TYLKO U NAS Kinga Rusin o relacji ze swoim córkami! Jaką matką jest dziennikarka? EKSKLUZYWNE VIDEO

Źródło: Marcin Ziółko

 

Kinga Rusin jest matką dwóch córek — 21-letniej Poli oraz 17-letniej Igi. Dziennikarka zdaje sobie sprawę, że jej dzieci powoli stają się dorosłe, ale jak przyznała w rozmowie z nami, jest za tym, żeby młodzi ludzie szybko się usamodzielniali. Jedno jest pewne: cieszą ją, że jej córki chcą z nią spędzać wakacje. Jedna z nich już zapowiedziała: „Tylko pamiętaj, na narty jedziemy razem”.

 

Zobacz też: „To jest choroba do końca życia’’. TYLKO U NAS Kinga Rusin po raz pierwszy o Hashimoto! EKSKLUZYWNE VIDEO

 

Przeczytaj też: TYLKO U NAS! Kinga Rusin po raz pierwszy o związku z Markiem Kujawą: „Gdy się poznaliśmy, nie łączyło nas absolutnie nic’’

 

Kinga Rusin o swoich córkach

Prezenterka w rozmowie z Romanem Praszyńskim zastanawiała się, co odziedziczą po niej jej córki. 

 

Myślę, że mam charakter ojca. Mama jest bardzo racjonalna, jeżeli coś wydaje się nieosiągalne, raczej po to nie sięgnie. Wychowała mnie, ale ojciec wywarł na mnie mocne piętno. Zastanawiam się, co odziedziczą po mnie córki? Czy ważny będzie dla nich wygodny byt? Czy będą walczyć o swoje wartości?

 

– Teraz opuszczają gniazdo?

Starsza, Pola, jest samodzielna. Iga jest w liceum. Ku mojej radości córki chcą ze mną spędzać wakacje. Zakładałam, że wolą swoje towarzystwo. A okazuje się, że urlop z mamą jest atrakcyjny nawet dla starszej córki. Już mi zapowiedziała: „Tylko pamiętaj, na narty jedziemy razem”.

 

– Macie też wspólnego psa? Psa Czarka, który właśnie popiskuje pod stołem?

Pola dostała go ode mnie na 20. urodziny. Jest wesoły i pogodnie nastawiony do ludzi. Każda z nas, łącznie z moją mamą, opiekuje się Czarkiem, gdy Pola idzie na uczelnię. Uwielbiam go, w niczym mi nie przeszkadza. Wszędzie ze mną jeździ.

 

– Miłość?

Bez przesady. Kochać można człowieka. Ale jest przesympatyczny. Moja córka mówi, że nikt nigdy nie cieszył się tak, gdy wracała do domu. Rzuca się, liże, obtańcowuje. Wszyscy się do niego przekonali. Nawet mój partner, który na początku się wzbraniał, teraz bierze go do biura. Czarek kładzie się pod biurkiem, wie, że to jest taka jego praca – ma być grzeczny. Trochę zwariowaliśmy, to prawda. Ale w granicach rozsądku.

 

– Kto prowadzi jego profil w internecie?

Moje córki, ale teraz nie mają czasu. Nieźle zasuwają. Martwię się o ich zdrowie. Ale z drugiej strony mnie to cieszy. Nieprawda, że młodzież teraz się nie stara, nie wie, nie ma chęci. Jest ogłupiała przez internet. Wręcz przeciwnie. Czasami gadam z córkami, starsza mówi: „Ja się lubię tego uczyć, interesuje mnie”. Boże, ja doszłam do takiego etapu, dopiero kiedy poszłam na studia uzupełniające. Wtedy dorosłam do świadomości, że naprawdę chciałabym się czegoś nauczyć.

 

Cały rozmowa Romana Praszyńskiego z Kingą Rusin do przeczytania w najnowszym wydaniu magazynu VIVA!, który już od czwartku, 5 października, będzie dostępny w sklepach i kioskach w całej Polsce. A w nim jeszcze Kuba Badach w ogniu pytań Piotra NajsztubaCezary Harasimowicz o scenariuszach, które pisze życie. Siostry Zuzanna i Julia Bijoch o miłości, zdradach i rywalizacji.

 

Kinga Rusin, VIVA! październik 2017, okładka
Fot. Bartek Wieczorek/LAF AM

 

Przeczytaj też: TYLKO U NAS Kinga Rusin po raz pierwszy o zabiegach medycyny estetycznej! Słowa prezenterki zaskakują!

 

Nazwałbyś/nazwałabyś mamę kobietą swojego życia

Tworzone przez

 

Najczęściej czytane

Top Video

Top Galerie

VIVA! NA INSTAGRAMIE