POŻEGNANIE

Niezwykłe życie ostatniego wielkiego krawca Huberta de Givenchy

„W jego sukniach czułam się bezpieczna”, mówiła Audrey Hepburn

Marcin Brzeziński 1 listopada 2018 18:31
Hubert de Givenchy
Fot. ons.pl

W marcu tego roku w wieku 91 lat odszedł Hubert de Givenchy. A właściwie hrabia Hubert James Marcel Taffin de Givenchy, bo legendarny projektant wywodził się z rodziny arystokratycznej z wielowiekowymi tradycjami. Wychowała go babka ze strony matki, Marguerite Dieterle Badin, wdowa po słynnym producencie tapiserii i gobelinów. Ulubionym zajęciem przyszłego mistrza francuskiej mody było w dzieciństwie przeglądanie szuflad z próbkami materii, które pozostały po dziadku. „Wtedy też zrozumiałem, że materiały to wielka pokusa. Zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn”, wspominał Hubert de Givenchy.

Zrozumieć materiał czyli Hubert de Givenchy zostaje projektantem

Po studiach w paryskiej Ecole des Beaux-Arts Hubert de Givenchy pracował dla Jacquesa Fatha, Robert Pigueta, Luciena Lelonga i jeszcze wtedy nie znanych Pierre’a Balmain i Christiana Diora. Jego prawdziwą mistrzynią została jednak Elsa Schiaparelli. Pewnego razu ta kultowa projektantka powierzyła mu gigantyczny zwój przedwojennego jedwabiu zdobiony surrealistycznymi motywami. Hubert de Givenchy rozwinął go i zawiesił w pracowni. Chciał zobaczyć materiał w całości i… go zrozumieć. Bo jak powtarzał: „Nie można nigdy działać wbrew materiałowi. On ma swoje własne życie”.

Szczęśliwe sukienki Huberta de Givenchy

Z pomocą szwagra, który był właścicielem sieci sklepów Prisunic otworzył w 1962 roku swój własny dom mody. Ale nie szastał cudzymi pieniędzmi. Początkowo nie zatrudniał nawet modelek. Swoje kreacje prezentował klientkom na tanich, plastikowych manekinach. I właśnie te wyjątkowe klientki przyniosły mu sławę. Dla nich stworzył jedne z najbardziej ikonicznych kreacji w historii. Dla swojej muzy Audrey Hepburn - suknię ze Śniadania u Tiffany’ego, dla Pierwszej Damy USA, Jackie Kennedy - legendarny różowy kostium.
W zeszłym roku w Calais podczas wernisażu poświęconej mu wystawy powiedział: „Audrey, Jackie… To wszystko były moje przyjaciółki. Doskonała sukienka może wiele uczynić w życiu kobiety. Może nawet uczynić ją szczęśliwą. A to przyjemnie móc dawać szczęście swoim przyjaciołom”.

Hubert de Givenchy: Odchodzę bez żalu

Jego projekty cechowała oszczędność i prostota. Podkreślał atuty kobiecej sylwetki, ale nigdy na siłę jej nie zmieniał. Stąd bliżej mu raczej do stylu mody amerykańskiej niż tradycji klasycznego, francuskiego couture. Po zamknięciu swej pracowni to do niego swe klientki odsyłał Cristobal Balenciaga. Mimo że jego własne projekty miały w sobie ducha baroku, a Givenchy był raczej neoklasycystyczny.

Doskonała sukienka może wiele uczynić w życiu kobiety. Może nawet uczynić ją szczęśliwą

Już w latach 70. Hubert de Givenchy dystansował się od współczesnej mody. Mówił, że nie rozumie tych wszystkich „niewiarygodnie szalonych ubrań” i projektantów, którzy „nie myślą o życiu kobiety”. Swój dom mody sprzedał koncernowi LVMH w roku 1988, lecz na emeryturę przeszedł dopiero w roku 1995. Nie był jednak rozżalony. Z wybiegiem pożegnał się następującymi słowami: „C’est la vie! Na szczęście przez wiele lat miałem wspaniałe życie. Spotykałem pięknych ludzi i dotykałem wspaniałych materiałów”. A teraz my żegnamy jednego z ostatnich, jeśli nie ostatniego wielkiego krawca. Au revoir, Monsieur Hubert de Givenchy!

Hubert de Givenchy
Fot. Getty Images
Hubert de Givenchy Audrey Hepburn
Fot. Pinterest

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Dorota Wellman w naprawdę mocnej rozmowie z Aleksandrą Kwaśniewską!