Strona zawiera treści przeznaczone
tylko dla osób dorosłych

Weronika Kostyra 3 lutego 2017 20:17
1/9
Copyright @
1/9

Nie tylko zagraniczne gwiazdy gościły na ciążowych okładkach. VIVA! wiele razy pokazywała gwiazdy w tym pięknym stanie.

 

Ciąża to dla kobiet niezwykły pełen emocji czas. Jak Anna Mucha, Natalia Kukulska, Katarzyna Glinka, Natasza Urbańska, Maja Ostaszewska, Katarzyna Figura, Anita Lipnicka i Agata Rubik przygotowywały się do macierzyństwa i co mówiły w stanie błogosławionym? Ilona Ostrowska wspomina ten czas bardzo dobrze:

 

– Ciąży się raczej bałaś, czy byłaś szczęśliwa?
Ilona Ostrowska:
Szczęśliwa. To taki superczas dla kobiety, najpiękniejszy chyba.

 

– Czemu?
Ilona Ostrowska:
Bo to jest jakby zostawienie po sobie tego filmu, teatru, tych kilku wierszy. Tym jest ona. Aż się wzruszyłam…

 

Zobacz też: Moore, Crawford, Schiffer... To one przełamały tabu i jako pierwsze pokazały ciąże na okładkacha

 

Zapraszamy do wyjątkowej galerii archiwalnych zdjęć VIVY!.

 

Polecamy: Zosia Ślotała już wkrótce zostanie mamą. Jak ciężarna stylistka zniosła podróż do Dubaju? WIDEO

2/9
Natalia Kukulska na okładce Vivy!, lipiec 2000
Copyright @Marek Straszewski
2/9

– Już oszalałaś na punkcie dziecka?
Natalia Kukulska: Wstyd się przy­znać, ale rze­czy­wi­ście osza­la­łam. Już so­bie my­ślę, że świat jest pe­łen niebez­pie­czeństw – do­pie­ro te­raz je do­strze­gam. I po­sta­na­wiam chro­nić przed ni­mi mo­je dziec­ko. Przez ca­łą cią­żę – uwa­żam ją za wspa­nia­ły stan – wy­da­je mi się, że już mam ogrom­ną więź z dziec­kiem. Wła­ści­wie jest to je­dy­ny te­mat, któ­ry mnie te­raz in­te­re­su­je. Są­dzi­łam, że po trzech, czte­rech mie­sią­cach znu­dzi mi się, ale nie. Cią­ża to cud na­tu­ry, me­ta­fi­zy­ka, coś ab­so­lut­nie nie­sa­mo­wi­te­go. Na­wet te­raz mam wra­że­nie, że dziec­ko ca­ły czas się do mnie przy­tu­la. Wiem, kie­dy śpi, kie­dy roz­ra­bia, kie­dy ma czkaw­kę, a kie­dy jest roz­le­ni­wio­ne. Nie spo­dzie­wa­łam się, że aż tak zwa­riu­ję. Za­wsze wy­obra­ża­łam so­bie sie­bie w trud­nej cią­ży, bo ma­ma i bab­cia zno­si­ły ten stan bar­dzo źle. Ale to ko­lej­ny prze­sąd. Ja, no­sząc dziec­ko, czu­ję się cu­dow­nie.

 

– Kie­dy wła­ści­wie zo­sta­je się mat­ką?
Natalia Kukulska:
Wte­dy, gdy do­trze do na­szej świa­do­mo­ści, że jest ta­ka ro­la do speł­nie­nia. Na po­cząt­ku pra­ca utrzy­my­wa­ła mnie w do­brej kon­dy­cji. Ale przy­szła po­ra, gdy za­pra­gnę­łam zdy­stan­so­wać się do wszyst­kich spraw zawodo­wych, od­ciąć się od ca­łe­go mo­je­go do­tych­cza­so­we­go ży­cia. Nie chcę wie­dzieć o żad­nych pro­ble­mach ze współ­pra­cow­ni­ka­mi, czy­tać plo­tek o mnie w pi­smach, uże­rać się z nie­spraw­ną apara­tu­rą. Zo­ba­czy­łam sie­bie po­nad tym wszyst­kim. Po­my­śla­łam: „Bo­że, prze­cież to ja po­win­nam kie­ro­wać swo­im ży­ciem, ono za­le­ży tyl­ko ode mnie”.

