TYLKO U NAS

„Kiedyś każde rozstanie to był koszmar”. A teraz? Małgorzata Saramonowicz o bliskości w małżeństwie

Aleksandra Leszczyńska 14 kwietnia 2016 18:18
Andrzej Saramonowicz i Małgorzata Saramonowicz, "Viva!" kwiecień 2016, listopad 2015
Fot. Bartek Wieczorek/LAF AM, Bart Pogoda/AF PHOTO

Łączy ich niezwykła bliskość. Małgorzata Saramonowicz i Andrzej Saramonowicz są ze sobą już 32 lata i tworzą udany związek, choć z charakteru i zachowania są swoimi przeciwieństwami. Wspólnie wychowują dwie córki - osiemnastoletnią Konstancję i dwunastoletnią Rozę. W wywiadzie w najnowszej kwietniowej VIVIE! pisarka Małgorzata Saramonowicz opowiedziała o bliskości w relacji z mężem, podróżach i córkach. 

 

Małgorzata Saramonowicz o relacji z mężem: Spędzamy ze sobą mnóstwo czasu, często razem pracujemy, tworzymy albo po prostu rozmawiamy. Każdy oczywiście ma swój świat, swoich przyjaciół, zainteresowania, pasje i aktywności. Nie trzymamy się siebie kurczowo.

 

Jednak nie zawsze tak było.
Małgorzata Saramonowicz: Kiedyś każdy dłuższy wyjazd, każde rozstanie to był koszmar. Teraz, gdy Andrzej pojechał na trzy miesiące do Sieny pisać scenariusz, poradziliśmy sobie bez problemu. Wrócił szczęśliwy, z gotowym tekstem, z nowymi wrażeniami, którymi chciał się z nami podzielić, i cudownym przepisem na ribollitę – toskańską zupę z chleba i fasoli.

 

Polecamy też: Andrzej Saramonowicz o żonie: "Żyję z aniołem, więc cały czas muszę patrzeć w niebo".

 

Andrzej Saramonowicz i Małgorzata Saramonowicz,
Fot. Bart Pogoda/AF PHOTO

Małgorzata i Andrzej Saramonowicz, sesja w VIVIE!, 2015 rok.

Gdzie Andrzej i Małgorzata Saramonowicz zabierają córki na wakacje?

Małgorzata Saramonowicz: Podróżujemy, zwiedzamy. Kochamy Włochy, a zwłaszcza Sienę, która jest dla nas najpiękniejszym miastem na świecie. Kiedyś na dziedzińcu XIII-wiecznego Palazzo Pubblico przy Campo natknęliśmy się na przedziwną scenę. Grupa stojących w kręgu muzyków śpiewała średniowieczne pieśni i zapraszała turystów do środka. Zaskoczyło nas, że ludzie wewnątrz kręgu płakali. Kiedy weszliśmy do środka, przeżyliśmy coś niezwykłego. Śpiew czuło się całym ciałem, był tak wzruszający i piękny, że łzy same zaczynały płynąć po twarzy. Widzisz, średniowiecze to nie tylko okrucieństwo.

 

Często towarzyszą im córki.
Małgorzata Saramonowicz: Staramy się jak najwięcej czasu spędzać razem. Mamy ulubione wakacyjne miejsca: pałacyk Kietlin pod Wrocławiem, skąd można zwiedzać całą Kotlinę Kłodzką, malutki pensjonat na południu Krety, z dala od wielkich kurortów. Na co dzień gramy w karty, gotujemy, czytamy. To znaczy Andrzej czyta nam na głos. Jeśli nie czyta, to słuchamy audiobooków, najchętniej tych nagranych przez Krzysztofa Gosztyłę. I oczywiście oglądamy filmy. Mnóstwo filmów. Dla naszych córek to coś jak akademia filmowa. Podsuwamy im filmy, po które przeciętny młody człowiek sam nie sięgnie: „Casablancę”, „Dwunastu gniewnych ludzi”, „Rękopis znaleziony w Saragossie”.

 

Czy pisarka dała córkom do przeczytania swoją nową książkę, pełną seksu i krwi?
Małgorzata Saramonowicz: Młodszej nie. Starsza jest już pełnoletnia. „Xięgi Nefasa” jej się podobały, prosi, żebym szybko skończyła drugi tom, bo jest ciekawa, co dalej.

 

Polecamy też: "To ja jestem feministką!" - mówi Andrzej Saramonowicz w "Vivie!".

 

Co Małgorzata Saramonowicz powiedziała w wywiadzie o depresji, pracy i literaturze? Cały tekst w najnowszej VIVIE! Od 7 kwietnia w kioskach.

 

Magda Gessler z partnerem na okładce VIVY
Fot. Iza Grzybowska/VOYK

 

 

 

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Narodziny gwiazdy, czyli Julia Wieniawa o trudnych wyborach i drodze do sukcesu. Plus Wielki Horoskop na 2019 rok!