Weronika Kostyra 18 sierpnia 2017 11:30
1/6
Roman Polański, VIVA! listopad 2013
Copyright @Robert Wolański
1/6

Roman Polański jest jednym z bardziej utytułowanych i lepiej rozpoznawanych reżyserów na świecie. Kto wie, jak wygląda Lars von Trier, Steven Soderbergh czy bracia Coen? Czy Polański ma tego świadomość?


Roman Polański: Niestety. Ale wolałbym chodzić po ulicy incognito, wolałbym, żeby mnie ludzie nie rozpoznawali. Przyzwyczaiłem się do tego, bo już jako dziecko grałem w teatrze i już wtedy mnie rozpoznawano. Wtedy to było dość przykre, teraz to nie ma już dla mnie znaczenia. Choć muszę przyznać, ludzie są sympatyczni. Wie pani, bardzo rzadko, prawie nigdy, nie mam przykrości związanych z tym, że ktoś mnie na ulicy rozpozna. Na ogół mówią miłe słowa, ściskają mi rękę, chcą fotografię, autograf.

Choć patrząc na niego wydaje się to żartem, reżyser obchodzi dziś 84. urodziny. Trzy lata temu z Romanem Polańskim w Paryżu rozmawiała Katarzyna Przybyszewska. Co autor "Pianisty" myśli o współczesnych kobietach? Czemu śmieje się z feministek? Dlaczego tęskni za latami 60.?


Roman Polański wita mnie mocnym uściskiem dłoni. Wygląda doskonale – nastroszone włosy, chłopięca sylwetka, dżinsy i niebieska koszula. Siedzimy w gabinecie reżysera na czwartym piętrze kamienicy przy Avenue Montaigne. Za oknem dachy Paryża. Gabinet skromny, tylko kanapa, fotel, zarzucone papierami biurko i półki. Na półkach książki i nagrody. Dumnie pyszni się Oscar, Złota Palma, Cezary, Maski – nagrody BAFTA, berlińskie Srebrne Niedźwiedzie. Na ścianach dokumentacja twórczości i życia reżysera. Od zdjęć z Catherine Deneuve czy Nastassją Kinski, fotosy z planów, po galerię fotografii żony i dzieci. Wiszą plakaty jego filmów, słynna okładka „Time’a” z 1962 roku z kadrem nominowanego do Oscara „Noża w wodzie”. Dalej zdjęcia z Peterem Greenawayem, fotografia wielkiego Ottona Premingera z dedykacją, zdjęcie z Andrzejem Wajdą i napisem: „Drogiemu Romkowi z nieustającym podziwem dla Jego talentu i serdecznie dziękując za wspaniałego Papkina w naszej »Zemście«. Andrzej Wajda”.

– W życiu lubi Pan prowokować?
Roman Polański:
Ja wiem? W moim wieku mniej. Jak się jest studentem szkoły filmowej, lubi się prowokować. Nie byłem wyjątkiem. Ale z biegiem czasu to ulega ewolucji.

– Zmienia się więc Pana charakter, ale nie wygląd. Mam wrażenie, że wygląda Pan dokładnie tak samo, jak na zdjęciach sprzed wielu lat.
Roman Polański:
Nie zawarłem paktu z diabłem. Mogę panią zapewnić.

– Może ma Pan portret, jak Dorian Gray, który starzeje się za Pana.
Roman Polański:
Proszę poszukać. Może na strychu…

– Kim jest dziś Roman Polański?
Roman Polański:
Jak ja mogę streścić moje życie w jednej odpowiedzi? Kim jestem? Jestem reżyserem filmowym, rodzajem rzemieślnika, z tego powodu pani ze mną rozmawia. I to chyba jest najbardziej interesująca rzecz w mojej osobie.

– Jest Pan niewątpliwie jedynym reżyserem na świecie, który zrobił sobie zdjęcie półnago, z ówczesną małżonką Sharon Tate. To było w lipcu 1969 roku. Zdjęcia ukazały się później w amerykańskim „Vogue’u”. W tamtych czasach lubił Pan prowokować?
Roman Polański: Ale to zdjęcie zrobił wielki fotograf David Bailey.

– Ale pozwolił Pan na to.
Roman Polański: W tamtych czasach takie rzeczy były przyjęte. To były lata 60. Obyczaje były zupełnie inne niż w tej chwili. Ludzie czuli się wolniejsi, kobiety na plaży nie zakładały biustonosza. To nie ma nic wspólnego z tym, co dziś znamy jako obyczaje. Mam wrażenie, że cofamy się do czasów przed królową Wiktorią.

