WSPOMNIENIE

Ponad sto kości, drugie tyle robaków. Historia chłopca z tatuażami... 

Dlaczego Zombie Boy targnął się na swoje życie?

Roman Praszyński 3 sierpnia 2018 15:58

Ta wiadomość wstrząsnęła media na całym świecie! 1 sierpnia, w wieku 32 lat, zmarł Rick Genest, znany jako Zombie Boy. Model występował w teledyskach Lady Gagi, chodził po wybiegach u najlepszych projektantów, grał u boku gwiazd… Gdy jego kariera nabrała rozpędu przyjechał do Polski promować własną osobę. Przypominamy tekst Romana Praszyńskiego, który ukazał się wtedy VIVIE!. Jak wyglądała drogę do sławy Zombie Boya?

Początki kariery 

Tych dwoje musiało się spotkać. Lady Gaga, która z rozkoszą zakłada „kreację” z mięsnych ochłapów. I on – Rick „Zombie Boy” Genest. Człowiek, który wytatuował na ciele własny szkielet. Ponad 100 kości. I drugie tyle robaków. Nie chcielibyście spotkać go w ciemnej ulicy. Jego głowa wygląda jak goła czaszka. Zęby na wierzchu i ciemne oczodoły. Nawet koniuszek nosa ma czarny. Jak to trup. Razem pokazali się tej wiosny w jej teledysku „Born This Way”. Gaga umalowana na jego identyczną kopię. Dwa kościotrupy w czarnych garniturach. On śmiertelnie nieruchomy, ona piekielnie żywa. Wijąca się wokół jego ponurej sylwetki. Są diabelnie pociągający w swym umiłowaniu śmierci. 

Pół roku temu Zombie Boy jest nikim. Żyje w Montrealu na ulicy. Na skwerach pije wino z bezdomnymi. Policja nie lubi takich wolnych ptaków. Przegania go. Czasami dostaje pałą po plerach. Aż mu grzechoczą kości. Nie ma domu, stałej pracy. Ale ma wirtualną pocztę. W styczniu sprawdza e-maile, które dostał w listopadzie poprzedniego roku. Czyta, że ktoś z Europy chce się z nim skontaktować. Nicola Formichetti. Kto to? Zombie Boy nie ogląda telewizji, więc nie wie, że Formichetti to dyrektor artystyczny domu mody Thierry Mugler. Stylista „Vogue’a”, konsultant takich marek, jak Alexander McQueen, Prada, Adidas. I twórca image’u Gagi. Pomysłodawca wszystkich jej kosmicznych strojów. Zombie Boya znalazł na Facebooku. Chce ściągnąć „szkieletora” do Paryża. Ale chłopiec trup nie może opuścić Kanady. Ma szlaban na paszport. „Kiedy większość czasu spędzasz na ulicy, przykuwasz uwagę policji”, tłumaczy w pierwszym polskim wywiadzie dla „Fashion Magazine”. „Dostajesz wiele mandatów i kar. Kolejne kwitki darłem i wyrzucałem do kosza. Jak się później okazało, nazbierała się z tego całkiem pokaźna suma, w związku z tym nie mogłem opuszczać kraju”. Formichetti płaci za niego 10 tysięcy dolarów grzywny. W 30 godzin Rick Genest staje się praworządnym obywatelem Kanady. Dostaje paszport. Leci do Paryża. 

