Viva.pl

1/6
Okrasa, Gessler, Makłowicz, Brodnicki, Dykiel, Viva! kwiecień 2006
Copyright @Tomek Drzewiński/EK PICTURES
1/6

Są znawcami smaków i miłośnikami dobrego jedzenia. Prowadzą popularne programy o gotowaniu i własne restauracje. Jak wyglądają teraz - wszyscy wiemy. A jak wyglądali 10 lat temu? Mamy dla Was niespodziankę - znaleźliśmy w archiwum VIVY! prawdziwą perełkę -  stare zdjęcia gwiazd. Zobaczcie jak Magda Gessler, Robert Makłowicz, Bożena Dykiel, Pascal Brodnicki i Karol Okrasa wyglądali na wielkanocnej sesji 10 lat temu. Będziecie zaskoczeni!

 

Polecamy także: Dawno temu, w odległej galaktyce... Gwiazdy telewizji przy świątecznym stole - Aneta Zając i Mikołaj Krawczyk jako para, Lisowie zanim zostali małżeństwem -  sesja z naszego archiwum!

2/6
Magda Gessler, Viva! kwiecień 2006
Copyright @Tomek Drzewiński/EK PICTURES
2/6

Magda Gessler: Kiedy myślę „Wielkanoc”, to czuję świeże powietrze i słyszę dzwony dzwoniące na poranną mszę. To dla mnie naprawdę niezwykle wesoły czas, pierwszy krok do lata. U mnie święta zawsze utrzymane są w określonej tonacji kolorystycznej. W tym roku zdecydowałam, że będą biało-zielone. Za każdym razem przesadzam z ilością przygotowań, ale jeśli chodzi o te święta, to nie potrafię słuchać zdrowego rozsądku. Oczywiście, jak zawsze, na stole pojawi się kilka rodzajów mazurków: kajmakowy, czekoladowy, cygański, pomarańczowy, migdałowy. Do tego baby drożdżowe: satynowa, muślinowa, topielec, baba lukrowana, placek z kruszonką. Nie wszystkie piekę sama. Część ciast zamawiam u swoich cukierników i wtedy w kuchni mam czas na to, żeby wymyślić coś zupełnie nowego. Na przykład tort adwokacki, ciasto przygotowywane na koglu-moglu i biszkopcie z samych żółtek, bez odrobiny mąki. W świąteczne przygotowania bardzo angażują się moje dzieci: syn Tadeusz i córka Lara. A potem godzinami siedzimy przy stole w otoczeniu kwiatów: hiacyntów, żonkili, mimozy i mnóstwa tulipanów. Pachnie wiosną!
Święta Wielkanocne to dla mnie też mnóstwo wspaniałych wspomnień. Kiedyś na przykład na mazurkach malowałam swoje portrety i wysyłałam ciasto do znajomych. A oni nie wiedzieli, czy zjeść, czy raczej tylko patrzeć i oprawiać w ramy, i uwieczniać.

 

Zobacz także: Matka i córka, jak się kochają, czy sobie pomagają, kiedy się nie znoszą? Wywiad z Magdą Gessler i Larą Gessler.

3/6
Robert Makłowicz, Viva! kwiecień 2006
Copyright @Tomek Drzewiński/EK PICTURES
3/6

Robert Makłowicz: Staram się celebrować posiłki, bo z wiekiem jedzenie dostarcza mi przede wszystkim doznań zmysłowych. Lubię eksperymentować w kuchni, ale jako wielki bałaganiarz nigdy nie spisuję przepisów. Potem odtwarzam je poprzez skojarzenia. Gotować nauczyłem się od mamy, babci i od swojej niani Wiktorii. To u nich też podpatrzyłem dania świąteczne. I podczas kiedy na Boże Narodzenie przygotowuje je u nas głównie moja mama, to na Wielkanoc ja zakasuję rękawy. Zwykle całą rodziną wyjeżdżamy do domu pod Krakowem. Mama piecze prawdziwy chleb, moją specjalnością są szynki – w cieście lub chlebie. Śniadanie zaczynamy jeść późno, ale przy stole zostajemy przez cały dzień. Nie ma nic przyjemniejszego, niż siedzieć z bliskimi przy stole. W drugi dzień świąt przygotowujemy potrawy z jagnięciny. Oczywiście są też ciasta, ale ja słodkich rzeczy nie tykam. Zostawiam to mamie.

 

Zobacz także: Kuchnia VIVY! Przepisy na wielkanocne mięsiwa.

