NOWY NUMER

TYLKO U NAS! Beata Tadla i Jarosław Kret przechodzą kryzys?! „Nie czytam żadnych głupot’’

Damian Duda 6 lutego 2018 20:00
Jarosław Kret, Beata Tadla, VIVA! luty 2018, main topic
Fot. Olga Majrowska

Kobieta z przeszłością i mężczyzna po przejściach. Dwie silne osobowości, telewizyjne gwiazdy. Stworzyli związek nieoczywisty. Nie obchodzą walentynek – mówią, że mają je codziennie, choć przecież zdarza im się nie widywać przez wiele dni. On potrzebuje przestrzeni i wolności. Ona – bezpieczeństwa i… komplementów. O swojej miłości i wzajemnej fascynacji, o tym, co ich dzieli i dlaczego mimo wszystko chcą być razem, Beata Tadla i Jarosław Kret opowiedzieli Beacie Nowickiej.

Zobacz też: Marcin Prokop: „Zazdrościłem sukcesu youtuberom. Pojawili się znikąd i szybko zdobyli olbrzymią publiczność” EKSKLUZYWNE VIDEO

Beata Tadla i Jarosław Kret przechodzą kryzys?

– Wasz związek wzbudza dużo emocji. Wystarczyło, że nie pojawiłeś się na jednej gali, a natychmiast obwieszczono, że macie wielki kryzys i to jest początek końca Waszej miłości. Co jest Waszą tarczą obronną przed takimi plotkami?
Beata: Najśmieszniejsze jest to, że ja w ogóle nie wiedziałam, że on ma być na tej imprezie.
Jarosław: Ale na jakiej imprezie?
Beata: Na gali Perfect SPA Awards, na której miałeś wręczać nagrody, bo byłeś jednym z organizatorów, i nie przyszedłeś, nie odbierałeś telefonów. Wszyscy do mnie podchodzili: gdzie on jest, co się stało, a ja nie miałam zielonego pojęcia, nie wiedziałam, co mam mówić, bo po prostu przyszłam na tę imprezę zaproszona dużo wcześniej, bez świadomości, że ty też masz tam być. Byłam w szoku, kiedy z twojej nieobecności zrobiła się taka afera…
Jarosław: Właśnie od was w tej chwili dowiedziałem się o tym. Spędziłem cztery godziny na zabiegu dentystycznym, dostałem gorączki, drgawek, nie byłem w stanie doprowadzić się do ładu i napisałem do organizatorki sms z usprawiedliwieniem (Faktycznie, Jarek czyta nam tę długą wiadomość). A na drugi dzień poleciałem z Franiem do Kairu.
Beata: Więc kiedy pytasz, jak bronimy się przed plotkami – po prostu staramy się je ignorować.
Jarosław: Nie czytam żadnych głupot.
Beata: Czasami znajomi nam coś przyślą, na przykład że mamy wielki kryzys, a Jarek właśnie sadzi drzewka w ogródku. Bardzo nas to wtedy rozśmieszyło. Tak samo było teraz, przy okazji „Tańca z Gwiazdami”, ponieważ w ogóle nie wypowiedzieliśmy się oficjalnie na ten temat do czasu naszego wywiadu z tobą.
Jarosław: Kolega mi pokazał: „Zobacz, co oni napisali”. A „oni” napisali, że dostaliśmy jakieś horrendalne stawki. Nie będę tego nawet komentował. Albo że Beata postawiła warunek, że weźmie udział w tym programie, jeśli ja też w nim wystąpię. Tak zupełnie nie było.
Beata: Narosło milion mitów wokół tego.


– Wiem i tym bardziej jestem ciekawa, dlaczego się zdecydowaliście?
Jarosław: Ja namówiłem Beatę tak naprawdę.
Beata: Dostawałam propozycje już wcześniej, ale byłam wtedy na innym etapie życia, co innego mnie zajmowało, interesowało, natomiast teraz już nie pracuję w stricte politycznym dziennikarstwie. Od dwóch lat nie przeprowadziłam żadnej rozmowy z politykiem, świadomie z tego zrezygnowałam, nie robię żadnych publicystycznych tematów, zniechęciłam się, mam tego dość. Program, który tworzymy w telewizji Nowa, jest z gatunku infotainment, łączy dziennikarstwo z rozrywką, więc już nie czuję presji, że mi nie wypada czegoś zrobić. Poza tym cieszę się, że jest to też taki moment przełamania rutyny życiowej. Ostatnio jesteśmy strasznie zabiegani, mamy bardzo dużo obowiązków. Nagle pojawia się wyzwanie, którego mi w życiu brakowało. Dobrze jest wiedzieć, że jeszcze coś na mnie czeka, że jeszcze jestem w stanie przeżyć jakąś przygodę, bardzo inną od przeżyć, które do tej pory miałam w telewizji czy mediach.
Jarosław: Wiesz, że przygody w tym programie różnie się kończą…?
Beata: Boisz się o siebie czy o mnie?
Jarosław: Mówię o tobie, bo ty chcesz przeżyć przygodę.
Beata: Ale z tańcem, ruszaniem się, przypływem endorfin.

Jarosław Kret, Beata Tadla, VIVA! luty 2018
Fot. Olga Majrowska


– Przedyskutowaliście wspólnie element rywalizacji, na który zostaniecie wystawieni? Zrobiliście zakład, kto pierwszy odpadnie?
Beata: Jedno z nas na pewno odpadnie pierwsze. Ale to, które odpadnie, będzie kibicowało temu, które zostanie.
Jarosław: Każde z nas ma zupełnie inną determinację. Przyznam, że… ja nie umiem tańczyć (śmiech). I to jest dla mnie okazja, żeby się nauczyć.


