót Julii Kamińskiej! Film „Narzeczony na niby’’ będzie największym hitem przyszłego roku? EKSKLUZYWNE VIDEO

 

Recenzja „Narzeczonego na niby”. Dlaczego widzowie pokochali ten film?

Film Bartosza Prokopowicza (m.in. „Prawo Agaty”, „Kochaj i tańcz” oraz „Dług”) zachwyca lekkością ujęcia tematu relacji damsko-męskich i niewymuszonymi żartami wplecionymi w scenariusz, przede wszystkim sytuacyjnymi. Dialogi nie dość, że nie nużą i nie wprawiają w zażenowanie, to jeszcze sprawiają, że „Narzeczony na niby” spełnia w 100% swoją funkcję: lekkiej, zabawnej komedii, idealnej, aby spędzić wieczór w miłym towarzystwie i wyjść z kina w dobrym humorze. 

Sukces to także dobór znakomitych aktorów, w tym Julii Kamińskiej oraz Piotra Stramowskiego, którzy doskonale sprostali powierzonemu im zadaniu: w umiejętny i wyważony sposób łączą w grze wątki komiczne i dramatyczne, dzięki czemu odbiór „Narzeczonego na niby” jest ze wszech miar pozytywny i trudno mu cokolwiek zarzucić.

 

Zobacz też: To będzie hit 2018 roku! Mamy pierwszy zwiastun filmu „Narzeczony na niby”! EKSKLUZYWNE VIDEO

 

To, czego brakowało takim komediom, jak „Ciacho” (uważane przez wielu za jedną z najgorszych komedii w historii polskiej kinematografii) czy „Nie kłam, kochanie”, twórcom „Narzeczonego na niby” udało się się z naddatkiem: lekkość wplecionych w dialogi żartów, ich aktualność, przy jednoczesnym zachowaniu uniwersalizmu, nie unikanie tematów trudnych (homoseksualizm, zdrady w związku, relacje rodzic-dziecko) i podejście do nich w sposób umiejętny, dzięki czemu widz nie ma poczucia nachalnego dydaktyzmu i jednocześnie wychodzi z kina z poczuciem dobrze spędzonego czasu i refleksją dotyczącą norm społecznych i relacji międzyludzkich w XXI wieku.

Być może i twórcom „Narzeczonego na niby” nie udało uniknąć wpadek, takich jak choćby pierwsze minuty filmu, w których siła dialogu zdecydowanie ustępuje miejsca sztuczności i zbędnemu patosowi. Trudno również nie odnieść wrażenia, że Piotr Adamczyk nie do końca odnalazł się w roli przesiąkniętego korporacyjną atmosferą szefa domu produkcyjnego, który nie znosi sprzeciwu, jednak i ta rola koniec końców daje się wybronić. Wart odnotowania jest również fakt, że Barbara Kurdej-Szatan gra dla odmiany karierowiczkę i kobietę silną i stanowczą, a nie zagubioną, efemeryczną i na wskroś dobrą blond piękność.

 

Także Tomasz Karolak, który wciela się w zafascynowanego światem mody stylistę, sprostował wymagającej kreacji aktorskiej. Należy zaznaczyć, że w swojej lekkiej nieporadności, zagubieniu i naiwności wypada na wskroś autentycznie! Podobnie jak Mikołaj Roznerski, który wciela się w postać geja, w młodości szaleńczo zakochanego w bohaterze granym przez Karolaka.

 

Czy warto pójść na „Narzeczonego na niby” do kina?

Zdecydowanie tak! Warto odnotować fakt, że od czasu „Listów do M.” i „Planety Singli” nie było w polskiej kinematografii tak dobrej komedii romantycznej, która podejmowałaby ważne tematy społeczne w sposób niewymuszony, inteligentny oraz zabawny. Wypada zatem stwierdzić, że „Narzeczony na niby” doskonale wpisuje się we wzorce nowoczesnej komedii, które w kinematografii zachodniej zapoczątkowały takie filmy, jak „To właśnie miłość” czy „Notting Hill”. I jest zwiastunem odwilży po zupełnie nieśmiesznych, wymuszonych i przyciężkich komediach romantycznych, które w polskich kinach wyświetlano w latach 2007-2012. Jeśli ten poziom uda się utrzymać, śmiało można stwierdzić, że ten gatunek filmowy wkracza w Polsce w nowy etap i z czasem nie będziemy musieli się wstydzić żadnych obrazów, które zostały w tym klimacie stworzone.

Solidne 7/10. Z adnotacją, że filmowi zabrakło naprawdę niewiele, żeby być „bardzo dobrym”.

 

Zobacz też: Piotr Stramowski w nowej komedii romantycznej! „Narzeczony na niby” wkrótce w kinach! Zobacz kulisy powstawania filmu. VIDEO

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Gwiazdą nowego numeru jest Weronika Rosati. Zobacz, co jeszcze w nowej VIVIE!