• PIOTR WOJTASIK/BEATA NOWICKA

Michał Żurawski w VIVIE!: Nie zabrałem żony na „Azja Express”, bo...

Ona jest śliczną, drobną blondynką, która wygląda jak nastolatka. On to przystojny, potężny mężczyzna o dzikich oczach. Zanim spojrzeli na siebie namiętnym wzrokiem pracowali razem w Teatrze Rozmaitości, mijali się na planach zdjęciowych, balowali na imprezach. W końcu wypatrzyli w sobie to „coś” i postanowili rzucić się w wir miłości. Każde z nich miało już sporo zawodowych dokonań na koncie i było zadowolone z tego, co robi. Obyło się więc bez scen zazdrości o role czy popularność. Była tylko miłość. Miłość wybuchowa.

 

Beata Nowicka: Pomyślałeś choć przez chwilę o tym, żeby do Azji zabrać ze sobą Romę?

Michał Żurawski: O, nie…

Roma Gąsiorowska: (śmiech). Powiedz dlaczego?

Michał Żurawski: Jakby to najprościej ująć...

Roma Gąsiorowska: Sama mogę odpowiedzieć na to pytanie.

Michał Żurawski: Najfajniejsza podróż jaką w życiu przeżyłem zdarzyła się na Kubie. Jechałem z Hawany nad morze, do takiej małej dziury. Po drodze, co kilka kilometrów stały patrole, a ja nie miałam dokumentów, nie byłem nigdzie zarejestrowany bo przybyłem na wyspę z planem, żeby stamtąd nielegalnie przedostać się do Stanów Zjednoczonych. Mieszkałem trochę na ulicy, w końcu postanowiłem spróbować szczęścia. Namówiłem jakiegoś kierowcę, żeby mnie zabrał swoim wozem. Na pick-upie obok mnie siedzieli jeszcze jacyś robotnicy, którzy jechali do pracy i ten kierowca powiedział, żebym się nie odzywał. Więc przez kilka godzin w ogóle się do siebie nie odzywaliśmy. To była niezwykła wyprawa. Z Romą nie byłoby na coś takiego w ogóle szans.

Roma Gąsiorowska: Przede wszystkim nie nadaję się do takich wypraw, nie jestem typem lubiącym niebezpieczeństwo. Ryzykuję na innych polach, ale na obcym gruncie zawsze mam lęk. Kiedy jedziemy na wakacje zależy mi na tym, żeby mieć poczucie bezpieczeństwa. Żeby to zobrazować: byliśmy w Maroko, Michał mówił: „Chodź, pójdziemy tam, gdzie są tubylcy, do prawdziwego serca miasta, tam jest pięknie, nie ma turystów, będziemy mogli porobić fajne zdjęcia”. Wystarczyło, że weszliśmy w ciemniejszą uliczkę, gdzie widziałam samych facetów, to nawet idąc z Michałem, zaczynałam panikować. Odwracałam się co chwilę i prosiłam: „Dobra, ale chodźmy szybciej”. Na co Michał się wkurzał, obrażał i to jeszcze nakręcał, zamiast mnie uspokoić. Najbardziej odpowiada mi taki styl podróżowania: z dziećmi po europejskich hotelach, basenach, plażach, parkach, placach zabaw. Na szczęście Michał również wpisuje się w model rodzinny, nie jest tak, że obrażony idzie budować szałas na trawniku przed hotelem. Ale wiem, że nie jestem w stanie zapewnić mu tych męskich atrakcji.

 

Beata Nowicka: Michał jak dogadujesz się z Jadzią,  swoją malutką córką?

Roma Gąsiorowska: Szantażuje ją emocjonalnie. Klasyk. Michał wyrwał zęby i chodził z zapuchniętą buzią. To był najlepszy moment w jego życiu, bo nareszcie nasza córka mówiła z troską w głosie: „Tatuś, coś ci się stało?” i dawała mu buziaka, inaczej cały czas się z nim przekomarza.

Michał Żurawski: Jadzia jest w takim wieku, że kiedy budzę ją rano, to ona obraża się i nie chce mieć ze mną nic wspólnego. Pytam czy da mi buzi na dzień dobry, a ona odwracała głowę, że nie.

Roma Gąsiorowska: To było kokietowanie.

Michał Żurawski: Niby wiem, ale ponieważ zdarzało się to codziennie, sprawiało mi przykrość. Jakby nie było jestem ojcem, a dwulatka pokazywała mi kto tu rządzi. I wymyśliłem patent na opuchliznę. Codziennie rano pytałem czy mam opuchliznę, a kiedy Jadzia przejęta odpowiadała: „Oj tak” prosiłem: „To daj buzi tatusiowi” i dostawałem buziaka. Nauczyła się i tak zostało do dzisiaj.

 

Beata Nowicka: Szczęściarz.

Roma Gąsiorowska: Michał kilka razy mi powiedział - i było to bardzo wzruszające i piękne - że mamy między sobą fajną relację, że po prostu na tyle mi ufa, że czasami idzie za mną w różnych sytuacjach.

 

Beata Nowicka: Kiedy Ty podążasz za Michałem?

Michał Żurawski: Nigdy.

Roma Gąsiorowska: Ostatnim razem na basenie. Uczę się od Michała, żeby nie być taką mamą-kwoką, która panikuje zanim coś się wydarzy. Jestem bardzo nadopiekuńcza i kiedy nasza dwu i pół letnia córka chciała sama zjechać ze zjeżdżalni na basenie, bardzo się bałam. Michała powiedział: „Zobacz, jeszcze mniejsze dzieci zjeżdżają” więc zaufałam mu pomimo mojego lęku. Usiadłam obok Jadzi na tej małej zjeżdżalni i zjechałyśmy obok siebie. Ona się bała, ja się bałam, chciałam ją złapać za rękę i wtedy przekręciła się i zamiast wpaść nogami do przodu, wpadła głową w dół.

Michał Żurawski: Gdyby zaufała mi w 100%.... Tak się kończy nadopiekuńczość w takich momentach.

Roma Gąsiorowska: Ja mam dosyć duży problem z zaufaniem. Jestem trochę takim psem ze schroniska, typem maksymalnie opancerzonym. Michał też jest opancerzony. Dlatego jesteśmy do siebie bardzo podobni, tak samo potrzebujemy miłości i tak samo nie potrafimy jej tak po prostu przyjąć. Najpierw się spinamy, potem odpuszczamy i tak w kółko.

 

Cały wywiad Beaty Nowickiej z Michałem Żurawskim i Romą Gąsiorowską przeczytasz w najnowszym numerze VIVY!. W kioskach od 12 stycznia.

 

Roma Gąsiorowska i Michał Żurawski
Fot. Mateusz Stankiewicz/AF PHOTO

 

Polecamy też: Roma Gąsiorowska i Michał Żurawski w VIVIE!: Między nami jest więcej różnic niż rzeczy, które łączą

Czy podoba Ci się nowa okładka VIVY!?