4 / 6
Copyright @Mateusz Stankiewicz/AF PHOTO

– Największe szczęście, jakie Cię spotkało?
To, że moje dzieci są na świecie i że są zdrowe. Nie ma większego szczęścia.


– Masz na mapie swojego życia takie punkty, momenty, kiedy to przyszłe szczęście zaczęło się wykluwać?
Urodziłam się optymistką i tak naprawdę nawet w najtrudniejszych chwilach zawsze gdzieś w najbardziej strwożonym kącie ducha wierzę w to, że złe minie i że muszę to po prostu przeczekać. Oczywiście, że mam w swojej przestrzeni wspomnień takie momenty, o których myślę sobie, że są momentami wyjątkowego dobrostanu, pomyślnego ułożenia wszystkich elementów rzeczywistości. Jakbym sobie to tylko mogła wymarzyć. Pamiętam niezwykle dla mnie ważny moment, w którym pierwszy raz usiadłam przy oknie, w moim pierwszym własnym mieszkaniu w Warszawie, i poczułam, że jestem bezpieczna. Że zapracowałam na to, że nikt mi tego nie dał, tylko że sama do tego doszłam. Siedziałam przy tym oknie kilka godzin, patrzyłam, jak zachodziło słońce nad ryneczkiem na Starym Mieście, i przepełniało mnie szczęście. To było mniej więcej w okolicach trzydziestki.


– Drugi moment?
Dziesięć lat później. Postanowiłam zatelefonować, zawiadomić, odezwać się do wszystkich tych, którzy byli dla mnie ważni w ciągu tych 40 lat, i zaprosić ich, żeby spędzili ze mną ten wieczór. Ponieważ, jak wiesz, jestem zodiakalnym Koziorożcem, więc w październiku zaczęłam dzwonić i do końca listopada zamknęłam listę kilkudziesięciu osób, które przyjechały na tę czterdziestkę. To była fantastyczna, niezapomniana noc, która na zawsze zostanie punktem nieprawdopodobnego szczęścia na mapie mojego życia.


– Pamiętasz te sekundy, kiedy dowiedziałaś się, że będziesz mamą?
Oczywiście, każda kobieta to pamięta. Zadzwoniłam do Darii Widawskiej.


– Do przyjaciółki? Nie do Pawła, nie do mamy?
W pierwszej kolejności do Darii. Najpierw trzeba było to omówić z kimś, wiesz, poważnym (śmiech). Po prostu potrzebowałam porozmawiać właśnie z nią. Ona jest bardzo pragmatyczna, konkretna i bardzo przytomna. A kiedy omówiłam sytuację z Darią, zawiadomiłam najbardziej zainteresowanego. Oczywiście nie wiedziałam wtedy, że będę miała bliźniaki. Ale nie było to ani dla mnie, ani dla mojego partnera wielkie zaskoczenie. Myśmy się trochę tego spodziewali albo przeczuwaliśmy, że może tak być. Intuicja nam obojgu to podpowiadała.


– Dziś chłopcy mają po sześć lat. O czym namiętnie dyskutujecie?
Dyskutujemy nieustannie i z pasją o częstotliwości używania iPadów, które są reglamentowane. Na co dzień leżą ukryte na najwyższej półce w gabinecie, ponieważ żadna szufladka nie obroniłaby się przed bliźniakami. Są wyznaczone dni, kiedy można używać sprzętu, i wtedy zamiera jakakolwiek komunikacja (śmiech). Co oczywiście jest błogosławieństwem dla rodziców.

 

Polecamy też: Te okładki to kwintesencja kobiecości! Wiecie, ile najwięcej gwiazd razem było na okładce VIVY?

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Magdalena Boczarska o filmowych i niefilmowych rolach życia. Mariola Bojarska-Ferenc z synem Aleksem opowiadają, jak celebrują życie i posiłki. Oszołom, obibok… Tak mówiono o Miśku Koterskim. To się zmieniło, gdy się zakochał i został ojcem.