TYLKO U NAS!

Ewa Farna o życiu prywatnym: „Ślub zobowiązuje. Nie uważam, żeby był to tylko papier”

Dla nas zrobiła wyjątek i opowiedziała o byciu mężatką!

Gabriela Czernecka 31 października 2018 12:53

Ewa Farna o życiu prywatnym mówi niewiele. Tę sferę pozostawia tylko dla siebie i nie dzieli się nią z innymi. Tylko dla nas zrobiła wyjątek i zdradziła parę szczegółów. Jak czuje się w roli mężatki? Jak spędza czas, gdy schodzi ze sceny? Jak spędza czas z mężem i czy jest szczęśliwa? Dorosła. Wyszła za mąż. Już nie szaleje. No, może czasem. Mówi, że stara się być anielska, choć na scenie jest bardziej diabelska. Ewa Farna nie ma tajemnic przed Krystyną Pytlakowską!

Życie prywatne Ewy Farnej: mąż, rodzice

Takiej rozmowy jeszcze nie było! „My razem gotujemy. Bo wiem, że to ma wpływ na zdrowie. Może nie wyglądam (śmiech), ale jestem za tym, by dbać o jakość produktów”, mówi Ewa Farna o ukochanym. Uchodzi za silną kobietę na scenie, a jaka jest prywatnie? Na parę pytań opowiedziała Krystynie Pytlakowskiej dla VIVY!

Uchodzisz za silną babę. Myślę, że siłą napełnia Cię również małżeństwo z człowiekiem w Tobie zakochanym i którego Ty kochasz. Twoje życie się bardzo zmieniło?

Jestem szczęśliwa i jest mi dobrze. Łączy nas oczywiście muzyka, a jeżeli zmiana, to w dobrym kierunku. Gdy jego bliscy traktują mnie poważnie, a nie że sobie „jakąś panienkę przyprowadził i zobaczymy, jak długo to potrwa”. No i na odwrót, ślub zobowiązuje. Nie uważam, żeby był to tylko papier.

Jesteś bardzo rodzinna?

Ogólnie – bardzo. To ja jestem tą, która gotuje i lubi podejmować gości smacznymi potrawami. Bardzo przy tym odpoczywam, relaksuję się. Jakkolwiek by to patetycznie zabrzmiało, uważam, że dzięki rodzinie można przetrwać wszystko i to ona jest najważniejsza. Ważniejsza nawet niż praca, która też mnie przecież ekscytuje.

Kiedy wracacie do domu po koncercie, zamykacie za sobą drzwi? Nie ma już oklasków, tłumów, adrenaliny. A co jest w zamian?

Nie lubię opowiadać o moich sprawach prywatnych, co jest w domu, jest moje i cieszę się, że przynajmniej to nam pozostaje. Bo jednak w pracy jesteśmy wiecznie na widoku. Zdradzę tylko, że uwielbiam ciszę. Gdy pytają mnie, jaką muzykę lubię, odpowiadam, że wolę iść w las i słuchać ciszy, ona też relaksuje, ale też inspiruje. Ale jednocześnie lubię być jak każda kobieta. Nie chcę być tylko artystką obliczoną na sukces, mającą kupę kasy. Niezależną, ale nieszczęśliwą. Pomyśl, co się stało z Whitney Houston czy Amy Winehouse. Miały wszystko, a umarły same.

Dla mnie priorytetem jest szczęście prywatne, co zresztą widać też na scenie. Szczęście rozjaśnia człowieka od środka. Nie mogłabym zasnąć spokojnie, gdyby w domu było źle. Natomiast czy się koncert uda, czy nie – to nie spędza mi snu z powiek. Ja po prostu przywykłam do ciepłego domu pełnego miłości i taki też swój buduję. Moi rodzice są cudowni.

Tata jeździł ze mną na koncerty, dopóki nie skończyłam 18 lat, bardzo mnie pilnował, kontrolował: „Ewa, koncert już się skończył, masz 15 minut na spakowanie się, 15 na autografy i jedziemy do domu, bo jutro szkoła”. Dzięki temu nie porąbało mi się w głowie. Żaden alkohol, narkotyki, złe towarzystwo, w jakie nastolatki często wpadają. Lubię być wolna, ale lubię też żyć w określonych granicach. 

(...) Mówiłaś, że wiele przeszkód musiałaś pokonać i że walczysz ze swoimi słabościami. Naprawdę masz takie poza apetytem… na życie?

Pewnie, że mam. Irytuje mnie, że jesteśmy uzależnieni od telefonów komórkowych. Napisałam nawet piosenkę „Interakcja” na ten temat, że przez Facebooka nie zdobywamy więcej przyjaciół, mniej się spotykamy w realnym życiu. Chociaż sama jestem na to podatna.

W domu nie siedzicie każde ze swoim laptopem?

Ja nad tym pracuję, jednak jeżeli jestem w domu z laptopem, to albo pracuję, albo oglądamy serial. Dobrze jest pójść do lasu bez telefonu w kieszeni. Od razu wtedy rodzą mi się nowe pomysły na piosenki. Bo moja głowa oczyszcza się z powierzchownych informacji. Fajnie, że mój mąż mnie wciąga w realne życie i pomaga w moim detoksie.

A jednak żyjesz sobie jak w bajce. Właściwie bez problemów i zmartwień.

Tak nie ma chyba nikt, każdy ma swoje mniejsze i większe problemy. Tylko na Instagramie ich nie pokazujemy. Ja chciałabym mieć tylko więcej czasu dla siebie. Chodzić na przechadzki z psem, od czasu do czasu spotkać się z przyjaciółmi, a dla psychicznego detoksu przeczytać dobrą książkę, bo ostatnio czuję się bardzo zabiegana.

(...) Teraz żyjesz w chaosie?

Nie nazwałabym tego chaosem, ale cały czas chcę trzymać wszystkie sroki za ogon. Bo ciągle coś się dzieje. A przecież nie można mieć wszystkiego naraz. Teraz jestem młoda i szalona i daję sobie radę z tą wielotorowością.

Co jeszcze w nowej VIVIE! 22/2018

Maciej Stuhri fascynująca historia listu, który jego córka Matylda dostała od taty na 18. urodziny. LucynaMalec z córką Zosią. Już nie wypiera z głowy faktu, że jej córka jest niepełnosprawna. Jaką drogę musiała przejść, by tak się stało? Józef Piłsudskiwierny był tylko… ojczyźnie. Jak kochał jeden z najwybitniejszych Polaków? A także... Warszawę dwudziestolecia międzywojennego nazywano Paryżem Północy. Zapraszamy na sentymentalny spacer po miejscach, których już nie ma. ZOBACZ ZDJĘCIA

Wideo

Poznaj jeden z największych trendów w makijażu!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Ewa Farna bez tajemnic! Takiej rozmowy jeszcze nie było!