O TYM SIĘ MÓWI

Karolina Korwin-Piotrowska powraca z nową książką! Kto tym razem powinien się bać ostrej dziennikarki...?

Damian Duda 24 marca 2017 19:45
Karolina Korwin-Piotrowska, „Sława’’, książka
Fot. Instagram @Karolina Korwin-Piotrowska

Karolina Korwin-Piotrowska zapowiedziała premierę kolejnej książki. „Sława’’, taki tytuł będzie nosić nowa pozycja, trafi na półki księgarni w całej Polsce 24 maja. O czym będzie nowa książka naczelnej komentatorki polskiego show-biznesu?

Zobacz też: Karolina Korwin Piotrowska potrafi skrytykować każdego. A czy ma dystans do swojego wyglądu?

„Sława’’ by Karolina Korwin-Piotrowska

„To będzie piękna wiosna. #Sława Ponad 600 stron. Masa faktów, anegdot, wiedzy. Tak, to prawda, jest tez o Polsce. O #szołbizwPolandzie tym dziwnym, barwnym i zróżnicowanym zjawisku, które choć czasem wkurza, brzydzi i śmieszy, ale ma spory wpływ na nasze życie. Coraz większy, bo autorytety, politycy oddali juz dawno pole. Będzie Mikołaj II Romanow, Rudolph Valentino, Marilyn Monroe, Justin Bieber, Madonna i Polacy. Duuużo polskich nazwisk. To będzie piękna, gorąca wiosna…’’, napisała Karolina Korwin-Piotrowska na swoim profilu.

„Sława’’, Karolina Korwin-Piotrowska, książka Karoliny Korwin-Piotrowskiej
Fot. Materiały Prasowe

Karolina Korwin-Piotrowska — „Bomba’’

Poprzednia książka „Bomba’’ wstrząsnęła polskim show-biznesem. Wielu celebrytów obraziło się na dziennikarkę, która w nie najlepszych słowach wypowiedziała się na ich temat. Przypominamy fragment jednej z najbardziej kontrowersyjnych pozycji książkowych w historii polskiego show-biznesu.

„...Niestety stanowczo za często Wiśniewski ma swobodny dostęp do internetu. Kiedyś prowadził video bloga, w którym publikował, niemal zawsze po wypiciu paru głębszych, różne swoje wypowiedzi, w tym i o mnie i „Maglu”. Byłam o krok od pozwania go za to do sądu, ale uznałam, że pastwienie się nad chorym człowiekiem nie ma sensu i nie chciałam robić mu darmowej reklamy, której łaknął jak alkoholu. Dzisiaj video bloga nie ma, ma za to facebooka, na którym tez wypisuje różne brednie, ale już podobno na trzeźwo. Chociaż taki postęp. Niedawno właśnie na fecebooku ujawnił, że jest ciężko chory, że to rak i nawet umieścił skan badań. Jednak z owego dokumentu wynikało, że to bardziej efekt ‘wstydliwej choroby’ i jego wszyscy partnerzy seksualni powinni się natychmiast przebadać. Blady strach padł na szołbiznes..."

Brodka Monika

Artystyczny gejzer najwyższej klasy. W małym ciele wielki duch i megatalent oraz niezły charakterek. Zobaczyłam ją po raz pierwszy w „Idolu”. Stała na scenie mała i harda. Bardzo urodziwa. I zdolna. BARDZO zdolna. Dzisiaj to kawał samodzielnie myślącej artystki pełną gębą. Brodka wiele osób wkurwia, i to strasznie. Możecie nasłuchać się o niej niesamowitych opowieści. Nic dziwnego – jak ktoś ma swoje zdanie, musi być albo niespełna rozumu, albo nienormalny, ewentualnie – mieć parszywy charakter. Ja rozumiem to, że Brodka bezkompromisowo walczy o swoje. Sama uchodzę za taką, co ma parszywy charakter i jest nienormalna. Brodka nie jest głupia. W przeciwieństwie do większości swoich koleżanek po fachu nie myśli tylko o kasie, a na przykład – czyta umowy, zanim je podpisze, i twardo negocjuje. Sama widziałam, jak skrupulatnie wykreśla z umów pola eksploatacji nagranego z nią materiału, co powodowało u producentów myśli co najmniej mordercze. Nic dziwnego, że w niektórych kręgach może mieć fatalną opinię. To tylko potwierdza, jak wielki sukces odniosła. Wie, co, kiedy i do kogo mówi. To jedna z niewielu osób w polskim szołbiznesie, która w mediach nie opowiada bredni, nie jest wykreowanym od początku do końca sztucznym tworem gadającym jak robot tylko to, co mu każą. Żadna z niej mazowiecka Whitney Houston czy prowincjonalna Lady Gaga. Nie jest też medialną dziwką, która w imię rabatu na torebkę albo buty, zarabiania na kolejne głupoty i robienia kariery sprzeda wszystko łącznie z wydzielinami. Brodka sprzedaje muzykę i siebie poprzez to. W sprostytuowanym i sztucznym świecie bez zasad to rzadkość. Szanuję ją za to. Publiczność też, o czym świadczy fakt, że nawet w czasach kryzysu nadal kupuje jej płyty. To się nazywa sukces.

