Z widokiem na Majorkę. Zobacz, jak mieszka fotograf i stylistka Basia Czartoryska. EKSKLUZYWNE VIDEO

Źródło: Marcin Ziółko

 

Wakacyjny dom Barbary Czartoryskiej ma dwieście lat. Można się dostać do niego tylko po stromych kamiennych schodach. Z tarasu rozpościera się nieprawdopodobny widok. Nic dziwnego, że fotografka i podróżniczka zakochała się w nim bez pamięci.



Dom w maleńkiej górskiej miejscowości stylistka, fotografka i podróżniczka oraz jej mąż, Tomasz, kupili w ramach kompromisu. „Chciałam mieć dom w Tajlandii, bo to jest moje najukochańsze miejsce na ziemi. Ale dla mojego męża to było za daleko. Zdecydowaliśmy się na Majorkę. Sama nie wiem dlaczego. Może dlatego, że jest ciepło i niedaleko”. To zabawne, ale oboje nie byli przekonani co do tego, że dom na Majorce to na pewno dobry pomysł. „Uznaliśmy, że w razie czego dom sprzedamy”. To było pięć lat temu. Dzisiaj nie są w stanie sobie wyobrazić, żeby w ogóle dom wynajmować na wakacje, a co dopiero sprzedać...
 

Polecamy też: Luksus na falach czyli… sieć hoteli Ritz-Carlton buduje jachty dla najbardziej wymagających!

 

Dom na szlaku

 

Wymarzonego domu szukali dwa lata. Przylatywali na wyspę, zatrzymywali się u przyjaciół i oglądali posesje, które wynalazł dla nich kolega. Aż w końcu dotarli do Bunyoli i kupili zupełnie inny dom, niż zamierzali. „Chcieliśmy kupić wiejską posiadłość do remontu, z dużym terenem. Kupiliśmy mały w środku miasteczka, przyklejony do skały, bez dojazdu samochodem, za to z dojściem po stromych kamiennych schodach. Nie ma mowy o przestrzeni, bo jak sąsiad kłóci się z żoną, to tak jakby kłócił się z nią w moim salonie”, śmieje się Czartoryska. Stary kamienny dom ma 120 metrów kwadratowych. „Tak na oko, bo tutaj nikt dokładnie nie liczy”, mówi właścicielka. Jest też taras na dachu, na którym spędzają długie ciepłe wieczory. „Zobaczyłam w nim potencjał, bo tak naprawdę to był on w opłakanym stanie. Przerobiłam go całkowicie”. Czartoryska wspomina, że nikt nie wierzył w tę ruinę. Ona uwierzyła, że może zrobić z niej cudeńko. „Zmieniłam w nim wszystko!”, opowiada. „Wywaliłam olbrzymie okna, zerwałam tynki, odnowiłam kamień, który był pod nimi, i z ohydnego baraku zrobił się dom, na który wszyscy się gapią, idąc w góry”.



Polecamy też: Kinga Rusin zachwyciła swoich fanów! Nie uwierzycie, jak wygląda w stroju kąpielowym

 

Salon i kozy

 

Otwarty na kuchnię salon zrobiła na dotychczasowym strychu, gdzie rządziły stare meble i… kozy. „Poprzedni salon był niską klitką. Teraz ma pięć metrów wysokości i wyjście na taras”. Na dole Barbara urządziła maleńki salon, w którym w razie potrzeby można spać, sypialnię i łazienkę. Przy okazji odkryła, że renowacja starych domów jest jej wielką pasją. Żeby przeprowadzić remont, nauczyła się nawet hiszpańskiego. „Słownictwo budowlane mam na pewno bogatsze niż angielskie. Musiałam się nauczyć porozumiewać z robotnikami w ich języku, bo z angielskim jest u nich kiepsko”, śmieje się Czartoryska. Swój dom zna dosłownie od podszewki. „Z Marią, córką męża i jednocześnie moją przyjaciółką, która jest architektem, planowałyśmy wszystko. Wiem nawet, jak przebiega tu instalacja elektryczna”. Wyjątkowe w tym domu jest nawet ogrzewanie. „Jestem ciepłolubna, a na Majorce bywa bardzo zimno i nieprzyjemnie. Nie wiem, czy odważyłabym się ogrzewać dom tak, jak robią to miejscowi. Oni mają takie specjalne stoliki, w których na półeczce stawia się miskę z żarem i to wszystko nakrywa kocem”, opowiada właścicielka.



