Viva.pl

Strona zawiera treści przeznaczone
tylko dla osób dorosłych

1/9
Joanna Koroniewska na okładce Viva! Piękna na Lato, czerwiec 2013
Copyright @Olga Majrowska
1/9

Gwiazdy topless na okładkach VIVY! Jak to okazja? Dziś jest dość nietypowe „święto" – Dzień Bez Stanika. Biustonosze stały się współcześnie nieoficjalnym wymogiem. Ale od każdej reguły jest wyjątek. Taki wyjątek zrobiły dla VIVY!  Joanna Koroniewska, Joanna Liszowska, Edyta Górniak, Doda, Patricia Kazadi, Natasza Urbańska, Ewa Minge i Małgorzata Socha. Czy lubią własne ciała? Jak dbają o figurę, jaki mają stosunek do nagości i co daje im pewność siebie? Powiedziały to tylko nam!

 

Joanna Koroniewska: Nigdy nie jest tak, że kobieta rodzi się i jest pewna siebie, bez kompleksów. To wymaga dużo wysiłku, nie tylko w mięśniach, ale przede wszystkim w głowie. Jak każda kobieta mam różne kompleksy, ale staram się na nich nie skupiać i cieszyć się z tego, co mam. Najważniejsze dla mnie jest zdrowie i rodzina. Powinniśmy bardziej skupiać się na tym, żeby nie być w życiu samemu, a mniej na tym, jak wyglądamy. Prawda jest taka, że bez względu na to, jak wyglądasz, liczy się to, że próbujesz coś zmienić. To jest najważniejsze.

 

Polecamy: Były nagie pary, Big Brother, żony i córki głów państwa, ciąże, dzieci. 19 kultowych okładek VIVY!

2/9
Edyta Górniak topless na okładce Vivy!
Copyright @
2/9

Edyta Górniak

W historii polskiej prasy kolorowej nie było osoby, którą media interesowałyby się bardziej niż Edytą. Weszła na scenę dokładnie wtedy, kiedy kiełkowały pierwsze plotkarskie tytuły. I od razu rzuciły się na nią bezlitośnie. Z różną temperaturą. Czasem była ulubienicą, spełnieniem snu o Kopciuszku. Kiedy indziej nie zostawiały na niej suchej nitki. Trzeba dużo siły i dystansu, by to znieść.

 

Polecamy: Wszystkie okładki Edyty Górniak. "Coraz mniej czasu zostało mi na bycie szczęśliwą"

3/9
Joanna Liszowska na okładce Vivy!, marzec 2014
Copyright @Marlena Bielińska/MOVE
3/9

Joanna Liszowska


– Rozebrałabyś się przed kamerą?
Joanna Liszowska: Gdyby gra była warta świeczki. Jeśli oprócz nagości ta rola byłaby interesującym wyzwaniem aktorskim, a nagość konsekwencją tego, to oczywiście biorę to pod uwagę. Nie mam problemu ze swoim ciałem. Po dwóch porodach nadal czuję się z nim dobrze. To zapewne przywilej kobiet, które nie były nigdy idealne. Jeśli kobieta przed porodem była szczuplutka, ćwiczyła i bardzo dbała o figurę, to może być dla niej trudniejsze. Jeśli jednak zawsze było się tą „większą” kobietą, pozostaje się nadal sobą. Dzisiaj czuję się nawet bardziej atrakcyjna i pewna swojej kobiecości.

 

– Czy nie jesteś już zmęczona wizerunkiem seksbomby?
Joanna Liszowska: A dalej nią jestem? Przeszkadzało mi, że kiedy okrzyknięto mnie seksbombą, zaczęło się też liczenie moich kilogramów, a ja uważam, że kochanego ciała nigdy za wiele (śmiech). Nie. Przepraszam. Czasem za wiele. Kobieta zawsze powinna o siebie dbać i być w formie. Mimo że moje role często były po „warunkach zewnętrznych”, były też różne. Dzisiaj chciałabym zagrać rolę, w której przeobrażam się z larwy w motyla albo z motyla w… larwę. Chciałabym się oszpecić albo zmienić nie do poznania.

 

Polecamy: Były nagie pary, Big Brother, żony i córki głów państwa, ciąże, dzieci. 19 kultowych okładek VIVY!

 

4/9
Doda, Viva! listopad 2011
Copyright @Iza Grzybowska/MAKATA
4/9

Doda

 

– Czy Ty potrafisz normalnie żyć, robić zakupy, ugotować, wyrzucić śmieci?
Doda:
Bardzo lubię normalne czynności. W moim wykonaniu są śmieszne.

 

– Na przykład?
Doda:
Jak gotuję, wkładam fartuch z namalowanymi gołymi cyckami, gadam do siebie, bo wyobrażam sobie, że prowadzę program kulinarny. Gotowanie staje się zabawą. Koledzy proszą: „Ugotuj coś, bo dawno się nie ubawiliśmy”. Uwaga! Ten show tylko dla wybranych (śmiech). Jestem łobuzem, giganciarą i aparatką.