Narodziny Zombie 

Z ulicy na salony mody. Do krainy obfitości. Zombie Boy czuje się, jakby umarł. I znalazł w raju. Piękne kobiety, bogate stroje, flesze mediów. W stolicy mody wszyscy go podziwiają. Czaruje śmiercią. Nocą odpoczywa w wannie ekskluzywnego hotelu. W lewej dłoni – na każdym palcu wytatuowana litera: razem tworzą wyraz „dead” (śmierć) – trzyma szklankę z brandy. W prawej – tu napis „evil” (zło) – telefon. Przykłada słuchawkę do ucha, gdzie ma wytatuowanego pająka w sieci. Rozmawia z przyjaciółką z  Montrealu. „Nicola powiedział, że zarobię dużo pieniędzy”, śmieje się. Formichetti wypuszcza go na wybieg. W styczniu podczas paryskiego Men’s Fashion Week. Rick to wyjątkowy model. Ważniejsza jest jego skóra niż ubranie. Coś jednak wkłada. Kurtki z plastiku, lateksowe spodnie, sznury pereł. Muzykę tworzy Gaga. Pokaz w podziemnym garażu wzbudza sensację. Oburzenie. I o to właśnie chodzi. „Inspirowała mnie mroczna strona życia”, Formichetti opowiada „Daily Telegraph”. „Dzięki wytatuowanej skórze Ricka stworzyłem zombie dla mas. On urodził się gwiazdą!”.

Châteauguay, przedmieścia Montrealu. Tutaj 25 lat temu przychodzi na świat Rick. Najstarszy syn państwa Genest. Po nim jeszcze pojawią się siostra i brat. Nastoletni Rick ubiera się na czarno, słucha punk rocka. I tnie po skórze. Jest wkurzony na cały świat. Rodzice go nie rozumieją. „Nienawidzę was wszystkich!”, krzyczy ojcu w twarz. Życie dorosłych go przeraża. Trzeba chodzić do pracy. Zakładać rodzinę. Być trybikiem w maszynie. Przysięga sobie, że będzie inny. Ma 15 lat. Siedzi przed telewizorem i ogląda „Noc żywych trupów” George’a Romero. Uwielbia horrory. Gdy zombie obgryza kości złapanej kobiety, nie może oderwać oczu. To jak nałóg. Ale zaczyna boleć go głowa. Idzie do kuchni, chce napić się wody. Traci przytomność. Tam znajduje go przerażona matka. Wiezie do lekarza. Diagnoza jak wyrok. Rak mózgu.

Guz znajduje się tuż nad okiem. Operacja grozi ślepotą. Albo jeszcze gorzej. Czeka na operację i bierze leki, które otępiają. Na lekcjach przysypia. Koledzy są bezlitośni. „Hej, Zombie Boy, obudź się!”, wołają. Tak rodzi się jego ksywka. W 16. urodziny idzie pod nóż. Lekarze nie dają mu wielkich szans. Ale on chce żyć. I staje się cud. Guza nie ma. Jest on – Rick „Zombie Boy” Genest. Przyszła gwiazda mediów. Uratowany od piekła dzieciak idzie na całość. Pierwszy tatuaż to czaszka i skrzyżowane piszczele na lewym ramieniu. Na razie nie wygląda to groźnie. Rodzice wierzą, że wyrośnie. Ale tatuaży przybywa. „Tatuowałem ramiona, klatkę piersiową”, opowiada Rick. „W pewnym momencie postanowiłem wytatuować sobie wzór żył na ciele. Później spotkałem dziewczynę, która wszystkie pomysły połączyła w jeden projekt. Pomyślałem: Walić to, wszystko jest możliwe. To był mój bunt, mój styl życia”. 

Póki tatuaże ukrywa pod ubraniem, matka milczy. Lecz gdy syn tatuuje dłonie, woła: „Wyglądasz paskudnie. Nigdy nie dostaniesz dobrze płatnej pracy!”. Rick ma to gdzieś. Wyprowadza się. Mieszka gdzie bądź. Pracuje, jak musi. Najbardziej podoba mu się rola wykidajły w barze stylizowanym na piracki okręt. Barmanki noszą przepaski na jednym oku. On paraduje w pirackim kapeluszu. Zaciąga się też do trupy takich jak on dziwaków. Dają pokazy dla publiczności. Jego popisowy numer to jedzenie robaków. I leżenie na łożu gwoździ. Oraz oczywiście prezentacja nagiego, wytatuowanego ciała. Odkąd poszedł za głosem serca, wszystko się zmieniło. Jest spokojniejszy. Bardziej życzliwy. Jakby poprzez śmiertelny tatuaż wyrzucił z siebie wszystkie dręczące go potworności. 

