5 / 7
Copyright @

– Oboje siebie przecież wybraliście.
Magdalena Zawadzka
: Myślę, że pomógł nam w tym dobry, sprzyjający los, czerpaliśmy z siebie, wymienialiśmy się energią i doświadczeniami. Gustaw korzystał z mojego entuzjazmu, witalności i pomysłów na każdy następny dzień. Ja czerpałam z niego jak z wielkiej duchowej skarbnicy. Bardzo mi tego brak. Dzisiaj rozpłakałam się na ulicy. Chciałam wywołać jakiś numer w telefonie, nacisnęłam guziczek i wyskoczyło hasło  „Gucio”. Powtórzyło się to trzykrotnie. Obcy ludzie podeszli do mnie i chcieli mi pomóc, bo nie mogłam się uspokoić.

– Takich łez nie musimy się wstydzić.
Magdalena Zawadzka
: Nie wstydzę się ich. Gustaw zostawił we mnie i w Jasiu część siebie, część nas zabrał ze sobą. Ludzie, którzy są razem tak długo jak my, przesiąkają jedno drugim, zostawiają na zawsze ślad w psychice partnera. A najważniejszym śladem naszego życia jest Jasiek. 

– Gustaw, który był już po pięćdziesiątce, chciał mieć jeszcze jedno dziecko? 
Magdalena Zawadzka: Jasiek jest trzecim, najmłodszym dzieckiem Gustawa. To jego pierwszy i jedyny syn. W męskiej naturze leży pragnienie pozostawienia po sobie potomka – kontynuacji rodu. Natura uznała, że po córkach przyszedł czas na syna. Obaj moi panowie bardzo się kochali.

Polecamy też: "To ludzie się umówili, że przybywa nam rok, a nie ubywa". Magdalena Zawadzka kończy dziś 71 lat

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Magdalena Boczarska o filmowych i niefilmowych rolach życia. Mariola Bojarska-Ferenc z synem Aleksem opowiadają, jak celebrują życie i posiłki. Oszołom, obibok… Tak mówiono o Miśku Koterskim. To się zmieniło, gdy się zakochał i został ojcem.