WSPOMNIENIE

Matka Anny Przybylskiej o chwilach po śmierci córki...

„Nie ma nic gorszego niż zabranie dziecka w worku”

Weronika Kostyra 5 października 2018 08:58
Anna Przybylska, VIVA! 2010
Fot. Mateusz Stankiewicz

Mijają cztery lata od śmierci Anny Przybylskiej. Jej odejście było ogromnym ciosem dla rodziny i fanów. Dbają oni o pamięć aktorki, dlatego właśnie ukazała się poruszająca biografia Ani, która jest zbiorem wspomnień przyjaciół, współpracowników i rodziny. Matka aktorki, Krystyna Przybylska, opowiedziała o najtrudniejszych momentach choroby córki i o swoich przeżyciach tuż po jej śmierci. „Wydaje mi się, że dzień bez Ani, bez mówienia o niej, jest dla mnie stracony”, mówiła Dorocie Wodeckiej w rozmowie dla Wysokich Obcasów Extra.

Rok po usłyszeniu diagnozy, Ania wyjechała do Ameryki, by poddać się specjalnemu programowi leczenia. Niestety, nie została do niego zakwalifikowana. Tuż po powrocie do Polski postanowiła, że podda się operacji. „Dziś myślę, że to chyba przyspieszyło wszystko. Kiedy ją zobaczyłam po tej operacji, to  wiedziałam, że moje dziecko się kończy. A jak jeszcze poprosiła mnie o suszarkę, to  już tym bardziej wiedziałam. Nie mogłam krzyknąć, nie mogłam płakać…(…) Twierdziła, że ciepłe powietrze łagodzi ból”, dodaje.

Mama Anny Przybylskiej o dniu jej śmierci

Krystyna Przybylska dokładnie pamięta dzień śmierci córki. Każdą minutę. Przyglądała się jej zmaganiom, otaczała opieką, widziała jak się zmienia. „Miała cichy oddech niewinnego, bezradnego dziecka. Dwie łzy spłynęły jej po policzku.(…) Anusia, damy radę, jest wszystko dobrze, jest Jarek, jest Agnieszka, zaraz przyjadą dzieci”. I w końcu widzę, że wzięła ostatni oddech”. Anna Przybylska odeszła 5 października 2014. Przegrała walkę z rakiem trzustki.

Jej matka opowiedziała o chwilach po śmierci swojej córki: „Przecież trzeba wezwać pogotowie. A potem Anię przebrać. W co? Okazało się, że do trumny jest inne ubranie, a do przewiezienia zwłok inne. Agnieszka przyniosła ulubione spodnie Ani, skarpety do kolan, lubiła takie wełniane, pomarszczone i nową czapeczkę. Nakupowała sobie tych czapek mnóstwo, bo trzy tygodnie wcześniej zgoliła głowę”, wytłumaczyła. Rodzina nie od razu jednak wezwała karetkę. Bała się, że może to wywołać zamieszanie i zainteresowanie mediów.

„O godzinie  21. przyjechali po Anię. Późno, bo nie chcieliśmy, żeby była sensacja. Ale paparazzi już stali pod domem. Płonęły znicze. I wie pani, nie ma nic gorszego niż zabranie dziecka w worku. Do teraz słyszę ten trzask zasuwanych zamków i zapinanych pasów po bokach. Jedno, co było humanitarne, akurat może w przypadku Ani, to że był to biały worek, nie czarny. I jak ją zabrali, dopiero zdałam sobie sprawę, że naprawdę już jej nie ma. Zostało puste łóżko i suszarka do włosów wisząca z boku”, powiedziała Krystyna Przybylska w wywiadzie. Do tej pory bardzo przeżywa wizyty w domu córki. 

Anna Przybylska z dziećmi, Anna Przybylska, Oliwia Bieniuk, Szymon Bieniuk, Jan Bieniuk, VIVA! sierpień 2012
Fot. Iza Grzybowska/MOVE

Anna Przybylska
Fot. Marlena Bielinska/MOVE

Wideo

Test redakcji Viva! Czy terapia śluzem ślimaka naprawdę działa?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Magda Gessler z synem Tadeuszem po raz pierwszy tak szczerze o swojej relacji!