TYLKO U NAS!

Czy morderstwo to jedyne co kręci królową polskiego kryminału Katarzynę Puzyńską?  

Wiemy, kiedy pierwszy raz zetknęła się ze zbrodnią

Katarzyna Piątkowska 11 sierpnia 2018 07:28
Katarzyna Puzyńska
Fot. Bartek Wieczorek?LAF AM

Ma krótkie blond włosy i ciało pokryte tatuażami. Nosi glany i skórzane kurtki. Skończyła psychologię, ale pisze książki o policjantach. Jej seria o tych z Lipowa ma już dziewięć części i sprzedaje się naprawdę świetnie. Katarzyna Puzyńska jest dowodem na to, że z pisania kryminałów da się żyć. Uwielbia bieganie, bo to ją relaksuje. Kocha psy i okolice Brodnicy. Gdy mąż zaprasza ją do kina często odsyła go na… za miesiąc. Przez ostatni rok pracowała bardzo intensywnie. Pisała Norę dziewiątą część swojej sagi i książkę z wywiadami z policjantami. Cieszy się, gdy porównuje się ją do Camilli Lackberg. Przyznaje, że pisanie jest wykańczające, ale daje jej wielką radość. A wszystko przez… babcię.

Z przestępstwami masz do czynienia od dzieciństwa.
Moja babcia była prokuratorem i nie ukrywała przede mną tego co robi w pracy. Opowiadała o zbrodniach, które próbuje rozwiązać. Poza tym w moim domu półki uginały się od książek. Głównie kryminałów. Kiedyś zostałam poproszona o poprowadzenie zajęć dla gimnazjalistów. To były warsztaty pod tytułem „Lekcja kryminalna”. Zastanawiałam się, czy oni nie są za młodzi na takie tematy. A potem przypomniałam sobie, że pierwszy kryminał przeczytałam, gdy miałam jakieś siedem lat. To było „Morderstwo w Orient Expressie” Agathy Christie.
Teraz sama masz już na koncie dziewięć kryminałów czyli serię o policjantach z Lipowa.
Do Agathy mi jeszcze daleko. Ale rozkręcam się.
Zło Cię kręci?
Powiedziałabym, że raczej fascynuje mnie to, jak cienka jest granica pomiędzy dobrem i złem. Ciekawi mnie dlaczego zwykli ludzie popełniają zbrodnie. Co musiało się w życiu wydarzyć, żeby przejść na złą stronę, sięgnąć po ostateczność, czyli morderstwo. To jest motyw przewodni wszystkich moich książek. Staram się pokazać, że nikt nie jest w stu procentach ani dobry ani zły.
Pierwsze książki pisałaś, gdy wykładałaś na uczelni psychologię. Teraz już nie musisz pracować. Jesteś przykładem na to, że z pisania da się żyć.
Bardzo lubiłam pracę na uczelni, zajęcia ze studentami. Ale nie ukrywam, że teraz jest mi dużo łatwiej. Mogę skupić się tylko na pisaniu, na opowiadanej przeze mnie historii. To ma oczywiście też minusy. Na przykład taki, że jest to praca samotnicza. W początkowej fazie pracy nad książką oczywiście spotykam się z ludźmi. Rozmawiam z policjantami, robię research, dokumentację. Ale potem zostaję sama. Przerażające bywa to, jak w pisaniu jest się bardzo samotnym. W ogóle pisarze to dziwni ludzie. Z jednej strony introwertycy z drugiej ekstrawertycy. Może powinnam mówić za siebie… Ja taka jestem. Z jednej strony najchętniej bym nie wychodziła do ludzi, a z drugiej w książkach przemycam trochę swoich historii.

Jej miłość - tatuaże

Pisarka jest też wielką fanką tatuaży. Czy chce coś pod nimi ukryć? I czy przejmuje się, gdy ktoś ją za to krytykuje?

Ludzie często komentują moje tatuaże. Wielu osobom się podobają, ale niektórzy ostro je krytykują. A przecież jak komuś się nie podoba dajmy na to czyjś nos to tego nie mówi, bo odebrano by to jako niekulturalne. A na krytykowanie tatuaży jest społeczne przyzwolenie.
Często pytają Cię dlatego się tatuujesz?
Ci, którzy krytykują raczej nie pytają dlaczego.
Dlaczego się tatuujesz?
Żeby pokazać, jaka jestem naprawdę.
Myślałam, że wręcz odwrotnie. Coś chcesz pod nimi ukryć.
Każdy z nich jest ważny. Każdy został wybrany z jakiegoś istotnego dla mnie powodu. Niektórzy ludzie tatuują się nie dlatego, że im się podoba wzór, ale dlatego, że jest to dla nich symbol. Moje są właśnie symbolami.
Wobec tego, jeśli mogę zapytać, co symbolizują „Muminki” na Twojej nodze?
Bardzo lubię tę historie. Jak się wraca do książek z dzieciństwa. Gdy jest się dorosłym czyta się je inaczej, widzi się drugie dno. Kocham Muminki. Mój tatuaż związany z nimi jest znakiem, że chcę choć trochę pozostać dzieckiem. Dla pisarza to jest szczególnie istotne, bo żeby pisać dobre książki musi mieć dziecięcą ciekawość świata. Cały czas pytać: dlaczego? To jest kluczowe pytanie w kryminale!
Pamiętam jak wyglądałaś kiedy ukazała się Twoja pierwsza książka „Motylek”. Miałaś grzeczną fryzurkę, wielkie okulary i nosiłaś sukienki. Teraz masz krótkie blond włosy, nosisz glany i skórzaną kurtkę. Ludzie są zdziwieni Twoją metamorfozą.
Tak naprawdę to nie jest metamorfoza, tylko powrót do tego jak wyglądałam wcześniej, kiedy byłam punkiem. Kiedyś myślałam, że pisarka musi być elegancka, ładnie uczesana i musi chodzić w garsonce. I tak starałam się wyglądać. Ale w pewnym momencie zyskałam wiarę w siebie, że mogę pokazać kim tak naprawdę jestem, że nie muszę się ukrywać za garsonką, tylko być sobą.
Jesteś sobą z wielkim tatuażem LOVE na dłoni?
Tak, bo miłość jest motorem, przez który i dla którego robimy różne rzeczy. Może być budująca, ale też destrukcyjna. Kiedy dochodzą do głosu emocje, logika znika. Pochodzę z rodziny romantyków. Moi dziadkowie już na trzecim spotkaniu byli po ślubie. Za to pradziadek był księdzem. Tak się zakochał w mojej prababci, że porzucił dla niej stan kapłański. Żyli razem kilkadziesiąt lat.

Cały wywiad do przeczytania w najnowszym numerze VIVY!

Wideo

Blogerka Szczesliva opowiedziała nam o blaskach i cieniach macierzyństwa

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Małgorzata i Radosław Majdanowie o tym, czego nauczyli się o sobie dzięki podróżom! Zobacz ich niezwykłe zdjęcia z Izraela!