 

– Na sie­bie też pew­nie spoj­rza­łaś ina­czej. Czy jest coś, o czym jesz­cze do tej po­ry nie wie­dzia­łaś?
Natalia Kukulska:
Do­wie­dzia­łam się, że jest we mnie du­żo ta­kiej ty­po­wej ko­bie­co­ści. Z przy­jem­no­ścią układam ko­szu­le mę­ża, przy­go­to­wu­ję coś do je­dze­nia. Je­że­li cze­goś nie zro­bię, mam wy­rzu­ty su­mie­nia, że to za­nie­dba­łam. Od­zy­wa się we mnie od­wiecz­ny ko­bie­cy in­stynkt żo­ny. Do­ko­nu­ję re­ma­nen­tów i do­cho­dzę do wnio­sku, że do tej po­ry bra­łam na sie­bie o wie­le za du­żo. Ja nie powin­nam być od spraw or­ga­ni­za­cyjnych, tyl­ko od śpie­wa­nia. Po­sta­no­wi­łam więc, że w przy­szło­ści bę­dę tyl­ko śpiewać, tyl­ko być żo­ną Micha­ła i tyl­ko ma­mą Ja­sia lub Ani. Pro­blem w tym, że lu­bię wszyst­kie­go sama dopil­no­wać, kre­atyw­nie wpły­wać na wszyst­ko, co się wo­kół mnie dzie­je.

 

Polecamy: "W mojej mamie jest moc!". Gwiazdy ze swoimi matkami na okładkach "Vivy!"

3/9
Katarzyna Glinka, Viva!, grudzień 2011
Copyright @Iza Grzybowska/MOVE
3/9

– Zdecydowaliście się z mężem na dziecko po tylu latach. Przypadek czy planowanie?

 

Katarzyna Glinka: Właściwie planowo. Mąż dużo wcześniej był gotowy, żeby mieć dziecko, ale nie wywierał na mnie presji. Uważał, że sama muszę dojrzeć do takiej decyzji. Ja natomiast niedawno stwierdziłam, że czas ucieka rok za rokiem. I nie ma na co czekać. Po za tym w zawodzie aktora nigdy nie ma dobrej pory na dziecko. Dużo dała mi do myślenia rozmowa podczas wywiadu z dziennikarką VIVY! jakiś czas temu. Powiedziała wtedy, że mogłabym przeoczyć jedno z najpiękniejszych wydarzeń w życiu kobiety. I że nie ma sensu myśleć: Na dziecko mam jeszcze czas, a teraz skupiam się na karierze, przyjmę kolejny projekt, zagram jeszcze jedną rolę…


– Te role i tak zagrasz. Tak naprawdę nie boimy się przerwy w pracy, tylko przeorganizowania całego życia.
Katarzyna Glinka:
Myślę, że gdy urodzę dziecko, żadne drzwi się przede mną nie zamkną. A na to, żeby zostać matką, może być za jakiś czas za późno. Poza tym nie chciałabym stracić tego, co nazywamy bezwarunkową miłością, a ona istnieje tylko w relacji rodzic–dziecko. Gdy patrzę na mamę, widzę, że jej miłość do nas – bo mam brata starszego o osiem lat – cały czas jest taka sama. Niezależnie od tego, czy mamy kilka lat, czy jesteśmy dorośli, ma w sobie takie samo rozedrganie na nasz temat. To emocje i uczucia, które należy przeżyć, żeby sobie powiedzieć: Jestem kobietą spełnioną.

 

Polecamy: "Mój syn jest najpiękniejszy". Sławne matki z synami na okładkach "Vivy!"

