Viva.pl

6 / 7
Copyright @Jan Holoubek

– Zawsze sądziłam, że takie osoby jak Gustaw i Ty powinno otaczać samo dobro.
Magdalena Zawadzka
: Ale, niestety, nie zawsze tak było. Chociażby szykany, jakich doznawaliśmy w stanie wojennym. Na czele z brutalnym wyrzuceniem Gustawa z dyrekcji Teatru Dramatycznego. O innych krzywdach nie chcę nawet wspominać. Łatwo było Gucia oszukać, bo był ufny, czasami wręcz naiwny. Chociaż do dziś nie wiem, do jakiego stopnia ta naiwność była pozorna. Czasem pytałam go, czy nie widzi walki podjazdowej, złych intencji. Odpowiadał, że doskonale widzi, ale niech ten ktoś sobie myśli, że Gustaw tego nie dostrzega.

– Szkoda mu było energii na takie przepychanki?
Magdalena Zawadzka
: Zdecydowanie tak. Mnie też tego uczył – dystansu do nieważnych spraw. Ja bardzo często nie potrafiłam być „ponad”. Mam inną naturę. Boli mnie bezinteresowna ludzka zawiść i podłość, za bardzo się wszystkim przejmuję. Gustaw wspaniałomyślnie wybaczał i nie pielęgnował w sobie wrogości. Pamiętam, że kiedyś ktoś zrobił mu potworne świństwo, a potem przyszedł jak gdyby nigdy nic z prośbą o pomoc. I Gustaw mu pomógł. Gdy spytałam, dlaczego to zrobił, odpowiedział: „A co mi z tego przyjdzie, że będę mu pamiętał”.

Polecamy też: Magdalena Zawadzka jest już pół wieku na scenie. Zobacz, jak świętowała swój jubileusz