4/6
Karol Okrasa, Viva! kwiecień 2006
Copyright @Tomek Drzewiński/EK PICTURES
4/6

Karol Okrasa:

 

Wzorem w prowadzeniu kuchni były dla mnie mama i babcia. To mama namówiła mnie, żebym poszedł do technikum gastronomicznego, a potem na studia w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Teraz obie śmieją się, że gotuję tak, jakbym w szkole nigdy nie był. Bo one są w kuchni tradycjonalistkami. A ja lubię bawić się jedzeniem, przerabiać klasykę. Myślę jednak, że to bardzo dobrze, że poszedłem do tego technikum, bo tam poznałem żonę. Mimo że oboje mamy wykształcenie gastronomiczne, w domu gotujemy rzadko. Najczęściej zdarza mi się przygotowywać jakieś wymyślne dania na spotkania z przyjaciółmi. Pamiętam, jak kiedyś wymyśliłem sobie, że przygotuję polędwiczki w sosie z białej czekolady. Potrawa była mdła i niedobra. Znajomi, nie chcąc robić mi przykrości, powiedzieli, że nie lubią białej czekolady i zjedli samo mięso. W tym roku na święta Wielkanocne nie będę eksperymentował. U nas menu ustala babcia. Ja co najwyżej przygotuję żurek. Wtedy babcia spojrzy na moje danie i powie: „No i co ty, synku, znowu nawyprawiałeś!”

 

Zobacz także: Ewa Wachowicz o świątecznych tradycjach i karmieniu mężczyzn.

5/6
Pascal Brodnicki, Viva! kwiecień 2006
Copyright @Tomek Drzewiński/EK PICTURES
5/6

Pascal Brodnicki:

 

Święta Wielkanocne kojarzą mi się z jajkami. Ale nie ugotowanymi na twardo, tylko czekoladowymi. Kiedy mieszkałem we Francji, moi rodzice chowali w ogrodzie mnóstwo czekoladowych jajek. Po powrocie z kościoła musiałem znaleźć ich jak najwięcej. Teraz święta Wielkanocne spędzam w podróży. W tym roku to będzie Toskania. Moi znajomi mają tam dom i pozwolili mi w nim zamieszkać. Czuję się tak, jakbym jechał na spotkanie wiosny. W tym roku nie będę nic gotował, a na śniadanie świąteczne pójdę do jednej z małych restauracyjek ukrytych w winnicach, gdzie właściciel przywita mnie u drzwi i przygotuje coś specjalnego. Już się cieszę na te nowe smaki, bo uważam, że w życiu nie należy jeść ciągle tych samych potraw. Święta Wielkanocne to doskonała okazja do eksperymentowania w kuchni.

 

Zobacz także: Anna Starmach o świętach Wielkanocy w rodzinnym Krakowie.

6/6
Bożena Dykiel, Viva! kwiecień 2006
Copyright @Tomek Drzewiński/EK PICTURES
6/6

Bożena Dykiel: Nie lubię świąt wielkanocnych, bo są za krótkie, a przygotowań jest bez liku. Z czasem jednak nauczyłam się, żeby na wielkanocny stół nie przygotowywać nie wiadomo ilu dań. Przyrządzam tylko te potrawy, które lubią wszyscy domownicy. Dlatego u mnie na święta zawsze jest indyczka nadziewana owocami, podana z borówkami i kopytkami. Pycha!
Przy przygotowaniach świątecznych moją główną zasadą jest to, żeby nic nie robić na ostatnią chwilę. I dotyczy to wszystkich dań. Na przykład ulubione przez moje córki śledziki zalewam specjalną marynatą z oliwy na długo przed świętami. Potem już tylko wystarczy je wyjąć i podać na stół w różnych postaciach, na przykład pod kołderką z jogurtu czy z buraczkami. Zawsze dużo wcześniej też piekę pasztety, które później zamrażam. Podobnie mięsa. Wcześniej je przyprawiam, a potem, w stosownym momencie, tylko wrzucam do piekarnika i danie gotowe. A ciasto to przecież zagniecie się lada chwila i już.
No, ale ja w ogóle jestem zwolenniczką tak zwanych prościuchów, czyli takich dań, które są i proste, i smaczne. Bo gotowanie nie jest wcale trudne i każda dziewczyna może się tego nauczyć. Jest tylko jeden warunek – musi chcieć. A na zachętę mogę dodać, że kobieta dobrze gotująca zawsze przytrzyma męża w domu. Wiem to z własnego doświadczenia, bo z moim mężem jesteśmy razem już ponad 30 lat.

 

Zobacz także: Galeria słynnych babć oraz dziadków, wśród nich – Bożena Dykiel.

Wideo

4 różne kobiety, miasta, osobowości...

Polecamy

Top