Miasto świateł, zawrotnego tempa, kimchi i k-popu. Byliśmy w Seulu i jesteśmy zachwyceni!

Jest 17 października. Na lotnisko im. Fryderyka Chopina w Warszawie stawiamy się na dwie godziny przed planowanym wylotem. Przy odprawie koreańskie dziewczyny w tradycyjnych strojach częstują ryżem zawiniętym w wodorosty. Przed wejściem do samolotu uroczyste przecięcie wstęgi a o 14:40 wylot do tetniącego życiem Seulu. Po raz pierwszy w historii Polskie Linie Lotnicze LOT starują bezpośrednio do stolicy Korei Południowej. `Na pokładzie Dreamlinera (przed nami 10 godzin lotu) pierwsze zetknięcie z koreańskim językiem, kulturą i jedzeniem. Zapowiada się całkiem interesująco... W drodze z lotniska Incheon postanawiamy ,że po śniadaniu w hotelu od razu zaczynamy filmować specjalnie dla Was... Po chwili wiemy ,że nie uda pokazać się wszystkiego ale udaje nam się zrealizować dwa odcinki podróżniczego vloga. Część pierwsza dzisiaj. A co w niej? Samo centrum Seulu i głośna ulica. Głośna z powodu dużej ilości ludzi (10 milionów mieszkańców), tradycyjnych sklepowych naganiaczy i koreańskiej muzyki ,która jest wszędzie! Po takiej dawce wrażeń uciekamy do jednego z pięciu królewskich pałacy Seulu z 1405 roku ale... zwiędzamy go w tradycyjnych koreańskich strojach i delikatnie mówiąc jest śmiesznie...  

Czy uważasz ,że Korea Południowa to dobry kierunek na wakacje?