TYLKO U NAS Anja Rubik: „W związku z rozwodem postanowiłam pochować wiele wspomnień’’

Anja Rubik, VIVA! lipiec 2017, main topic
Fot. Mateusz Stankiewicz/AF PHOTO

 

Tylko VIVIE! Anja Rubik opowiedziała o przełomowym momencie swojego życia, jakim był rozwód. W rozmowie z Beatą Nowicką modelka opowiedziała o urodzinach, w trakcie których postanowiła pożegnać się z przeszłością.

 

Przeczytaj też: TYLKO U NAS „Cieszę się, że udało nam się rozstać”. Anja Rubik w pierwszym wywiadzie po rozwodzie z mężem

POLECAMY: Top modelka Anja Rubik ambasadorką organizacji Parley. O co chodzi? EKSKLUZYWNE VIDEO

Źródło: Marcin Ziółko

Anja Rubik — wywiad w VIVIE!

- Anja, w którym miejscu trzymasz najważniejsze rzeczy ze wszystkich etapów swojego życia? Te bezcenne, sentymentalne drobiazgi?

W moim mieszkaniu w Nowym Jorku, kilka w domu na Majorce, ale ja nie przywiązuję się do rzeczy sentymentalnie. Dawniej kolekcjonowałam kamyczki, zbierałam je przez lata, zwoziłam z całego świata, bo wierzę, że kamienie trzymają energię. Jeżeli w jakimś miejscu wydarzyło się coś dla mnie ważnego, zabierałam stamtąd kamyczek. Ale w moje poprzednie urodziny, w 2016 roku, w związku z rozwodem postanowiłam pochować wiele wspomnień, obrazów, emocji i pozbyłam się tych kamyczków.

 

- Co z nimi zrobiłaś?

Akurat pracowałam wtedy w Las Vegas i dzień wcześniej świętowałam tam swoje urodziny. Wyjechałam na pustynię i zakopałam te kamyczki w przypadkowo wybranym miejscu, odprawiając wymyślony przeze mnie rytuał. Prawdę mówiąc spodziewałam się, że efekt będzie natychmiastowy, że w momencie kiedy zakopię kamyczki i odprawię ten rytuał, to ta energia, która w nich była, różne wspomnienia i emocje od razu ode mnie odpłyną. Tak się nie stało. Trwało to troszeczkę dłużej, ale faktycznie przyniosło mi pewną ulgę.

 

- Zaznaczyłaś to miejsce?

Pamiętam, że to było w okolicy Death Valley, bo tylko w tej części ogromnego, pustynnego parku są wydmy, które zresztą nieustannie się przemieszczają. Więc z pewnością nigdy już tego miejsca nie odnajdę. Ale też nie chciałam, żeby to było konkretne miejsce, o którym mogłabym myśleć i czuła się z nim związana. Właśnie tego starałam się uniknąć. Bardzo spodobał mi się pomysł, że te kamyczki będą wędrowały razem z wydmami po całej pustyni.

 

- Jak to się stało, że po niemal 20 latach pojechałaś do RPA, miejsca, w którym spędziłaś najintensywniejsze lata swojego dzieciństwa?

Od jakiegoś czasu bardzo chciałam tam pojechać, ale ciągle brakowało mi impulsu. Kilka miesięcy temu zaprosiła mnie do współpracy organizacja, która zajmuje się ochroną zwierząt przed kłusownikami, konkretnie chodziło o utworzenie właśnie w RPA dywizji złożonej z kobiet, które by tę walkę z kłusownikami prowadziły. Powstał duży program edukacyjny dla tych kobiet, łącznie z nauką czytania i pisania. I ja tam pojechałam, spędziłam parę dni wśród tych kobiet i stamtąd przejechałam półtora tysiąca kilometrów do mojej Umtaty, która leży we wschodniej części Prowincji Przylądkowej. To było ogromnie wzruszające, bo tak naprawdę czas, który spędziłam w Afryce, to były najszczęśliwsze momenty mojego dzieciństwa, dlatego że ja tam byłam niesamowicie wolna. Miałam piękne dzieciństwo w dzikiej, nieokiełznanej przyrodzie.

 

- Kiedy wróciłaś do Umtaty poznałaś swój dom?

Wiedziałam, że go rozpoznam, bo mam na dysku pamięci w swojej głowie całe tamto życie. Bardzo dobrze pamiętałam ulicę, jej nazwę, dom. Zadzwoniłam do drzwi, otworzył młody chłopak, powiedziałam mu, że kiedyś tu mieszkałam z rodzicami. Trochę się na mnie dziwnie popatrzył i zapytał: „Zostawiłaś coś?” (śmiech). Dodałam, że to było dwadzieścia lat temu. „Dwadzieścia lat temu? Mnie wtedy jeszcze nie było na świecie”- odpowiedział i pozwolił mi wejść. To było proste mieszkanie, jakie dostawali lekarze weterynarii i to się nie zmieniło, ciocia tego chłopca też była weterynarzem. Jej mąż i chłopiec oprowadzili mnie po całym domu, nieco zdziwieni, że przyjechałam tyle tysięcy kilometrów. Muszę przyznać, że wzruszenie ścisnęło mnie za gardło. Na miejscu byłam twardsza, nie rozpłakałam się, ale jadąc tam byłam rozedrgana, to było niesamowite przeżycie.

 

Niedawno modelka została ambasadorką najnowszego smartfona Samsunga Galaxy S8, który możecie kupić w ofercie Orange LOVE, klikając w ten LINK.

Co jeszcze w nowej VIVIE!?

Bartek Jędrzejak: Lubi podróże i kocha koty, które zmieniły jego życie. Tajemnice pogodynka TVN-u.
Król boiska, bożyszcze kibiców.  Leo Messi ożenił się z koleżanką z dzieciństwa. Oprócz tego, VIVA! Autorytety - Anna Dymna nigdy nie narzeka, nigdy się nie załamuje. Pomoc innym daje jej szczęście! 
 

Nowa VIVA! 14/2017 z Anją Rubik na okładce od czwartku, 13 lipca, w kioskach!

 

Anja Rubik, VIVA! lipiec 2017, okładka 14/2017, okładka
Fot. Mateusz Stankiewicz/AF PHOTO

 

Czy chciałbyś wyruszyć w podróż po Afryce?