URODZINY GWIAZD

Jak Michał Wiśniewski poradził sobie z demonami przeszłości?

Samobójstwo ojca, alkoholizm matki...

Olga Figaszewska 9 września 2018 12:31
Michał Wiśniewski, VIVA! 21/2013
Fot. Voyo Bakiewicz

Piosenki zespołu Ich Troje pod koniec lat 90-tych nuciło tysiące Polaków. Michał Wiśniewski uchodził za jednego z najbardziej kontrowersyjnych i charakterystycznych artystów polskiego show-biznesu. Niewiele osób wiedziało, że jego życie wcale nie jest i nie było tak kolorowe - miał koszmarne dzieciństwo, które odcisnęło piętno na jego późniejszym życiu. Jak poradził sobie z demonami przeszłości? 

Dzieciństwo Michała Wiśniewskiego

Dzieciństwo spędził w domu dziecka. „Moja rodzina nie tyle była rozbita, co nie istniała”, mówił w wywiadzie VIVY! z 2001 roku. Rodzice piosenkarza byli alkoholikami. Ojciec Michała Wiśniewskiego był fałszerzem obrazów, a mama mieszkała w Niemczech. Nie wychowywał się z rodzicami, ponieważ szybko się rozstali. „Najpierw mieszkałem u babci, a kiedy umarła - miałem siedem lat- trafiłem na rok do Domu Dziecka w Grotnikach, potem do rodzin zastępczych”,dodał. Czemu po śmierci babci, nie zamieszkał z mamą? „To były inne czasy. Matka musiała mnie adoptować, żebym mógł wyjechać do Niemiec. Ona nie była w stanie wyciągnąć mnie z tych rodzin zastępczych”, tłumaczył nam w pierwszym wywiadzie.

Z ojcem nie utrzymywał kontaktów. Zresztą w tym czasie przebywał w więzieniu. Spotkał się z nim dopiero w wieku 13 lat. „Ojciec był właśnie na wolności, mieszkał z moimi braćmi w domu w Łodzi. Pojechałem do nich dzień przed swoimi urodzinami. Nawet fajnie mi się z nim rozmawiało. Umówiliśmy się na dalsze spotkania. Następnego dnia pod moją szkołę przyszła jego kobieta i powiedziała, że popełnił samobójstwo. Podciął sobie żyły…”, wyznał Michał Wiśniewski.

Sprawa była wówczas opisywana w prasie, podobno wyszło na jaw kolejne fałszerstwo mężczyzny. Z mamą spotkał się po śmierci ojca. Wyjechał wtedy na kolonie do Niemiec i po prostu do niej zadzwonił.  Mieszkał wtedy w kolejnej rodzinie zastępczej.  „Namawiała mnie żebym został. Chciałem być fair w stosunku do ludzi, z którymi mieszkałem, i wróciłem z powrotem do kraju. Potem już wyjechałem do matki”, opowiada piosenkarz. W Niemczech mieszkał do matury, gdzie uczył się w jednej ze szkół muzycznych. Jednak po roku był zmuszony wrócić do Polski. Między nim, a matką dochodziło do kłótni.

„(…) musiałem kraść listy z Polski, mama mi ich nie dawała. Przychodziłem ze szkoły, patrzyłem, czy coś jest, i wyciągałem przez taką szczelinę w skrzynce. Niestety, raz mi ten list utknął i nie byłem w stanie go w żadne sposób wyciągnąć. Wróciłem ze szkoły. O liście nic nie wspominała, ale powiedziała, że mojemu przyrodniemu bratu, który mieszkał z nami, zaginęła kolejka i ja najprawdopodobniej tę kolejkę ukradłem i wysłałem komuś do Polski. Dostałem w pysk, dała mi niebieski worek i zostałem o godzinie 23 wsadzony do pociągu do Polski. 100 marek, które od niej dostałem, wsadziłem w taką, modną wtedy, saszetkę  z jasnej skóry i usłyszałem: „Pa, chłopcze!”. Zabaweczka się znudziła”,opowiadał.

W kraju czekały na niego kolejne przeszkody. Wówczas zamieszkał u cioci ze strony ojca. Żadne liceum nie chciało go przyjąć, dlatego postanowił, że wybierze zawodówkę budowlaną. I tak, Michał Wiśniewski montował klimatyzację na praktykach, zarabiał na drobne wydatki. Gdy odniósł sukces matka nie miała pojęcia, że jest wokalistą sławnego zespołu.

Czy miał do niej żal? Wiele lat temu wyznał, że formalnie go nie ma. Dorósł, żeby wybaczyć i w tamtym momencie marzył  tym, by pokazać matce, że jest porządnym, szczęśliwym człowiekiem z gromadką dzieci. „Chyba dorosłem do tego, żeby zadzwonić i powiedzieć jej: „I tak Cię kocham”,mówił nam 16 lat temu. Dziś mają ze sobą kontakt i wypracowaną relację. Michał Wiśniewski wyznał Gazeta.pl, że mama nie pije już od kilkunastu lat. 

Złamane życie Michała Wiśniewskiego

Jednak to właśnie trudne doświadczenia z dzieciństwa ukształtowały jego osobowość. Trudno odciąć się od przeszłości. Nie do końca był pogodzony z samym sobą. Zastanawiał się nad swoimi decyzjami, czy są do końca właściwe, czy nie robi kolejnego błędy w życiu, nie robi komuś krzywdy. Od kolegów z zespołu na nowo uczuł się kontaktu z ludźmi. Zdarzało mu się zbaczać z dobrej drogi. Sam mierzył się z problemem alkoholowym. Zdarzało mu się przesadzać również podczas koncertów.

„Tam gdzie zwrotki, śpiewałem refreny, tam gdzie refreny, zwrotki. No... to był dramat. Jeszcze na koniec udzieliłem takiego strasznego wywiadu, absolutnie po pijaku. Ale ja się nie wstydzę. To była lekcja, że tak się nie robi.”, wyznał kilka lat temu w wywiadzie dla Gazeta.pl. 

Czy zachłysnął się sławą? „Żyłem jakąś kreacją, którą brałem za rzeczywistość”, zdradził w wywiadzie VIVIY! Śpiewał nie swoje teksty. Nie rozumiał samego siebie. Żył w błyskawicznym tempie. Grał po dwieście koncertów rocznie. 

„Przypominam sobie jakieś urywki z programu „Jestem, jaki jestem”. Przedłużyliśmy z Ich Troje swoje pięć minut do piętnastu”,dodał. Bajka się skończyła, a czas czerwonowłosego faceta minął. Był o krok od załamania. Długo szukał miłości swojego życia. Podniósł się dzięki kobiecie. Pięć lat temu na scenę wrócił całkowicie odmieniony w wielkim stylu. Michał przeszedł wielką metamorfozę, również tę duchową. Wszystko dzięki Dominice Tajner. Dziś jest szczęśliwym mężem i ojcem. „Chciałbym dziś na coś ponarzekać, ale nie mam na co. Jestem szczęśliwy”,zdradził nam w ostatnim wywiadzie.  

Michał Wiśniewski, VIVA! 21/2013
Fot. Voyo Bakiewicz

Michał Wiśniewski, VIVA! październik 2013
Fot. Voyo Bakiewicz

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Dziesięć pięknych, spełnionych i inspirujących kobiet...czyli nasz nowy numer #VIVA!power. A w nim...