6 / 8
Copyright @sime/free

Kupuję kilka owoców i idę na plażę. Jest piaszczysta, długa, niekończąca się wręcz i niemal pusta. Bo Oman dopiero niedawno pojawił się na turystycznej mapie. Nie ma tu jeszcze wielkich hoteli. A wystarczy się oddalić nieco na północ od Salala, by na pustych plażach, poza żółwiami nocą i zabłąkanymi kozami w dzień, nie spotkać zupełnie nikogo. Przez całą moją podróż po Omanie towarzyszy mi dziwne wrażenie pustki. Bo to kraj wielkością porównywalny do Polski… a zamieszkany zaledwie przez cztery miliony ludzi. Nigdzie więc nie ma tłumów. No, może poza Maskatem, który – jak to stolica – tętni życiem czy sukami (czyli targami) w miastach.


Ten w Salali zamyka się na najgorętszą część dnia. Do godziny 16.30 trwa sjesta, ale stragany nie są nawet zapięte na kłódki, tylko przykryte materiałem lub zagrodzone sznurkiem. Ruch zaczyna się na dobre po zapadnięciu zmroku. Szewcy wystawiają na chodnik potężne stalowe kopyta, zwoje skóry, zelówki i kleje. Krawcy zarzucają na szyję żółte centymetry, gotowi uszyć na zamówienie długie, białe męskie szaty – diszdasze czy czarne kobiece – abaje. Wokół piętrzą się stosy suszonych daktyli i przypraw. Dalej połyskują mosiężne dzbanki do kawy z długim i wygiętym dzióbkiem. I biżuteria bogato okraszona kamieniami. A wszystko to spowija dym kadzidła. Skąd ten zapach? Sprzedawcy na rozżarzone węgle kładą wyglądające niczym matowy bursztyn kawałki żywicy. Po chwili pachnie kościołem, bo to to samo kadzidło, które do Betlejem zawiózł jeden z mędrców ze Wschodu.
 

Oman to dziś nowoczesne państwo. Trudno uwierzyć, że jeszcze w 1970 roku było tam zaledwie 10 kilometrów dróg. Na zdjęciu widok na miasto Sur.

Zobacz też: Wybrano miasta, które trzeba odwiedzić 2018 roku! Wiemy, gdzie warto pojechać - Sewilla, Oslo, Hamburg i...

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Gwiazdą VIVY! jest Karolina Szostak. Zobacz, co jeszcze w nowym numerze!