4/9
Anna Mucha, Viva! październik 2011
Copyright @Marlena Bielińska/Move
4/9

Piotr Najsztub: Ale ich nie unikniesz, żadna kobieta w ciąży nie uniknie – z tego, co słyszałem – rozstępów.

Anna Mucha: Zobaczymy! Rozmawiałam z położną na temat różnych takich dolegliwości i położna – mówiąc o nich – powiedziała, że „zawsze możesz zatkać uszy i zrobić tak: »blylylylyly!«” (tutaj Mucha zasłoniła uszy i wydawała ustami i wystającym z nich językiem dźwięki zagłuszające). Jeżeli pytasz mnie o rozstępy albo inne drobiazgi, to robię „bly…!” i nie ma tematu. To jest raz, a dwa… Nie wiem, czy słyszałeś o tym, że kobiety przy porodach mają możliwość przeżycia superorgazmu.

 

Piotr Najsztub: Słyszałem.

Anna Mucha: I ja mam zamiar się o tym przekonać! Więc co ty mi tutaj o jakichś rozstępach, kiedy ja mam w perspektywie najpiękniejszy orgazm?!

 

Polecamy: Dlaczego Anna Mucha lubi być w ciąży? „Nie trzeba wciągać brzucha na sesjach”. Kultowe zdjęcia VIVY!

5/9
Maja Ostaszewska na okładce magazynu Viva!
Copyright @Zuza Krajewska i Bartek Wieczorek/photo-shop.pl
5/9

Będziesz mamą! Do twarzy Ci z tym szczęściem.
Maja Ostaszewska:
Bo to ciąża bardzo chciana. Prawdziwie dojrzałam do decyzji o dziecku i jest mi z tym dobrze. Ale muszę też powiedzieć, że teraz, kiedy sama będę mamą, zrozumiałam, jak bardzo nie można kobiecie narzucać ciąży na siłę. Tak strasznie wkurzają mnie zakusy skrajnej prawicy na zmiany w konstytucji całkowicie zakazujące aborcji, że z tym moim kochanym brzuchem wzięłam udział w manifestacji. Każda z nas ma prawo być zdrową i szczęśliwą mamą.

 

– Twoja decyzja o dziecku była związana z tym, że miałaś świetny moment zawodowy?
Maja Ostaszewska:
Rzeczywiście, ciąża pojawiła się w bardzo dobrym dla mnie momencie, ale wiązała się wyłącznie z moim życiem prywatnym. Jestem bardzo szczęśliwa w swoim związku. Michał jest wspaniałym człowiekiem. Ten związek bardzo mnie uspokoił i rozluźnił. Oboje zapragnęliśmy dziecka i ono jest naturalną konsekwencją naszej miłości. Decyzja o nim nie miała nic wspólnego z moim życiem zawodowym.

 

– Bo właściwie po co bardzo dobrej aktorce dziecko? Zdewastuje Ci ciało, zabierze czas, energię, ominą Cię jakieś ważne role…
Maja Ostaszewska:
Kupiłam kremy, nacieram się, dbam o siebie, uważam na to, co jem (śmiech). Kiedyś i tak się pomarszczę, zestarzeję. Na wspólny czas z dzieckiem bardzo czekam i myślę, że energii też mi nie zabraknie. A role? Zrobiłam z Krzysiem Warlikowskim „Anioły w Ameryce”, Harper jest chyba moją najukochańszą rolą w teatrze, i zagrałam jedną z najważniejszych dla mnie ról w filmie Andrzeja Wajdy o Katyniu. Była dla mnie ogromnym wyzwaniem i mam też do niej bardzo osobisty stosunek. Premiera 17 września, mój synek powinien już być wtedy na świecie. Czuję spokój zawodowy i satysfakcję. Czas odmów też mam za sobą. Ominęły mnie występy w Nowym Jorku, festiwal w Avignonie, rola w filmie, jedna w teatrze telewizji... Jako kobieta w ciąży już nie mogłam tych atrakcyjnych propozycji przyjąć.

 

Polecamy: Rodowicz, Urbańska, Steczkowska, Figura, Kwaśniewska... Sławne matki z dziećmi na okładkach "VIVY!"

