PODRÓŻE

Modny kierunek na wakacje: RPA. Zobacz ten kraj oczami Kingi Rusin!

„To kraj niesamowitych kontrastów”

ELŻBIETA PAWEŁEK 14 lipca 2018 12:01

RPA słynie z diamentów, złota, wspaniałego wina. I wymyka się prostym definicjom. Można tu znaleźć wszystko: luksus i biedę, dziką naturę i cywilizację. „To kraj niesamowitych kontrastów, które dla Europejczyka mogą być szokujące”, jak mówi Kinga Rusin. Widziała tam przepiękne miejsca, ale też przerażające, gdzie w majestacie prawa wciąż zabija się zwierzęta. 

Jeżeli ktoś nie przygotuje się merytorycznie przed wyjazdem do Południowej Afryki, to może przeżyć szok niezależnie od tego, czy wyląduje w Kapsztadzie, czy Johannesburgu”, mówi Kinga Rusin. Wystarczy wyjechać z eleganckiego centrum miasta, aby trafić do dzielnic nędzy. Soweto, jedne z największych slumsów świata pod Johannesburgiem, rządzą się swoimi prawami, gdzie wciąż najwięcej do powiedzenia mają… czarownicy. Nierzadko leczą ludzi, wywołując duchy.

„To jest niesamowity kontrast”, uważa Kinga, zwłaszcza gdy obok są nowoczesne centra handlowe, wspaniałe restauracje czy najlepsze w świecie kluby golfowe. Ten bogaty świat istnieje w sąsiedztwie wiosek, gdzie brakuje kanalizacji i wody. „Oglądaliśmy wiejską szkołę, w której żadne z dzieci nie miało butów na nogach. Dziewczynki nie znały lalek, a chłopcy nigdy nie mieli do gry piłki skórzanej. Do takich miejsc dojeżdża się bardzo nowoczesnymi drogami, więc można mieć wrażenie, że to cywilizowany kraj, choć niebezpieczny. Wiele rezydencji w miastach, po atakach, otoczono kolczastym drutem pod napięciem. I mnóstwo białych ludzi opuściło RPA”.

Najłatwiej oswoić geparda

Kinga miała okazję odwiedzić słynny Park Krugera, jeden z najstarszych parków narodowych w Afryce (350 km długości, 60 km szerokości). Paul Kruger, zakładając go, chyba przeczuł, że przyrodę w Afryce trzeba będzie chronić…przed ludźmi. Park bowiem leży na biednych terenach, gdzie poluje się na zwierzęta nie tylko po to, by pozyskać mięso, ale i cenne skóry, którymi handluje się na potęgę. I choć do wielu cywilizowanych krajów nie wolno już ich wwozić, to na lotnisku w Johannesburgu Kinga zauważyła, że bez problemu można kupić skórę zebry czy żyrafy. Przerażające. Tak jak to, że wokół Parku Krugera, gdzie zwierzęta żyją pod ścisłą ochroną, powstało wiele prywatnych parków, tak zwanych private games, gdzie oficjalnie urządza się krwawe polowania.

„W jednym z takich parków widziałam na liście gości nawet polskie nazwiska. Uważam, że jest to wstyd dla naszego kraju, zresztą dla każdego kraju, kiedy jego obywatele biorą udział w tym procederze. Dumni z tego, że zabili jakieś zwierzę niemające żadnych szans przeżycia, gdy strzela się do niego z helikoptera!”. 
Na szczęście nie we wszystkich prywatnych parkach tak się dzieje. W niektórych leczy się chore zwierzęta. Wdraża się też nowoczesny system rozmnażania dzikich kotów, które po odchowaniu transportuje się do Parku Krugera. „Te koty hoduje się tak, żeby był w tym jak najmniejszy udział ludzi i żeby się do nich nie przyzwyczajały. Ale gdy zostaną już odchowane, to często lgną do człowieka”, mówi Kinga, która poznawała RPA przy okazji kręcenia tam programu „Agent” dla TVN.

Gepardzica Tomby w Parku Narodowym Krugera pozwoliła jej zbliżyć się do siebie. Była oswojona, bo wychowała się wśród ludzi. Ale kiedy strażnik parku zachęcał dziennikarkę, aby wyszła z dżipa i ją pogłaskała, Kinga z początku nie mogła uwierzyć: „Przecież to dzikie zwierzę!”, krzyknęła. Pokonała jednak strach i podeszła do drapieżnika.

W rezerwacie Tshukudu, założonym przez Polkę Alę Kuchcińską-Sussens, gdzie odbyła się sesja dla Vivy!, już z większą śmiałością stanęła do zdjęć z młodą gepardzicą. Gepardy ze wszystkich dzikich kotów najbardziej przyzwyczajają się do człowieka. Najtrudniej zaś oswoić lamparty.

