7 / 7
Copyright @ONS

– Był bardzo mądry życiowo.
Magdalena Zawadzka
: Tę mądrość starał się mi przekazać. Byłam często zbył wojownicza. Dawał mi ogromne poczucie wolności. Zawsze byłam bardzo samodzielna i Gustaw to szanował. I był ze mnie dumny. Szłam od początku swoją drogą zawodową i życiową. Nie załatwiał wszystkiego za mnie. Nawet przesadnie się o mnie nie troszczył, ale przy nim czułam się bezpieczna. Chronił mnie przed złym światem.

– Sprawiał wrażenie niezmiernie roztargnionego?
Magdalena Zawadzka
: Oboje byliśmy roztargnieni. Typowa para z komedii omyłek. Pilnowaliśmy się więc nawzajem, żeby nie było wpadek. Gdy Jasiek miał rok, postanowiliśmy pojechać na letnie wakacje w góry. Wyjazd zaplanowaliśmy od A do Z. My mieliśmy jechać samochodem z walizami pełnymi ubrań na każdą pogodę, proszków do prania, książek, dosłownie ze wszystkim, bo przecież nic nie można było wtedy kupić. Mama z Jaśkiem mieli dojechać pociągiem. Radośnie wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy… zostawiając bagaże na chodniku. Dopiero w Krakowie, gdzie zaplanowaliśmy obiad, zorientowaliśmy się, że wszystko, co mamy, to ubranie na sobie. Ja byłam w szpileczkach, Gucieniek w garniturze. Bagaże oczywiście ukradziono, a my przez dwa miesiące mozolnie zdobywaliśmy w sklepach nasz utracony dobytek. Najważniejsze, że nie obwinialiśmy się wzajemnie, tylko żartowaliśmy z siebie samych.

Polecamy też: „Pamiętajcie o Guciu. Pamięć jest przedłużeniem życia”. Magdalena Zawadzka wspomina zmarłego męża Gustawa Holoubka

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Magdalena Boczarska o filmowych i niefilmowych rolach życia. Mariola Bojarska-Ferenc z synem Aleksem opowiadają, jak celebrują życie i posiłki. Oszołom, obibok… Tak mówiono o Miśku Koterskim. To się zmieniło, gdy się zakochał i został ojcem.