– Spodziewałam się tego typu niespodzianki.
Beata: Jesteśmy ze sobą pięć lat i ani razu nie tańczyliśmy razem. Mało tego, ja nigdy nie widziałam Jarka tańczącego, w związku z czym jestem bardziej zainteresowana tym, jak on sobie poradzi, czym mnie zaskoczy, niż jak ja sobie poradzę. Nie twierdzę, że sobie poradzę na pewno, może umiem się ruszać do muzyki, ale technicznie taniec oznacza coś zupełnie innego. Dlatego cieszę się, bo być może Jarkowi tańczenie na tyle się spodoba, że kiedyś porwie mnie do pierwszego tańca, najchętniej w domu. Nie jesteśmy imprezowi, nie lubimy klubów, sytuacji, gdzie jest mnóstwo ludzi. Bardzo źle odnajduję się w tłumie, im jestem starsza, tym gorzej.
Jarosław: Mamy tak we dwoje. Ale zawodowo muszę czasem występować przed tłumem.


– Co najchętniej robicie, kiedy już macie wspólny wieczór? Leżycie na łóżku i oglądacie filmy na DVD, czytacie, rozmawiacie przy kolacji?
Beata: Lubimy szczególnie brytyjskie seriale kryminalne. Uwielbiamy obserwować bohaterów, ich dylematy, wybory, są tam naprawdę świetne dialogi, ujęcia. Bardzo dużo o tym rozmawiamy. Uwielbiam chwile, kiedy przygotowuję śniadanie albo szykuję się do pracy, a Jarek przychodzi, czyta mi artykuł z bieżącej prasy i z emfazą komentuje.


– Coś, co go zaintrygowało?
Beata: Tak i chce się ze mną tym podzielić. To jest tak fantastyczne, że chłonę każdą taką chwilę. Cieszę się, że jeszcze jesteśmy w stanie czymś się zachwycić albo zezłościć na coś, że nas obchodzi świat, że nie jest nam wszystko jedno, co się wokół nas dzieje. Jarek jest człowiekiem, któremu nie jest wszystko jedno i ja to w nim uwielbiam. Nie znam drugiego takiego, który ten świat rozumie tak jak on, potrafi połączyć przeróżne procesy, różne mechanizmy i jeszcze sięgnąć do historii, żeby z tej historii coś odnieść do dzisiejszych czasów. Więc ja się od niego tego uczę i to jest dla mnie fascynujące.
Jarosław: (śmiech). Kto by pomyślał – pan od pogody, a tutaj taki politykoznawca.


– Czy Wy rywalizujecie ze sobą w czymkolwiek?
Jarosław: Nie.
Beata: Stanowimy pewnie jakąś wartość, kiedy tworzymy drużynę. Właśnie dlatego bardzo często jesteśmy we dwoje zapraszani do poprowadzenia różnych imprez charytatywnych. Najpiękniejszy komplement, jaki kobieta może usłyszeć od mężczyzny, to: uzupełniasz mnie.
Jarosław: Tak właśnie jest. Cały czas mówię piękne komplementy, a ty ich nie słyszysz.  
Beata: Nie słyszałam, żebyś mi powiedział, że cię uzupełniam, ale ja to czuję.  Nie wszystko trzeba zwerbalizować, nie wszystko musi być wypowiedziane, są sytuacje, które są niedefiniowalne i nie da się ich opisać słowami, to się po prostu czuje. Na starość będę wspominać przepiękne momenty, ale głównie związane z przeżywaniem, pewnie nie będę pamiętać słów. Chociaż są takie historie, że wypowiadamy słowa, których potem żałujemy, albo nie wypowiadamy niczego i też czujemy żal. Uważam, że kiedy rozstajemy się na chwilę, bo wyjeżdżamy albo idziemy do pracy, ważne, żeby nie rozstawać się w niezgodzie. Zawsze boję się, że pewnego dnia  nie będzie okazji, żeby to odkręcić.

Cała rozmowa Beaty Nowickiej z Beatą Tadlą i Jarosławem Kretem do przeczytania w najnowszym wydaniu magazynu VIVA!, który będzie dostępny w sprzedaży już od czwartku, 8 lutego, w całej Polsce. Co jeszcze w nowej VIVIE!?

VIVA! 3/2018

To oni dają nadzieję, że miłość istnieje! Piętnaście najpiękniejszych par polskiego show-biznesu w wyjątkowych sesjach. Beata Tadla i Jarosław Kret o miłości, która ich połączyła, i wzajemnej fascynacji oraz dlaczego — mimo wielu różnic — chcą być razem! Rodzice mieli trzymać ją z dala od mediów ze względu na brzydotę. Sprawdzamy, jaka naprawdę jest Eugenia, nazywana najbrzydszą księżniczką na świecie’’? Osobisty sekretarz Wisławy Szymborskiej wyjaśnia, dlaczego nie lubił drinków przyrządzanych przez noblistkę oraz czemu sądzi, że dziś rozum jest w odwrocie. Michał Rusinek w intrygującej rozmowie z Aleksandrą Kwaśniewską.

Beata Tadla, Jarosław Kret, VIVA! luty 2018, okładka
Fot. Olga Majrowska

Zobacz też: TYLKO U NAS! Maciej Zień po raz pierwszy ujawnia nieznane kulisy rozstania z mężem!

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Gwiazdami nowego numeru są: Paulina Krupińska, Kamila Szczawińska i Karolina Malinowska. Zobacz, co jeszcze w nowej VIVIE!