TYLKO U NAS! MaRina Łuczenko-Szczęsna: „Czułam, jakby to był koniec. Rozpaczałam, załamałam się’’ EKSKLUZYWNE VIDEO

Źródło: Wojtek Klauze

 

MaRina Łuczenko-Szczęsna po raz pierwszy zdecydowała się opowiedzieć o tym, dlaczego musiała zrobić przerwę od show-biznesu. W niezwykle szczerej rozmowie z Krystyną Pytlakowską artystka przyznała, że z powodu choroby, z którą się zmagała, musiała przejść poważną operację.

 

Zobacz też: W najnowszej VIVIE! MODZIE zaglądamy do… luksusowej garderoby Mariny Łuczenko-Szczęsnej! Jakie marki lubi najbardziej?

 

Przeczytaj też: „Mam nadzieję, że ta płyta pomoże tym, którzy mierzą się z czyjąś zazdrością, hejtem’’. MaRina Łuczenko-Szczęsna powraca z nowym albumem!

 

Choroba MaRiny Łuczenko-Szczęsnej

– Tysiące Twoich fanów cieszy się, że wróciłaś do muzyki!
Nigdy od niej nie odchodziłam, ale rzeczywiście po bardzo długiej przerwie powracam z nowym albumem „On My Way”, który od 17 listopada pojawi się w empikach oraz we wszystkich legalnych sklepach cyfrowych.


– Od poprzedniej Twojej płyty mija sześć lat. Pisano, że zrezygnowałaś ze śpiewania, bo już nie musisz utrzymywać się z twórczości muzycznej, mając bogatego męża – znakomitego bramkarza.
Nie mam wpływu na to, co piszą media, a jak widać nie lubią pisać, jak jest naprawdę. Dla mnie muzyka zawsze była przede wszystkim pasją, a to, że dzisiaj nie muszę jej traktować jako sposobu na utrzymanie się, pomaga mi mieć pełną swobodę artystyczną. Nie muszę nagrywać utworów komercyjnych, z którymi się nie utożsamiam, tylko po to, by częściej puszczano je w radiu. Zdecydowanie ważniejsze dla mnie jest to, by moja muzyka była autentyczna. Z muzyki nigdy bym nie zrezygnowała. To mój głos w pewnym sensie na jakiś czas ze mnie zrezygnował. Straciłam głos i musiałam przejść poważną operację strun głosowych, by go odzyskać.

 

Marina Łuczenko-Szczęsna, VIVA! listopad 2017
Fot. Marcin Kempski/I LIKE PHOTO

MaRina Łuczenko-Szczęsna w sesji dla VIVY!, listopad 2017 


– Co się właściwie stało?
Po wydaniu pierwszej płyty miałam dość pracowity czas. Po zakończeniu trasy koncertowej promującej pierwszy krążek zrealizowałam jedno z marzeń – wyprowadziłam się na jakiś czas do Ameryki. W międzyczasie wróciłam na wakacje do Polski i poznałam Wojtka, a chwilę potem dostałam ciekawą propozycję muzyczną z Londynu. Kariera się rozwijała, miłość kwitła, wszystko wydawało się cudowne. I nagle poczułam się, jakby wylano na mnie kubeł zimnej wody. Okazuje się, że w życiu nie można mieć wszystkiego. Pracując ze szkoleniowcami od wokalu w Londynie, zaczęłam mieć problem z górnymi partiami wokalnymi. Poszłam do kilku lekarzy foniatrów i każdy z nich postawił tę samą diagnozę – polip na fałdzie głosowym. Konieczna operacja, a potem długa rehabilitacja.


– Twój świat się zawalił?
Czułam, jakby to był koniec. Rozpaczałam, załamałam się. Próbowałam wszystkich naturalnych metod leczenia, by w każdy możliwy sposób uniknąć interwencji chirurga, ale niestety była ona nieunikniona.


– Takie polipy mogą powstać właśnie dlatego, że śpiewasz?
Mogą, choć wciąż powody są nieznane. To była bardzo trudna decyzja, ale zdecydowałam się, zdając sobie sprawę, że nie wiadomo, czy po operacji będę znowu śpiewać. To wymagało odwagi.


– Operacja się udała, ale nadal nie mogłaś używać głosu. W jaki sposób rehabilituje się struny głosowe?
Przez dwa tygodnie po operacji w ogóle zakazano mi mówić. Porozumiewałam się więc trochę na migi bądź pisałam w telefonie, co chcę powiedzieć. Starałam się nie robić dramatu, ale miałam świadomość, że chodzi o moją przyszłość. Po dwóch tygodniach milczenia lekarz pozwolił mi stopniowo wypowiadać kilka słów. Pamiętam ten moment. Bardzo bałam się, jak będzie brzmiał mój głos po operacji i czy w ogóle będzie brzmiał, bo przecież lekarz nie dawał takiej gwarancji.

 

Cała rozmowa z MaRiną Łuczenko-Szczęsną do przeczytania w najnowszej VIVIE!

 

Co jeszcze w nowej VIVIE!?

 

BORYS SZYC mówi wprost: „Od trzech lat nie piję. Jestem po terapii’’. JOANNA KOS-KRAUZE w niezwykłej rozmowie przyznaje, że, żeby żyć, trzeba pogodzić się z odchodzeniem. Jedno z najgorętszych nazwisk polskiego kina, JAKUB GIERSZAŁ, po raz pierwszy opowiada o blaskach i cieniach sławy. Seksbomba lat 60., laureatka dwóch Oscarów, JANE FONDA, twierdzi, że trzecia część życia — po sześćdziesiątce — może być najlepsza. Warunek? Trzeba zrobić rachunek dawnych błędów.

 

Nowy numer VIVY! (23/2017) w sprzedaży już od czwartku, 16 listopada!

 

Marina Łuczenko-Szczęsna, VIVA! listopad 2017, okładka 23/2017
Fot. Marcin Kempski/I LIKE PHOTO

 

Zobacz też: W najnowszej VIVIE! MODZIE zaglądamy do… luksusowej garderoby Mariny Łuczenko-Szczęsnej! Jakie marki lubi najbardziej?

Znasz twórczość MaRiny Łuczenko-Szczęsnej?