Marcin Marczak 28 stycznia 2017 11:45
1/11
Copyright @Eastnews,viva
1/11

W sobotę i niedzielę powstające od niemal dekady Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku po raz pierwszy zaprezentuje swoją wystawę główną.

 

W jej skład wchodzą m.in. pochodzące z okresu prawdziwe czołgi, podwieszony pod sufitem nimiecki bombowiec „Sztukas” , czy inna broń, ale placówka przede wszystkim ma pokazać tragiczne życie ludzi, którzy doświadczyli konfliktu. Zdaniem tych, którzy już widzieli wystawę ekspozycje w bardzo sugestywny sposób obrazują głód, cierpienia, biedę, deportację, śmierć... m.in poprzez zachowane listy, mapy, przedmioty codziennego użytku. Efekt? Odwiedzający muzealne przesłanie poznają wszystkimi zmysłami, wzrokiem, słuchem dźwiękiem - dokładnie tak działają dziś najnowocześniejsze muzea świata. 

 

Przykład? W gdańskiej placówce w zmierzający ku wojnie świat lat 30. wprowadzi odtworzona gwarna ulica przedwojennej Polski (nawet bruk jest oryginalny), gdzie obok siebie funkcjonują sklepy należące do polskich i żydowskich kupców, a atmosfera - mimo że nie idealna - bardzo różni się od sytuacji w sąsiednich krajach totalitarnych. Ot, choćby w ZSRR, gdzie głodującym chłopom zabiera się ziarno, by sami nie mogli zrobić mąki, czy III Rzeszy, gdzie morduje się niepełnosprawnych.  Na wspomnianej uliczce zza ścian budynków (dosłownie i w przenośni) słychać już dźwięki wojny domowej w Hiszpanii.

 

Z kolei w części ekspozycji poświęcone okupacji zwiedzający dowiedzą się zarówno o tragicznych losach bombardowanej Warszawy, jak i hekatombie mieszkańców Nankinu w Chinach, gdzie Japończycy w kilka dni wymordowali pół miliona ludzi. - Muzeum zbudowano m.in. właśnie po to żeby przedstawić polski punkt wiedzenia i polskie doświadczenie tej wojny na tle innych krajów – mówił dyrektor placówki prof. Paweł Machcewicz w rozmowie z tygodnikiem „Polityka”.  Dlatego, gdy odwiedzający wystawę wejdzie do sekcji poświęconej Bitwie o Anglię dowie się zarówno o „nielicznych Churchila” - czyli dzielnych pilotach brytyjskich królewskich sił zbrojnych, jak i o Polakach, których wkład w obronę wyspy był gigantyczny i którzy stali się na chwilę bohaterami londyńskiej ulicy.  

 

Polecamy też: Co ma wspólnego babcia księżnej Kate z genialnymi polskimi naukowcami? Nieznane fakty z historii rodziny Middletonów!

 

Sęk w tym, że przygotowane gigantycznym kosztem – 450 mln. złotych muzeum, (którego bryła przypomina rozdarty wybuchem dom) i jego wystawa w której tworzeniu brali udział najwybitniejsi polscy i zagraniczni historycy może lada chwila zniknąć.

 

Powód? Polityka. Po zmianie władzy w Polsce nowy rząd chce zmienić wystawę, a dziś przycina środki niezbędne do działania placówki. Władzom nie podoba się m.in. to, że placówka pokazuje zbyt mało wojennego heroizmu i altruistycznych postaw i w zbyt małym stopniu uwzględnia polski punkt wiedzenia na historię.

 

Sęk w tym, że według dyrekcji muzeum te twierdzenia oparte są na błędnych przesłankach i gdyby rządzący zwiedzili wystawę mogliby zmienić zdanie. Niestety - jak twierdzi muzeum - zaproszenia wysyłane do ministra kultury zostały bez odpowiedzi. Sprawa Muzeum trafiła już nawet do sądu. Jej finał trudno przewidzieć. W galerii prezentujemy jak wyglada muzeum. Bo zmian nie da się wykluczyć. 

 

Polecamy też: Marka COS rozpoczyna współpracę z jednym z najsłynniejszych muzeów świata! Zobaczcie dlaczego!

 

2/11
Copyright @Eastnews,viva
2/11

3/11
Copyright @Eastnews,viva
3/11

4/11
Copyright @Eastnews,viva
4/11

5/11
Copyright @Eastnews,viva
5/11

6/11
Copyright @Eastnews,viva
6/11

7/11
Copyright @Eastnews,viva
7/11

8/11
Copyright @Eastnews,viva
8/11

9/11
Copyright @Eastnews,viva
9/11

10/11
Copyright @Eastnews,viva
10/11

11/11
Copyright @Eastnews,viva
11/11

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Gwiazdami nowego numeru są: Paulina Krupińska, Kamila Szczawińska i Karolina Malinowska. Zobacz, co jeszcze w nowej VIVIE!