 

– Skąd u Ciebie taki brak pokory, taka wiara w siebie? Czy z tym się trzeba urodzić? A może to tylko poza, bo tak naprawdę jesteś pełna kompleksów?
Doda:
Ja i kompleksy?! Nie mam żadnych. Rodzice mnie dowartościowywali wyłącznie dlatego, żebym nie czuła się gorsza od innych dzieci. U nas w domu wywyższanie się, zadzieranie nosa było tępione. Więc z brakiem pokory trzeba się urodzić. Poza tym musiałam to w sobie wykształcić, bo jak wyprowadziłam się z rodzinnego domu, mając 13 lat, do internatu w Warszawie, gdzie mieszkałam z kulomiotkami ważącymi po 100 kilo, nie przeżyłabym, gdybym chowała się po kątach. A potem jeszcze mlekiem i miodem płynąca kraina Buffo, gdzie Mojżesz wkracza na scenę i mówi: „Moje kochane baranki, trzeba zasuwać”. Miałam więc dwie opcje – albo skulić się w sobie, albo głowa do góry: teraz będzie tak, jak ja chcę. Ale w normalnym życiu nie daję nikomu do zrozumienia, że jest ode mnie słabszy. Przeciwnie – jestem ciepła, bezinteresowna, ludzie lubią ze mną przebywać, bo czerpią dobrą energię. Tylko trzeba chcieć mnie poznać, a nie oceniać po tym, co przeczytają w prasie.

 

Polecamy: "Wodniki nigdy nie dorośleją, to ich urok" – 8 okładek Dody.

5/9
Patricia Kazadi topless viva
Copyright @
5/9

Patricia Kazadi

Patricia Kazadi: Jak nie ma miłości, to nic nie ma znaczenia. Ani pieniądze, ani sława. Show-biznes jest bardzo samotny. Mój były jeszcze o tym nie wie. Musi przekonać się sam. Pracuję od dziecka i zawsze na 300 procent. Jestem pracoholikiem i kocham swoją pracę. Jeżdżę po świecie i poznaję mnóstwo ciekawych miejsc, ludzi. Zawsze jest pozytywna energia i przygoda. Ale gdy kończę pracę, to każdy wraca do domu, do rodziny, a ja idę do hotelu. Otwieram drzwi i jest cisza. Wpadam do dziury. Więc zaczynam obdzwaniać znajomych na Skypie.

 

– Żeby zapchać dziurę?
Patricia Kazadi:
Jedni zapychają ją alkoholem, drudzy narkotykami. Ja zapychałam ją miłością (śmiech). Lubię od czasu do czasu napić się wina, ale nie na smutno. Nie upijam się, nie ćpam, nie mam nałogów. To dzięki rodzicom. W domu panował wielki rygor. Musiałam dobrze się uczyć i wracać wcześnie do domu. Wtedy się buntowałam. Ale teraz jestem wdzięczna. Dzięki konserwatywnemu wychowaniu uniknęłam pułapek mojego zawodu.

 

– Nosiłaś irokeza na głowie i glany, żeby odpędzić chętnych?
Patricia Kazadi:
Miałam 14 lat i dostałam się do Voltu, grupy tanecznej Agustina Egurroli. Zaczęłam występować w telewizji. Byłam tak zwanym tłem dla gwiazd. Treningi były wyniszczające, psychicznie czułam się średnio. Agustin potrafił nas skatować, ludzie wokół nakręceni niezdrowo na sukces. Miałam do wyboru – poddać się albo się zmienić. Więc ubrałam maskę, ścięłam włosy, zrobiłam irokeza. Zaczęłam chodzić w czarnych ubraniach z ćwiekami. Rówieśnicy w gimnazjum nie mogli mnie poznać, bo zawsze taka wystrojona w sukienusie, cichutka dziewczynka, butki pod kolor kokardek i nagle zmieniłam się w pirata. Zrozumiałam, że życie, moja praca to pole walki. Wiedziałam, że jeżeli będę silna, to ludzie nie będą mną pomiatać i mnie dołować.

 

– Czy to miało coś wspólnego z tym, że masz inny kolor skóry?
Patricia Kazadi:
Nie, żadnego rasizmu nie odczułam nigdy w życiu.

 

– I nikt nigdy na ulicy nie krzyknął za Tobą?
Patricia Kazadi:
Asfalt? Słyszałam to miliard razy, jak byłam dzieckiem. Ale rodzice nauczyli mnie, żeby nie przejmować się tym. Moim kompleksem była bardziej moja nieśmiałość. I to, że pozwalam sobą pomiatać. Że nie byłam wystarczająco charakterna.