Sharon Tate i Roman Polański, 1969 rok

Polecamy: Sharon Tate, żona Romana Polańskiego, zginęła 47 lat temu. Ta zbrodnia wstrząsa do dziś

2/6
Roman Polański, VIVA! listopad 2013
Copyright @Robert Wolański
2/6

– Tęskni Pan za latami 60.?
Roman Polański:
Muszę pani powiedzieć, że ci, którzy mieli szczęście znać te czasy, są jednogłośnie smutni, że to się zmieniło. Poszliśmy w gorszą stronę.

 

– To jak Pan dziś postrzega rzeczywistość?
Roman Polański:
Coraz większa pruderia, ciemnota. Nauka w ostatnich latach robi niesłychane postępy dzięki rozwojowi technologii, natomiast społeczeństwa głupieją. Prawdopodobnie przyczyną jest fakt, że jest nas na świecie coraz więcej. W latach, o które pani mnie pyta, było trzy miliardy ludzi, teraz jest siedem i pół miliarda. W czasie jednego pokolenia ta liczba się podwoiła. To jest katastrofa. Prawdopodobnie jest więc też coraz więcej ludzi nieoświeconych.

 

Polecamy: W imię prawdy i bez niedopowiedzeń. Dlaczego Roman Polański powraca do dramatycznej przeszłości?

3/6
Roman Polański, VIVA! listopad 2013
Copyright @Robert Wolański
3/6

– Jakie kobiety wywarły na Pana największy wpływ?
Roman Polański:
Przede wszystkim strona fizyczna odgrywa dużą rolę. To jest pierwszy kontakt. Zanim wie pani, co w środku, najpierw widzi człowieka.

 

– Jako dziecko zafascynował się Pan niemiecką aktorką Mariką Rökk.
Roman Polański:
To prawda, dużo później się dowiedziałem, że była Węgierką. Marika Rökk była Węgierką, ale grała w niemieckich filmach, kiepskich komediach, banalnych filmach miłosnych. To była postać nierealna, bo przecież znałem ją tylko z ekranu. Miałem wtedy osiem lat. Chyba… To było między ucieczką z getta a pobytem na wsi. Może jednak dziewięć? W tym wieku dzieci kochają się w bohaterach ekranu, koleżankach…

 

– Czy było w Pana życiu zdarzenie, które zdeterminowało Pana sposób patrzenie na kobiety?
Roman Polański:
Czy ja wiem… Niewątpliwie pierwszy kontakt seksualny odgrywa dużą rolę w życiu i mężczyzny, i kobiety. Ale nie wiem, do jakiego stopnia mógłbym się doszukiwać kolosalnej zmiany. Raczej to była ewolucja, jak wszystko inne… Matka niewątpliwie odgrywa dużą rolę w życiu chłopca.

 

– Podobno widział Pan matkę nago…
Roman Polański:
Ale wrażenia to na mnie nie wywarło. To była niespodzianka, ale nie odegrała żadnej roli w mojej ocenie i stosunku do kobiet.

 

– Pamięta Pan matkę?
Roman Polański:
Bardziej jej twarz niż ciało czy osobę. Jej sposób ubierania się, malowania. Użyłem tego później w jednym z moich filmów, w „Chinatown”. Moją matkę pamiętam jako młodą i piękną kobietę.

 

Polecamy: Paryża nienawidzi, Londyn to jej miasto, a Warszawę odwiedza. Córka Romana Polańskiego w kraju ojca

4/6
Roman Polański, VIVA! listopad 2013
Copyright @Robert Wolański
4/6

– Czy dziś kobiety są inne niż 30, 40 lat temu?
Roman Polański:
Zmieniły się, bo się wymaga od nich innych rzeczy. Kobiety dzisiaj mniej zajmują się rodziną, bardziej pracą. Muszą bezustannie walczyć. Wcześniej tylko mężczyźni walczyli. Zresztą życie codzienne to bezustanna walka, zmaganie się z losem, borykanie się w zależności od zawodu, konkurencja. Społeczeństwo ulega ewolucji bez względu na to, czy tego chcemy, czy nie. W naszych czasach odbywa się to o wiele szybciej niż w przeszłości. Dawniej trzeba było wieków na tego rodzaju zmiany, a dziś technologia zmienia nasze życie tak gwałtownie, to i obyczaje się zmieniają gwałtownie.

 

– Zaskoczył Pan wszystkich na konferencji w Cannes, twierdząc, że równouprawnienie to „idiotyzm”.
Roman Polański:
Skąd ludzie wymyślają takie bzdury? Jak mógłbym coś takiego powiedzieć? Równouprawnienie to posiadanie takich samych praw. Każdy, kto by temu zaprzeczył, jest albo zbrodniarzem, albo głupcem.