Bezcenne rogi nosorożców

Po zamieszczeniu zdjęć z sesji na Facebooku na Kingę posypały się jednak gromy, że męczy dzikie zwierzę. To ją zabolało, więc napisała: „Szanowni Wszyscy, którym nie jest obojętny los dzikich zwierząt i którzy cicho i głośno zastanawiacie się, jakim cudem powstały te zdjęcia. Zacznę od tego, że nigdy nie zgodziłabym się na zdjęcia w zoo, cyrku, delfinarium! Jestem więcej niż przeciwna robieniu rozrywki i interesu z dzikich zwierząt, których miejsce jest na wolności.

Tę gepardzicę spotkałam w prywatnym rezerwacie w Lowveld, w prowincji Limpopo. Została uratowana jako małe kocię przez ludzi, kiedy kłusownik zabił jej matkę, odchowana i wypuszczona na wolność. Nie jest już jednak do końca dzikim kotem. Nie boi się człowieka, chętnie przychodzi w pobliże ludzkich siedlisk, dlatego ma na szyi lokalizator (żeby śledzić jej ruchy i żeby nikt nie zrobił jej krzywdy)”. Podczas sesji, jak wspomina Kinga, dała się nawet napoić. Była zrelaksowana, najedzona, ufna, choć bardzo czujna. Cały czas pomrukiwała, widać w pobliżu musiały być lwy, które są naturalnymi wrogami gepardów. To było niesamowite przeżycie.  

Któregoś dnia Kinga zauważyła, że nosorożce mają spiłowane rogi. Okazało się, że strażnik sam je ścina, żeby nie kusiły kłusowników – można na nich nieźle zarobić, bo uchodzą w świecie za świetne afrodyzjaki. „Dla mnie to było jednak smutne. Wprawdzie dzięki temu te zwierzęta mają szansę przeżycia, jednak stada nosorożców z obciętymi rogami to okropny widok! Trzeba zwierzę aż okaleczyć, żeby przestało być atrakcyjne dla kłusowników”. Bardzo się zdziwiła, że największym rarytasem w Afryce są kabanosy z żyrafy.

Nie wyobraża sobie, jak można zabić tak piękne, majestatyczne zwierzę tylko po to, żeby je zjeść. Dopiero po przekroczeniu granicy RPA z Botswaną, gdzie w 2014 roku wprowadzono całkowity zakaz polowań na dzikie zwierzęta, odetchnęła z ulgą. Tamtejsze parki narodowe to prawdziwa oaza dzikich zwierząt, ponieważ kary za ich zabicie są tak olbrzymie, że polowanie już nikomu się nie opłaca. Dzika przyroda znajduje się w zasięgu ręki, co w RPA staje się rzadkością.

Trasą Ogrodów do Kapsztadu

W Południowej Afryce Kinga przeżyła też sporo pięknych chwil. Choćby wówczas, kiedy po zapadnięciu zmroku w namiocie podświetlanym przez lampkę naftową, gdzie od przyrody dzielił ją tylko brezent, słyszała odgłosy hipopotamów dochodzące znad wody. „Bardziej je słyszałam, niż widziałam, bo te zwierzęta żerują w nocy. To wspaniałe uczucie, kiedy można poczuć bliskość natury. Ale człowiek tak bardzo już w nią ingeruje, że pewnie tereny dla dzikich zwierząt w końcu znikną”.

Południowa Afryka jest jednym z piękniejszych przyrodniczo miejsc na ziemi. Ma wiele obszarów bardzo słabo zaludnionych, choćby takich jak przecudne Góry Smocze czy rozległe sawanny, jak mówi Kinga. Niestety, coraz większe połacie sawanny są ogrodzone, żeby można wypasać tam bydło. Gdzie indziej zaś posadzono lasy przemysłowe, więc rosną tam sosny meksykańskie i eukaliptusy, bardzo odporne na choroby, ale niemające żadnego związku z RPA. „Nie ma tam ani ptaków, ani zwierząt, które wcześniej zamieszkiwały te tereny. To zabiło piękno takich miejsc.

A jednocześnie w RPA znajdziemy jeden z najpiękniejszych ogrodów świata, czyli Trasę Ogrodów ciągnącą się z Durbanu do Kapsztadu nad Oceanem Indyjskim. Roślinom sprzyja tam wilgotny klimat. Nie wiem jednak, czy ktoś zdecyduje się na samodzielną jazdę samochodem, bo w tym kraju to ryzykowne”, mówi Kinga. „Turyści korzystają z samolotów i wycieczek biur podróży. Nasza 100-osobowa ekipa podczas kręcenia „Agenta” jeździła w strzeżonych konwojach, dzięki czemu mogliśmy dotrzeć nawet w dość odludne miejsca”.

Czy wybierze się jeszcze do RPA? Są tam miejsca, do których chciałaby wrócić, które na długo zostaną jej w pamięci. To piękny i zarazem niebezpieczny kraj. Choć raz w życiu warto go zobaczyć.  

Tekst Elżbieta Pawełek

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Dziesięć pięknych, spełnionych i inspirujących kobiet...czyli nasz nowy numer #VIVA!power. A w nim...