 

Polecamy: Kombinacja seksapilu i ADHD. 6 najbardziej zmysłowych zdjęć Patricii Kazadi, jakie powstały

6/9
Natasza Urbańska na okładce Vivy!
Copyright @
6/9

Gdy Natasza Urbańska zaprojektowała kolekcję ubrań, powiedziała, które kobiety najchętniej by ubrała...

Natasza Urbańska: Danutę Stenkę, Marinę, Marlenę Dietrich, Stellę McCartney. Kobiety, które są piękne nie dlatego, że mają ładną buzię i są szczupłe, tylko dlatego, że są spełnione, że się realizują, są pogodzone ze sobą. Więcej takich kobiet chciałabym widzieć na naszych ulicach.

 

– Za mało jest takich Polek?
Natasza Urbańska:
Fajnych jest pewnie tyle samo, co gdzie indziej na świecie, ale Polkom brakuje często tego poczucia, że są wyjątkowe. Mam wrażenie, że u nas kobiety są wciąż temperowane – przez otoczenie, mężczyzn, rodzinę.

 

Polecamy: „Bóg wymyślił jedzenie, a diabeł kucharza”. Święta Nataszy Urbańskiej i Janusza Józefowicza.

7/9
Edyta Górniak, "Viva!" lipiec 2009
Copyright @Iza Grzybowska / VOYK
7/9

Edyta Górniak

 

Edyta Górniak: Radość i energię czerpię z miłości do świata. Z miłości niezmiennie oddanej publiczności. Z miłości wzajemnej, która zdarza się nazbyt rzadko, a której nareszcie doświadczam. Chcę zdążyć zrobić jeszcze wiele rzeczy. Dla ludzi, dla świata, dla siebie też.

 

Polecamy: Edyta Górniak: "Zakochałam się w życiu"

8/9
Małgorzata Socha, "Viva! Exclusive" nr 1 2014
Copyright @Zuza Krajewska / LAF AM
8/9

Małgorzata Socha


– Czy uwielbienie i komplementy wywołały w niej samouwielbienie?

Małgorzata Socha: Nie, nie lubię się sobie przyglądać. Też w pracy zawodowej tego nie robię, żeby później analizować swoją grę. Chyba częściej są takie momenty, kiedy się sobie raczej nie podobam, bo stawiam sobie na tyle wysoko poprzeczkę, że nie jestem w stanie jej dosięgnąć. A to mnie denerwuje.

 

– Czy z wyglądem jest tak samo?
Małgorzata Socha:
Póki nie spojrzę w lustro, to nie. Ale bez przesady, nie dajmy się zwariować! Chociaż zawsze można powiedzieć: mogłabym schudnąć.


Małgorzata Socha: Jeśli ktoś zostaje aktorem i myśli, że będzie zawsze piękny, to nie powinien w ogóle do tego zawodu podchodzić. Wszystko tu jest jakąś kreacją. O to chodzi w naszym zawodzie. Zgolić włosy, przytyć, schudnąć dla roli – to są wyzwania, które aktorzy uwielbiają podejmować i one są przeważnie nagradzane, bo Hollywood lubi takie tematy. Trzeba mieć dystans do siebie. A określenie „piękna kobieta” jest względne. Dla każdego co innego jest piękne. Ja nigdy siebie w ten sposób nie widziałam. Mam dystans do siebie i potrafię się z siebie śmiać.


Polecamy: Wszystkie okładki Małgorzaty Sochy. Jak się zmieniała, co mówiła o sobie?

9/9
Ewa Minge, Viva! maj 2015
Copyright @Bartek Wieczorek/LAF AM
9/9

Ewa Minge

 

– Zawsze będziesz atakowana, bo jesteś inna. Wygląd, sposób bycia, kariera.
Ewa Minge:
Ja nigdy nie patrzyłam na siebie jak na kogoś innego.

 

– Nawet w dzieciństwie, kiedy byłaś ruda, piegowata, z nadwagą i skośnymi oczami? Musiałaś się wyróżniać.
Ewa Minge:
Pewnie tak, ale wtedy nikt nie dawał mi do zrozumienia, że różnię się od moich koleżanek. To tylko mama opowiadała mi ze śmiechem, że kiedy się urodziłam, byłam potwornie brzydka. W dzieciństwie biegałam z chłopakami, wspinałam się na drzewa. Miałam dużo energii i wyobraźnię, w której nikt nie mógł mnie przegonić. A teraz tłumaczę wszystkim, że każdy projektant powinien być niepowtarzalny, oryginalny i tylko taki ma szansę na światowy sukces.  

 

Polecamy: Matka i kocica. Drapieżna i romantyczna. Ewa Minge - kobieta o wielu twarzach. Oto kilka z nich!

Wideo

4 różne kobiety, miasta, osobowości...

Polecamy

Top