 

– Spotkał Pan kobietę idealną?
Roman Polański:
Mam dorosłe dzieci, jestem żonaty od ponad 20 lat, więc to ma chyba jakieś znaczenie, prawda? Ponieważ nie miałbym problemów ze zmianą mojego trybu życia, ta stabilizacja jednak coś mówi.

 

– A zdarzyło się Panu pracować z idealną aktorką?
Roman Polański:
Wielokrotnie. Mia Farrow, Catherine Deneuve… Nie pracowało mi się dobrze tylko z Faye Dunaway. I na ogół miałem lepszą współpracę z aktorkami niż aktorami. Praca z Catherine to było prawdziwe tango… Z Mią tak samo. Chyba reżyserowi pracuje się lepiej z kobietami. Głupi jest ten pęd do zjednoczenia seksów, płci, który przychodzi do nas z Ameryki. Nie wiem, czy wie pani, że Amerykanie nie chcą teraz, by aktorka była „actress”, tylko „actor”, bo „actress” to już seksizm. Feministki żądają, by kobiety mówiły: „I am actor”… Dlaczego nie powiedzieć, że Laurence Olivier albo Marlon Brando był „actress”? Dlaczego kobiety mają być opisywane rodzajem męskim, a nie odwrotnie?

 

Polecamy: Sharon Tate, żona Romana Polańskiego, zginęła 47 lat temu. Ta zbrodnia wstrząsa do dziś

5/6
Roman Polański, VIVA! listopad 2013
Copyright @Robert Wolański
5/6

– Czy Pan podsumowuje życie? Wspomina czy idzie do przodu?
Roman Polański:
Jestem człowiekiem, który nie ogląda się za siebie, idzie do przodu. Zapominam, czasami umyślnie. Zdałem sobie sprawę z tego, że złe momenty na ogół zapomina się szybciej niż dobre. Gdy patrzymy na pewne okresy naszego życia, pamiętamy lepiej te dobre chwile. Ja mam tendencję do zapominania złych rzeczy. Może ją w sobie wypracowałem? Nie podsumowuję. Jestem optymistą, na ogół wydaje mi się, że wszystko jest w porządku. Rzadko są rzeczy, których żałuję. Ale takie też są.

 

– Myślał Pan o powrocie do Polski? Ludzie często wracają do korzeni.
Roman Polański:
Nie, ja się tu dobrze czuję. Urodziłem się w Paryżu, to w moim dzieciństwie było miasto mityczne. Rodzice o nim mówili, miałem trzy lata, kiedy wróciliśmy do Polski. Jakoś jestem najbardziej związany z tym miastem. Bardziej niż z jakimkolwiek innym. Bardzo lubiłem Londyn. Ale wrócić teraz do Krakowa i tam mieszkać? Nie… Dobrze mi tutaj.

 

Polecamy: Paryża nienawidzi, Londyn to jej miasto, a Warszawę odwiedza. Córka Romana Polańskiego w kraju ojca

6/6
Roman Polański na okładce Vivy!
Copyright @Robert Wolański
6/6

– Zawód reżysera wymaga poświęceń. Co było ważniejsze w Pana przypadku: życie czy sztuka?
Roman Polański:
Najważniejsze zawsze było kino. Do pewnego stopnia, kiedy byłem dzieckiem czy młodym człowiekiem, było nawet obsesją. Zresztą jak się idzie do szkoły filmowej i spędza się pięć lat w otoczeniu ludzi w tym samym wieku i mających takiego samego hyzia na punkcie kina, normalne, że to jest rzeczą pierwszorzędną. Nie było tak zawsze, te rzeczy się powoli zmieniają, zwłaszcza gdy się pojawiają dzieci.

 

– Co Pan poświęcił dla kina?
Roman Polański:
Ja bym to inaczej sformułował. Nie mówiłbym o kinie w ogóle, ale o kinie, jakie ja robię. Żeby kręcić takie filmy, jak ja, trzeba poświęcić stronę materialną, jaką gwarantuje robienie filmów komercyjnych. To jest bezustanna walka. Producent, w moim wypadku studio filmowe, ma określone żądania. Ja tak nie potrafię…

 

Rozmawiała: Katarzyna Przybyszewska
Zdjęcia: Robert Wolański

Charakteryzacja: Sebastien Le Corrolle/Airport Agency

Produkcja sesji: Paweł Walicki/Warsaw Creatives

 

Polecamy: W imię prawdy i bez niedopowiedzeń. Dlaczego Roman Polański powraca do dramatycznej przeszłości?

Wideo

Jak nosić najmodniejszy kolor lata?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Gwiazdami numeru są Grzegorz Krychowiak i Celia Jaunat. Zobacz, co jeszcze w nowej VIVIE!