MAGAZYN VIVA!

Krzysztof Baranowski: „Nie miałem w planach zakochania się, to zawsze jest spontaniczne’’

Żeglarz o związku z Bogumiłą Wander

Damian Duda 24 maja 2018 13:30

Bogumiła Wander i Krzysztof Baranowski są jedną z najgłośniejszych par polskiego show-biznesu. Kultową prezenterkę PRL-u oraz marynarza połączyła wyjątkowa miłość. Tylko w intymnej rozmowie z Krystyną Pytlakowską dla magazynu VIVA! opowiedzieli o początkach miłości, oraz o cenie, jaką przyszło im za to zapłacić.

Wander i Baranowski o początkach miłości

Mam przed sobą grubą książkę Spowiedź kapitana – wywiad rzeka z kapitanem Krzysztofem Baranowskim. Nie może być cienka, obejmuje przecież 80 lat życia sławnego polskiego żeglarza. Jest w niej wszystko: dzieciństwo, dziadek, który pomagał w życiowych wyborach, szkoły, podróże, samotne rejsy. Jest i miłość, która dla Krzysztofa Baranowskiego była azymutem jego dokonań i być może dzięki niej dwa razy opłynął cały świat. Była fundamentem jego sukcesów, chociaż on udaje, że rozgranicza te dwa aspekty swojego życia. Ale bez sprzeciwu przychodzi na nasze spotkanie razem z Bogumiłą Wander, popularną kiedyś spikerką telewizyjną, znaną także z wielkiej urody. Ich uczucie trwa prawie 40 lat i nie widać, by zmieniło gorącą temperaturę na bardziej letnią. Kapitan patrzy na Bogusię Wander jak na piękny obraz, który zdobył z takim trudem, a ona nadal się tym delektuje, zupełnie jak na początku.

Nie jesteś zazdrosna? Wybrałaś sobie mężczyznę, który nieustannie fruwał po świecie, a o marynarzach czy żeglarzach mówi się, że mają w każdym porcie dziewczynę.

Bogumiła Wander: Nie jestem zazdrosna, bo nie mam powodów. Myślę, że Krzysztof nigdy mnie nie zdradził, i wierzę w to, inaczej dawno bym już umarła.

Spodziewałam się, że książka Twojego męża będzie o wielkiej miłości. I ona jest o miłości, ale nie tylko do kobiety.

Krzysztof: Również do morza.

Bogumiła: Ale ze mną w tle. Gdyby kochał tylko morze albo kochał morze bardziej niż mnie, byłoby to bardzo trudne do uniesienia i pewnie bym się na to nie pisała.

I nigdy nie puściłabyś go samego w jego rozliczne rejsy poza tymi, kiedy sam opływał świat?

Bogumiła: Ależ ile razy go puszczałam i kiedy płynął, to ja byłam bardzo samotna. Do tego stopnia, że wsiadałam w samolot i leciałam zobaczyć się z nim w porcie, gdzie zacumował. Zdarzało się, że pływaliśmy razem.

Krzysztof: Bogusia też to bardzo lubi. Latem właśnie wybieramy się na tygodniowy rejs. Zaprosili nas wychowankowie, którzy 30 lat temu płynęli ze mną na „Pogorii”, to był rejs amerykańsko-rosyjsko-polski. Z każdego z tych krajów było na nim po 10 młodych chłopców. Prowadziłem na pokładzie dla nich normalną szkołę w różnych językach. Opłynęliśmy całą Amerykę Południową. A teraz poprosili mnie o powtórkę, o rejs po Morzu Śródziemnym, który potrwa tylko siedem dni.

Czy to dobrze, czy źle mieć faceta z pasją?

Bogumiła: Wszystko zależy od tego, jaka to pasja i czy kobieta też swoją ma. Ja miałam, to było dziennikarstwo, telewizja. Nic nie poradzę na to, że Krzysztof zakochał się w morzu.

Zakochał się jako nastolatek, a potem zakochał się w Tobie.

Krzysztof: Nie miałem w planach zakochania się, to zawsze jest spontaniczne, przypadkowe.

Zwłaszcza gdy się już ma rodzinę.

Krzysztof: Ta rodzina była u nas obojga, bo przecież Bogusia też nie była sama. Ona nigdy nie była sama.