6/9
Natasza Urbańska na okładce magazynu Viva!
Copyright @Mateusz Stankiewicz/AF Photo
6/9

„Na co ty czekasz, Nataszo?”, pytała samą siebie, z miesiąca na miesiąc odkładając decyzję o dziecku. To Janusz namawiał, żeby mieli dzidziusia. I kiedy w końcu się na to zdecydowała, okazało się... że już jest w ciąży. Takiej radości nie przeżyła jeszcze nigdy. Zawsze wiedziała, że dla rodziny jest w stanie zawiesić karierę na kołku.

 

Natasza Urbańska: Wiem, że to brzmi trochę nieprawdopodobnie, ale wybrałam się do swojego ginekologa i na początku wizyty zapowiedziałam, że chcę zajść w ciążę i proszę, żeby mnie do tego przygotował. On zaczął mnie badać i powiedział: „Ale, pani Nataszo, pani już jest w ciąży”.

 

– Szczęściara z Ciebie. Janusz był wtedy z Tobą?
Natasza Urbańska: Nie. Wyszłam od lekarza prawie w podskokach. Pamiętałam jedynie, że jeszcze na radość za wcześnie, że to pierwsze stadium ciąży. Nie mogłam jednak odmówić sobie powiedzenia tej nowiny Januszowi. Weszłam do samochodu, sprawdziłam, czy  zamknęłam wszystkie drzwi i okna, i wybrałam jego numer, a potem szeptem powiedziałam mu: „Będziemy mieli dziecko”. Takiej radości nie słyszałam już dawno. Powtarzał tylko: „Mówiłem ci, że to najlepszy moment, mówiłem”. Roześmiałam się wtedy i powiedziałam: „Tak, tak, to wszystko twoja zasługa”. (Śmiech).

 

Polecamy: "W mojej mamie jest moc!". Gwiazdy ze swoimi matkami na okładkach "Vivy!"

7/9
Katarzyna Figura na okładce magazynu Viva!
Copyright @Jacek Poremba/TALENTS
7/9

Katarzyna Figura: Te­raz, w ósmym, dzie­wią­tym mie­sią­cu cią­ży ta fi­zycz­na ko­bie­cość da­je mi się we zna­ki, ale od­kry­wam tę stro­nę sie­bie z ra­do­ścią. Ob­ser­wu­ję, jak mo­je cia­ło się za­okrą­gla, wy­peł­nia, z pier­si wypływa mle­ko... Cza­sem w lu­strze chwytam swo­je na­gie od­bi­cie i nie­ocze­ki­wa­nie do­świad­czam ogro­mu wypełnio­ne­go brzu­cha, w któ­rym jest dru­gie ży­cie – to ab­so­lut­nie mi­stycz­ne do­zna­nie.

 

– To doznanie spra­wia Pa­ni ra­dość?
Katarzyna Figura:
Tak, bo od­kry­łam, że cią­ża to naj­prost­sza fi­zjo­lo­gicz­na praw­da o czło­wie­ku. To mnie powa­li­ło. Naj­waż­niej­sze na świe­cie jest te­raz dla mnie zdro­wie na­szej ma­łej có­recz­ki. Po­chła­niam strasz­ne ilości ksią­żek o cią­ży, o któ­rych ist­nie­niu wcze­śniej nie mia­łam po­ję­cia. W pierw­szej cią­ży wszyst­ko by­ło natural­ne, ni­cze­go się nie ba­łam. Te­raz przej­mu­ję się prze­stro­ga­mi, na przykład że je­śli w okre­ślo­nym cza­sie dziec­ko się nie po­ru­sza, to na­le­ży się wy­ci­szyć, ocze­ki­wać i li­czyć, ile ra­zy w cią­gu go­dzi­ny się po­ru­szy. Więc kie­dy mo­ja ma­ła dziew­czyn­ka po­ru­szy się we mnie, to je­stem szczę­śli­wa, że wszyst­ko jest w po­rząd­ku. Oczy­wi­ście bio­rę du­żą po­praw­kę na te wszyst­kie za­le­ce­nia. Jak każ­da ko­bie­ta, przede wszyst­kim wie­rzę natu­rze i wsłu­chu­ję się w swój mat­czy­ny in­stynkt, któ­ry się w nas bu­dzi, kie­dy dziec­ko po­ja­wia się w brzuchu.