Taniec śmierci

Trudno w to uwierzyć. Ale są ludzie, dla których Rick jest symbolem seksu. Dla innych idolem. Wystarczy zajrzeć do Internetu. „Jesteś moją inspiracją”, „Miłość mojego życia. Bohater”, „Jego wytrwałość jest niesamowita”, piszą nastolatki. 

Tatuaż pociąga ludzkość od tysiącleci. Dziś, przy rozwoju technologii, może być naprawdę piękny. Dla każdego dostępny. Dlatego miliony biegną do salonów tatuażu. „Nie chcą być anonimowi”, tłumaczą psychologowie. „Nawet prosty tatuaż sprawia, że ciało staje się wyjątkowe”. Dla innych to nałóg. Ból od igły niesie wytchnienie. Sprawianie sobie fizycznego cierpienia koi napięcie psychiczne. Według magazynu Personality and Mental Health osoby z rysunkami na ciele częściej niż inne były ofiarami przemocy w dzieciństwie, wykorzystania seksualnego, nałogów. Częściej też mają na swym koncie próby samobójcze. Urokowi zmieniania ciała nie potrafią oprzeć się również gwiazdy. Wśród muzyków to prawdziwy obowiązek. Agnieszka Chylińska i Doda nieraz chwaliły się swoimi wytatuowanymi ciałami. Angelina Jolie również. Jej skóra to intymny pamiętnik. Zombie Boy wpisuje się w jeszcze jedno pragnienie ludzkości. Pożądanie chaosu. Nie bez powodu Freud pisał, że człowiekiem miotają dwa potężne instynkty. Instynkt seksu. I śmierci. Nasza kultura zafascynowana jest umieraniem. W telewizji wciąż strzelanina, krew i krajanie trupów. Przez palce zerkamy w kierunku kostuchy. Aby ją oswoić. Zbratać się. Pozbawić przerażającej mocy. 

W średniowieczu w sztuce i obyczaju ludycznym popularne były danse macabre – taneczne korowody ludzi wszelkich klas, którym przewodził kościotrup. Symbol śmierci. Przez zabawę chciano okiełznać to, co nieuchronne. Dziś tańczymy z Zombie Boyem. Wzbudza podziw. I obrzydzenie. Jakby w naszym imieniu kontaktował się z tym, co nieznane. Przerażające. Nic dziwnego, że pokochał go świat mody. Z pozoru piękny i wielbiący młodość – podskórnie toczy się ku zagładzie. Modelki katują swoje ciała. Głodzą się. Niewolnice anoreksji. Niektóre, udręczone, kończą ze sobą. Jak Kanadyjka Hayley Kohle, która w 2008 roku wyskoczyła oknem. Dyrektorzy artystyczni wielkich marek – bogowie glamour – również nie potrafią dać sobie rady z presją tego światka. Niszczą ich depresja, uzależnienia, lęki. Yves Saint Laurent całe życie walczy z nałogiem. Marc Jacobs trafia na odwyk. Nafaszerowany kokainą John Galliano wywołuje nazistowski skandal i traci stanowisko. Alexander McQueen wiesza się. 

W to wszystko doskonale wpasowuje się chłopak z Montrealu. Dziecko kostuchy. O czym marzy dziś, kiedy wspiął się na sam szczyt? „Mam jeszcze kilka białych plam na ciele. Pośladki, penis, kawałek stopy”, zdradza. „Chciałbym też wytatuować sobie białka oczu. Ale to niebezpieczne. Grozi ślepotą”. Na razie podróżuje po świecie. Jest modelem. Zagrał w filmie z Keanu Reevesem. Zbiera owoce swojej... odwagi? Czy może szaleństwa? Tatuaż jest dla niego wszystkim. Życiem. Ale co ze starością? Czy myśli o niej? Śmieje się: „Gdy się zestarzeję, moje tatuaże zblakną. Wtedy zacznę wszystko od nowa!”. 

Data pogrzebu Zombie Boya nie jest jeszcze znana.  ZOBACZ ZDJĘCIA

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Krystyna Janda opowiada o tym, jak nie poddać się losowi i robić to, co się kocha