Brodzik Joanna

Polska dziewczyna z sąsiedztwa. Mogłaby wykładać na uniwersytetach przedmiot „jak być jedną z ukochanych polskich gwiazd bez rozkładnia nóg w każdej gazecie”. Mimo absolutnej rozpoznawalności niemal nic o niej nie wiemy. Na początku kariery wygrała kilka procesów z brukowcami, które teraz piszą o niej albo dobrze, albo wcale. Nie robi ustawek z paparazzimi, nie dzwoni do gazet z newsami, nie donosi na koleżanki. Poza tym nie uświadczysz jej wypróżniającej się publicznie, klnącej ani wrzeszczącej także dlatego, że niemal nie bywa na imprezach. Doskonale zna swoją wartość. Przez to wielu wkurza.

Miała to szczęście, że znalazła się w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu. Mogła bowiem stać się synonimem kiczu i gwiazdką jednego sezonu po pokazaniu okazałego biustu w „Dzieciach i rybach” albo po wygraniu konkursu „Z Cinema do Cannes”, który medialnie robił z niej tanią seksbombę biegającą po canneńskiej plaży w mokrej bluzce. W 2002 roku szczęście się do niej uśmiechnęło uśmiechem jak z obrazka – zagrała w serialu, który na zawsze odmienił mentalność Polaków i jej życie. Był to serial pod tytułem „Kasia i Tomek”. Cała Polska zwariowała na punkcie Brodzik. Dziewczyny chciały się tak ubierać, czesać i malować jak ona. Z drugoplanowej, ładnej i seksownej dziewczyny awansowała w kilka tygodni na gwiazdę pierwszej ligi. I co ciekawe – specjalnie jej nie odbiło, wykazała się zdrowym rozsądkiem i wyobraźnią. Ani „Viva! Najpiękniejsi”, ani Telekamery i inne statuetki nie zatarły jej ostrości patrzenia na szołbiznesowe szambo.

Poszła za ciosem i zagrała w „Magdzie M.”, gdzie całowała się z Małaszyńskim (→ Małaszyński Paweł). A potem pojawiła się w „Domu nad rozlewiskiem” – dobrym serialu na podstawie hitowej powieści, który również odniósł sukces, choć nie powstał w TVN, gdzie po odejściu do konkurencji wróżono jej rychły koniec. Polska jednak znowu oszalała i szaleje nadal, oglądając „Miłość nad rozlewiskiem” i „Życie nad rozlewiskiem”, choć tabloidy czasem lubią napisać, że „Brodzik się kończy”. Ale sądząc po tym, jak prowadzi swą karierę, nie skończy się jeszcze długo. Tylko niech już nie prowadzi programów o gotowaniu. I niech nie opowiada w reklamach, że „wygląd to podstawa”. Ja wiem, że to za pieniądze, ale…

To nie jest wybitna aktorka, to jest aktorka popularna i mająca to „coś”, co wystarczy za talent na miarę Oscara. Aśkę Brodzik się po prostu lubi i już. Ja ją lubię i życzę jej jak najlepiej. Ma to, czego nie da się kupić w sklepie – szacunek odbiorców. Może dlatego, że nie wiemy o niej wiele, że nie kupczy sobą w mediach. To bezcenne. Aśka ma w dupie, co o niej piszą. Jest inteligentna i nie przeszkadza jej to w wykonywaniu zawodu. bomba.

Przeczytaj też: Świat ostro komentuje kulisy gwałtu w „Ostatnim Tangu...”. Inaczej niż Karolina Korwin Piotrowska

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Dorota Wellman w naprawdę mocnej rozmowie z Aleksandrą Kwaśniewską!