O TYM JEST GŁOŚNO

Sara Boruc wprost o innych WAG's: „Robią infantylne sesje w nie swoich domach”

Przyjaźń polskich WAG's od kulis!

Gabriela Czernecka 3 sierpnia 2018 18:55
Sara Boruc, VIVA! Moda 1/2016
Fot. Piotr Stokłosa/Warsaw Creative

Niedawno Sara Boruc wydała singiel, promujący jej pierwszą płytę. Utwór Łapię tlen szybko zyskał masę pochlebnych komentarzy wśród internautów, co wielu dziwi, bowiem jej początki w polskim show-biznesie nie należały do najłatwiejszych. Teraz znów o blogerce robi się głośno, ale tym razem za sprawą wywiadu, w którym ujawnia, co tak naprawdę łączy polskie WAG’s. „Zawsze przyjeżdżałam na te zgrupowania zobaczyć się z mężem, a nie na spotkania towarzyskie”, mówi Sara Boruc. Blogerka zdradza, jak wygląda przyjaźń polskich WAG's od kulis!

Metamorfoza Sary Boruc

Początki Sary Boruc w polskim show-biznesie nie były łatwe. Jako autorka bloga modowego dostała posadę prowadzącej program Shopping Queen. I w tej roli radziła sobie całkiem nieźle. Niestety internauci zaczęli odbierać ją jako kobietę, która żyje na koszt męża, kupuje najdroższe ubrania i jest kompletnie oderwana od rzeczywistości. Czarę goryczy przelała jej niefortunna wypowiedź podczas show, w którym stwierdziła, ze „900 złotych to nie jest dużo pieniędzy”. Od tamtej pory przypięto jej łatkę utrzymanki.

W najnowszym wywiadzie dla blogera Grabariego Sara Boruc tłumaczy się z wpadki, która zdefiniowała ją na parę ładnych lat: „Każdy kto oglądał chociaż jeden odcinek tego programu doskonale wiedział, że nie powiedziałam nic nieodpowiedniego. Mało tego, te słowa to był wyraz jakiejś takiej mojej empatii w stosunku do uczestniczek, które naprawdę podczas nagrań strasznie się męczyły, żeby wykonać postawione przed nimi zadanie i skompletować kilka stylizacji, od stóp do głów i bez opcji powtarzania się rzeczy w poszczególnych stylizacjach, za 900 złotych”, mówi. 

Teraz świadoma błędu wizerunkowego, jakiego popełniła, rozważnie podejmuje decyzje o kolejnych projektach. „Z perspektywy czasu wiem, że to mogło być tak odebrane i to był trochę obciach tak dawać ludziom po oczach tymi wszystkimi markami. Teraz już to rozumiem, ale wtedy to było dla mnie naturalne (...) zaliczyłam falstart, pewnie też chodziło o to, że te wszystkie rzeczy były kupione za pieniądze męża, w dodatku wyciągano historię z jego rozwodem...”, dodaje.

Sara Boruc przeszła spektakularną metamorfozę. Dziś nie zobaczymy jej zbyt często na imprezowych ściankach czy na okładkach kobiecych magazynów. Blogerka szanuje swoją prywatność.

gdy widzę te wszystkie rozdmuchane sesje i wywiady na bogato, to trochę mnie to śmiesz

„Nie pchałam się do wywiadów, sesji zdjęciowych i okładek. Uważałam, że nie jestem na tyle interesująca, nawet jeśli pojawiały się takie propozycje. Zresztą, do tej pory nie zrobiliśmy z Arturem żadnej wspólnej sesji i wywiadu do kolorowych pism. Uważam to za słabe i nie chcę opowiadać o naszym życiu, miłości i o tym, co robimy w łóżku, bo nie ukrywajmy, do tego to się sprowadza. Do tego te infantylne sesje zdjęciowe w nie swoich domach, z kryształowymi żyrandolami, marmurami…”, mówi, po czym dodaje: 

„My tak nie żyjemy. Mieszkamy w wynajętym domu, z meblami kupionymi na szybko w Ikei, a takie sesje kreują jakieś fałszywe wyobrażenie i ludziom się potem wydaje, że mieszkamy w pałacach. (śmiech) A ja, tak całkiem szczerze,  nie mogę się już doczekać momentu, w którym Artur zakończy karierę i będziemy mogli mieć w końcu to jedno miejsce na ziemi, ten dom, który urządzimy po swojemu i on będzie po prostu nasz. Dlatego, gdy widzę te wszystkie rozdmuchane sesje i wywiady na bogato, to trochę mnie to śmieszy”.

Sara Boruc o polskich WAG's

Blogerka, która od niedawna zaczęła swoją profesjonalną przygodę z muzyką, zdradziła także, jak tak naprawdę wyglądają jej relacje z innymi WAG's. Przypomnijmy, że podczas mundialowych rozgrywek żony polskich piłkarzy chętnie dzielą się w sieci wspólnymi zdjęciami z trybun, gdzie razem kibicują swoim mężom. Panie sprawiały wrażenie zaprzyjaźnionych. Jak się okazuje, polskie WAG's wcale tak dobrze się nie znają. 

„Zawsze przyjeżdżałam na te zgrupowania zobaczyć się z mężem, a nie na spotkania towarzyskie. Potem zaczęto organizować coś na kształt zgrupowań dla żon i partnerek, żeby nas trochę na siłę zintegrować i dzięki temu poznałam kilka fajnych dziewczyn, które mają swoje pasje, realizują się i niekoniecznie udzielają na ten temat dwudziestu wywiadów”, mówi Sara. 

Właśnie w podobny sposób prowadzi swoją karierę. „Nigdy nie miałam menadżera. Teraz dopiero się dowiaduję, że niektóre dziewczyny z kadry, które mają po 19-20 lat i już mają swoich agentów, menadżerów, asystentów i pytam po co wam oni? (śmiech) To właśnie chyba kwestia ludzi, którzy je otaczają, bo widzą, że jest zainteresowanie, że jest jakieś parcie na szkło i warto to wykorzystać”, dodaje.

Widać, że Sara nie chce być identyfikowana jedynie jako WAG’s. Wydała singiel i szykuje się do promocji swojej pierwszej płyty. Czy odniesie sukce? Mocno trzymamy kciuki! 

Sara Boruc, VIVA! Moda
Fot. Piotr Stokłosa/Warsaw Creative

Sara Boruc, Artur Boruc
Fot. Instagram @arturboruc

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Pierwszy wywiad Agnieszki Radwańskiej po zakończeniu kariery! Andrzej Piaseczny szczerze o… seksie!