Pobraliśmy się tutaj, w Konstancinie, a ja włożyłam w ten dom mnóstwo serca i energii. Właściwie sama go urządzałam

Musi być niezwykłą kobietą, skoro mężczyźni tracą dla niej głowę.

Krzysztof: Jest niezwykła. Ale czy to miłość, gdy facet, kiedy kobieta chce go opuścić, biegnie po pomoc do gangsterów, którzy grożą, że zmaltretują jej syna, jeśli ze mną nie zerwie? A jednocześnie jej mąż pozornie godził się na nasz związek. Chyba nie był zazdrosny o jej uczucie, tylko o posiadanie, chciał mieć klejnocik.

Bogumiła: Ale ja nie nadaję się do roli medalionu noszonego na szyi. Prawdę mówiąc, dla Krzysia poświęciłam wszystkie swoje klejnoty, bo mój mąż mi je pozabierał, wydziedziczył i mnie, i mojego syna, którego wychował i podobno bardzo kochał. Nie walczyłam o podział majątku, bo chciałam mieć tylko święty spokój.

Krzysztof: Marek zresztą nie ma negatywnego stosunku do swojego ojczyma, był z nim związany psychicznie. Ojczym go wychowywał. A teraz od dawna już nie żyje. Gdyby Bogusia z nim została, byłaby bardzo bogatą wdową.

Bogumiła: Nie ma potrzeby do tego wracać. Dawno temu podjęłam decyzję, że jednak odchodzę od Juliusza, bo go po prostu nie kocham. A dla mnie uczucie jest ważniejsze od dóbr materialnych i willi na Saskiej Kępie. I od tego czasu jesteśmy razem z Krzysztofem.

Krzysztof: Już 39 lat. Aż trudno uwierzyć.

Przypuszczałeś, że to tyle potrwa?

Krzysztof: W ogóle nie przypuszczałem, że to będzie trwało. Po prostu zauroczyłem się Bogusią i idąc za swoim sercem, chciałem choć przez chwilę być blisko niej. Nie myślałem, że zwiążemy się na zawsze. Tym bardziej że miałem żonę, dzieci. Jak rzucić to wszystko? A jednak rzuciłem.

To córka Ci pomogła, spakowała i wystawiła za drzwi Twoje walizki.

Bogumiła: Teraz jesteśmy w dobrych relacjach, na szczęście. Ale trzeba było przez to przejść. Oboje wiedzieliśmy, na co się porywamy. Mieliśmy też znajomych, którzy akceptowali nasz związek, i to oni nalegali, żebyśmy się w 2005 roku wreszcie pobrali. Pobraliśmy się tutaj, w Konstancinie, a ja włożyłam w ten dom mnóstwo serca i energii. Właściwie sama go urządzałam.

Krzysztof: Sprzedałaś mój dom na Zaciszu – 660 metrów, a wcześniej swój w Michałowicach i zaczęliśmy budować nasze gniazdo w Konstancinie, gdzie dotąd mieszkamy.

Bogumiła: Ale to głównie ja je budowałam, bo ty przecież pływałeś.

Cały wywiad Krystyny Pytlakowskiej z Bogumiłą Wander i Krzysztofem Baranowskim do przeczytania w nowej VIVIE!. Co jeszcze w tym wydaniu dwutygodnika?

Karolina Szostak, Viva! maj 2018, OKŁADKA
Fot. Mateusz Stankiewicz/AF PHOTO

Co jeszcze w nowej VIVIE! 10/2018?

Karolina Szostak w bardzo szczerym wywiadzie: „Wpakowałam się już w dwa związki z facetami z odzysku i to była porażka...”. Najbardziej znana z „żon Hollywood” – Kinga Korta, o karierze, miłości i późnym macierzyństwie. W cyklu Śladami Gwiazd malarka Joanna Sarapata oprowadza Katarzynę Przybyszewską po Barcelonie – mieście, które jej dużo zabrało, ale też oferowało. W numerze także: wywiady z Bogumiłą Wander i Krzysztofem Baranowskim, Piotrem Polkiem oraz historia królewskich porodów na brytyjskim dworze. 

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Narodziny gwiazdy, czyli Julia Wieniawa o trudnych wyborach i drodze do sukcesu. Plus Wielki Horoskop na 2019 rok!