3 / 5
Copyright @Zuza Krajewska/LAF AM

- Alkohol to ucieczka. Przed czym uciekałeś?

Na pewno przed odpowiedzialnością. To choroba bardzo trudna do zdiagnozowania. Po cichu wchodzi w każdy zakamarek życia, a później wiąże się ze wszystkim, co robisz, z twoją  miłością, z twoim jedzeniem, z twoim codziennym rytmem życia. I tak zaczyna się w ciebie wczepiać, że właściwie nie wiadomo, kiedy przejmuje nad tobą kontrolę. Żaden alkoholik nie potrafi wskazać tego dnia, gdy się nim staje, to się dzieje mimochodem. Mimochodem alkohol zaczyna zalewać wszystkie dziury w człowieku. A potem przestajesz w ogóle o nich myśleć, ale te dziury nie znikają. Powiększają się i stajesz się „skisłym ogórkiem” – to  określenie mojego terapeuty.

- Jak to możliwe, że tak dużo przy tym  pracowałeś?

Sam się zastanawiam, jak ja tyle rzeczy zrobiłem, tyle  ról zagrałem.  W  ostatnim okresie mojego piętnastoletniego picia nie odczuwałem już żadnej przyjemności. Musiałem pić tylko, żeby dalej funkcjonować, aż w końcu powiedziałem sobie „stop”. Bo zrozumiałem, że się  zabiję. A tego nie chciałem.

- Bo?

Bo życie jest piękne a ja radości z tego, że żyję nie straciłem jeszcze do końca, chociaż alkohol jest bardzo mocnym  depresantem. Ale gdzieś ta iskra i chęć do życia we mnie nie zanikła.

Zobacz też: Niepodobny, ale nadrabia miną! Borys Szyc w roli Tadeusza Kantora w jego 101 rocznicę urodzin

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Gwiazdami numeru są Grzegorz Krychowiak i Celia Jaunat. Zobacz, co jeszcze w nowej VIVIE!