 

Polecamy: "Mój syn jest najpiękniejszy". Sławne matki z synami na okładkach "Vivy!"

8/9
Agata i Piotr Rubikowie na okładce magazynu Viva!
Copyright @Marek Straszewski
8/9

O tym, że zostaną rodzicami, Piotr Rubik i Agata Rubik dowiedzieli się dwa miesiące po ślubie. Pragnęli tego dziecka. „A mimo wszystko było to zaskoczenie, choć przecież pozytywne”, zdradza Agata. Nie przestraszyła się. Nie pomyślała: Jestem jeszcze za młoda.

 

Agata Rubik: Co to za moda, że dziś kobiety rodzą w okolicach czterdziestki? Mam 23 lata i czuję, że to na dziecko w sam raz. Mama urodziła mnie, będąc rok starszą, a przecież mam też starszego brata. Moje relacje z nią są rewelacyjne. Nie chciałabym mieć starszej mamy.


Czy czuła lęk przed tym, co się w ich życiu już za chwilę wydarzy?

Agata Rubik: Jeszcze chyba nie zdajemy sobie z tego sprawy. Chodziliśmy razem na badania usg. Ale dla mnie to wciąż abstrakcja. Widzę na ekranie, jak dziecko się porusza, czekam na nie, ale i tak pewnie największy wybuch miłości pojawi się z pierwszym spojrzeniem.

 

Polecamy: Rodowicz, Urbańska, Steczkowska, Figura, Kwaśniewska... Sławne matki z dziećmi na okładkach "VIVY!"

 

9/9
Anita Lipnicka na okładce magazynu Viva!
Copyright @Anna Włoch
9/9

Anita Lipnicka: Chcia­ła­bym ostrzec wszyst­kich, że na­wią­za­nie bli­skiej współpra­cy zawo­do­wej mo­że gro­zić ciążą!

 

– Mi­mo wszyst­ko się cie­szy­cie?

Anita Lipnicka: Ale te­raz se­rio – bar­dzo się cie­szy­my, bo aku­rat nad dziec­kiem pra­co­wa­li­śmy naj­dłu­żej. Chcie­li­śmy je mieć od sa­me­go po­cząt­ku.
John Porter: I od po­cząt­ku mie­li­śmy wy­bra­ne imię.
Anita Lipnicka: Po dro­dze na­gra­li­śmy dwie pły­ty, a na dziec­ko się nie za­po­wia­da­ło. Przy­szło do­pie­ro we wła­ści­wym cza­sie. Po pro­stu.

 

– Od po­cząt­ku? Prze­cież dziec­ko prze­sła­nia ca­ły świat. Nic by­ście nie mo­gli zro­bić za­wo­do­wo.
Anita Lipnicka: Wia­do­mo, że gdy lu­dzie spo­ty­ka­ją się, są za­ko­cha­ni i oto­cze­ni fe­ro­mo­na­mi, fanta­zju­ją na te­mat dzie­ci. Ile by chcie­li ich mieć i ja­kie one by były. Chło­piec czy dziewczyn­ka. I tak da­lej. My też przeszliśmy przez ta­ką fa­zę. A po­tem ta fan­ta­zja przerodziła się w bar­dzo po­ważne pra­gnie­nie.
John Porter: I zmie­rza­li­śmy do te­go z peł­ną pre­me­dy­ta­cją.

 

Polecamy: "Mój syn jest najpiękniejszy". Sławne matki z synami na okładkach "Vivy!"

Wideo

Blond bez żółtych refleksów? Tak! Poznajcie pielęgnację Blondifier

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Magda Gessler z synem Tadeuszem po raz pierwszy tak szczerze o swojej relacji!