O TYM JEST GŁOŚNO

„Nie ma nic gorszego niż zabranie dziecka w worku”. Matka Anny Przybylskiej o chwilach po śmierci córki

Weronika Kostyra 30 września 2017 18:00
Anna Przybylska, Krystyna Przybylska
Fot. East News, Iza Grzybowska

Piątego października miną trzy lata od śmierci Anny Przybylskiej. Jej odejście było ogromnym ciosem dla rodziny i fanów. Dbają oni o pamięć aktorki, dlatego właśnie ukazała się poruszająca biografia Ani, która jest zbiorem wspomnień przyjaciół, współpracowników i rodziny. W najnowszym wydaniu „Wysokich Obcasów Extra” matka aktorki, Krystyna Przybylska, opowiedziała o najtrudniejszych momentach choroby córki i o swoich przeżyciach tuż po jej śmierci.

„Wydaje mi się, że dzień bez Ani, bez mówienia o niej, jest dla mnie stracony”, mówi w rozmowie z Dorocie Wodeckiej.

Rok po usłyszeniu diagnozy, Ania wyjechała do Ameryki, by poddać się specjalnemu programowi leczenia. Niestety, nie została do niego zakwalifikowana. Tuż po powrocie do Polski postanowiła, że podda się operacji. „Dziś myślę, że to chyba przyspieszyło wszystko. Kiedy ją zobaczyłam po tej operacji, to  wiedziałam, że moje dziecko się kończy. A jak jeszcze poprosiła mnie o suszarkę, to  już tym bardziej wiedziałam. Nie mogłam krzyknąć, nie mogłam płakać…(…) Twierdziła, że ciepłe powietrze łagodzi ból”, dodaje.

Anna Przybylska
Fot. Marlena Bielinska/MOVE

Mama Anny Przybylskiej o dniu jej śmierci

Krystyna Przybylska dokładnie pamięta dzień śmierci córki. Każdą minutę. Przyglądała się jej zmaganiom, otaczała opieką, widziała jak się zmienia. „Miała cichy oddech niewinnego, bezradnego dziecka. Dwie łzy spłynęły jej po policzku.(…) Anusia, damy radę, jest wszystko dobrze, jest Jarek, jest Agnieszka, zaraz przyjadą dzieci”. I w końcu widzę, że wzięła ostatni oddech”.

Anna Przybylska odeszła 5 października 2014. Przegrała walkę z rakiem trzustki. Jej matka opowiedziała też o chwilach po śmierci swojej córki:

„Przecież trzeba wezwać pogotowie. A potem Anię przebrać. W co? Okazało się, że do trumny jest inne ubranie, a do przewiezienia zwłok inne. Agnieszka przyniosła ulubione spodnie Ani, skarpety do kolan, lubiła takie wełniane, pomarszczone i nową czapeczkę. Nakupowała sobie tych czapek mnóstwo, bo trzy tygodnie wcześniej zgoliła głowę”, wytłumaczyła. Rodzina nie od razu jednak wezwała karetkę. Bała się, że może to wywołać zamieszanie i zainteresowanie mediów.

„O godzinie  21. przyjechali po Anię. Późno, bo nie chcieliśmy, żeby była sensacja. Ale paparazzi już stali pod domem. Płonęły znicze. I wie pani, nie ma nic gorszego niż zabranie dziecka w worku. Do teraz słyszę ten trzask zasuwanych zamków i zapinanych pasów po bokach. Jedno, co było humanitarne, akurat może w przypadku Ani, to że był to biały worek, nie czarny. I jak ją zabrali, dopiero zdałam sobie sprawę, że naprawdę już jej nie ma. Zostało puste łóżko i suszarka do włosów wisząca z boku”, powiedziała Krystyna Przybylska w wywiadzie. Do tej pory bardzo przeżywa wizyty w domu córki.

Zobacz także: „Patrzyłam, jak cierpi. Wiedziałam, że ona z tego nie wyjdzie”, przejmujące wspomnienia siostry Anny Przybylskiej w „Urodzie Życia”

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Dziesięć pięknych, spełnionych i inspirujących kobiet...czyli nasz nowy numer #VIVA!power. A w nim...