Polecamy też: Grzegorz Krychowiak z narzeczoną wybrali się na ekskluzywne wakacje! Gdzie wypoczywają?

 

Z Indonezji na Majorkę

 

Dom umeblowany jest rzeczami przywiezionymi przez właścicielkę z Indonezji. „To był szalony pomysł. Dwa lata temu byłam z mężem na wakacjach na Bali. Potem odwiozłam go do domu, a wróciłam z Marią, z którą przez dwa tygodnie jeździłyśmy po wyspie i kupowałyśmy rzeczy do domu”. Czartoryskiej zależało, żeby meble i bibeloty, które kupuje, były jak najbardziej neutralne. „Nie chciałam domu w indonezyjskim stylu. Chciałam, żeby meble były jak najprostsze”. Stamtąd przyjechał ogromny i ciężki trzymetrowy stół z drewna tekowego, ława, stolik na taras, drzwi, kamienne proste rzeźby i… klatki na koguty. „Tych kupiłam całkiem sporo, gdyż uznałam, że zrobię z nich żyrandole”, opowiada Barbara. Z Polski przywiozła niewiele, głównie zdjęcia. Sporo rzeczy pochodzi oczywiście z Majorki – przede wszystkim tkaniny, ceramika i kafle na podłodze. „Mają tu przepiękne kafle. Położyłam takie w kilku pomieszczeniach. Nie chcę, żeby mój dom był taki typowy majorkański. Chcę, żeby był nowoczesny z charakterystycznymi dla tego regionu akcentami”. Po całym domu porozstawiane są więc typowe plecione kosze, w których Barbara nosi rzeczy na plażę, zakupy, a nawet sadzi kwiaty, porozrzucane są poduchy. Pufy na tarasie, choć przywiezione z Indonezji, obszyte są materiałem w charakterystyczny wzór.


Polecamy też: Archipelagi gwiazd, czyli najmodniejsze kierunki na wakacje. Co warto zobaczyć?

 

Nasza Dobrodziejka

 

Barbara Czartoryska ma trochę rzeczy z Ikei, o której mówi „nasza matka dobrodziejka”, skarby wyszukane na miejscowym targu staroci, a także duńskie, choć hiszpańskie, krzesła kupione w maleńkim sklepie Viveca w Palmie. „To fantastyczne miejsce. Ojciec z córką sprowadzają przeróżne meble i bibeloty. Kupiłam tu krzesła, które stoją w salonie. Są oryginalne, hiszpańskie, z lat 60., ale design jest duński, białą ceramikę, kosze i niektóre lampy. Zaglądam też do tutejszego concept store Bconnected. Lampy znalazłam na niemieckim eBayu. Kocham blat, który znajduje się na kuchennej wyspie. Został zrobiony na zamówienie z tutejszego kamienia z Binissalem”.

 

„Mój mąż był zachwycony domem, dopóki nie doszedł do wniosku, że za często tam jeżdżę”, śmieje się Czartoryska. Ale przecież musiała dopilnować remontu. „Teraz mamy miejsce, w którym odpoczywamy i czujemy się jak u siebie. Mamy fantastycznych sąsiadów, z którymi jesteśmy zaprzyjaźnieni, z którymi urządzamy wspólne kolacje, zapraszamy się na pogaduszki i spędzamy czas. Przyjeżdżają tu nasi przyjaciele i moje dzieci i na pewno nie będziemy go wynajmować. Włożyłam w niego zbyt dużo pracy i serca”, deklaruje Czartoryska. I choć na początku mówiła, że Majorka to był ukłon w stronę męża, który nie chciał domu w tropikach, dzisiaj mówi, że kocha ten dom i tę wyspę. 

 

Z Basią Czartoryską rozmawiała Katarzyna Piątkowska.

 

Czy chciałbyś/chciałabyś mieszkać na Majorce?

Tworzone przez

Najczęściej czytane

Top Video

Top Galerie

VIVA! NA INSTAGRAMIE