TYLKO U NAS!

„Komputery wybuchają przy mnie!”, Manuela Gretkowska o swojej padaczce skroniowej

Dlaczego pisarka woli medytację od kokainy?

Roman Praszyński 6 października 2018 15:31
Manuela Gretkowska
Fot. Łukasz Kulesza, Agnieszka Pik

Manuela Gretkowska samą swoją obecnością rozwala urządzenia elektroniczne! Przyjaciółka nie dopuszcza jej do swojego komputera, a córka boi się jeździć z nią windą. Pisarka tłumaczy to zjawisko swoją padaczką skroniowa. Ta choroba nie powoduje drgawek, ale za to sprowadza stany mistyczne. Gretkowska w książkach Miłość klasy średniej i Kosmitka pisała o swoich doświadczeniach z naturalnymi substancjami zmieniającymi świadomość. W najnowszej Poetka i książę o romansie Agnieszki Osieckiej i Jerzego Giedroycia, pisze o kokainie. Czy pisarka znana ze swoich skandalizujących książek brała kokainę? Co sądzi o narkotykach?

Rozmowa z Manuelą Gretkowską

„Czasem mam ochotę na polskie grzybki psylocybki, a to z tego powodu, że ludzie, których szanuję i wiem, że są rozsądni, biorą je przy różnego rodzaju medytacjach”.

Brałaś kokainę?

Nie. Nie było okazji. Moi znajomi nie biorą, nie byłam też klientką dealera gwiazd. Żyję na wsi, w sklepie geesu mogę najwyżej mąkę kupić, jak mówi kabareciarz Kempa „Mąka mnie jara”. Wolę od speedu poszerzanie świadomości. A kokaina nie poszerza. Daje kopa, podkręca talent i zostawia często zgliszcza. Brałam różne substancje, oprócz narkotyków, bo rozwalają mózg.

Co poszerza świadomość?

Najbardziej? Nie narkotyk, nie psychodeliki tylko spontaniczne przeżycie mistyczne.

W czasie modlitwy, medytacji?

W trakcie buddyjskich rytuałów, konkretnie tybetańskich, bo takie znam, masz bardzo ścisłe instrukcje, co robić, żeby wyzwolić umysł. I wtedy można osiągać różne stany. Ale ja mam coś bardziej „naturalnego” padaczkę skroniową, o czym pisałam w Kosmitce. Nie ma ataków zewnętrznych, natomiast jest całe spektrum stanów mistycznych. Bardzo ciekawych i poszerzających świadomość. Nie halucynacji. Tylko autentycznych wglądów pozazmysłowych.

Siedzisz w kuchni w domu i nagle Cię przenosi gdzie indziej?

Może tak być. Ale nie jest to groźne. Nie rzuca jak klasyczny atak o podłogę. Trwa ułamek sekundy. I nawet, gdy w swoim odczucie tracisz świadomość na wiele lat, odzyskujesz ją mgnieniu oka. To właśnie opisał Mahomet, który miała padaczkę skroniową. Upuścił dzban, woda nie zdołała się wylać, a on w tym czasie odbył podróż do Mekki.

Ty i Mahomet? Wysoko mierzysz.

To ludzka przypadłość. Pisarz Philip K. Dick miał padaczkę skroniową. Dzięki temu widział przyszłość i uratował swojego synka, zawiózł do szpitala pozornie zdrowe dziecko, a okazało się , że kwadrans później i chłopiec by nie żył.

Odbywasz długie podróże?

Nie jestem Mahometem, nie zakładam religii. Piszę tylko książki i takich „wyznawców” szukam. To dzieje się na innej płaszczyźnie. Tego nie da się opisać. Buddyści mówią o takich doświadczeniach, że to jest tak, jakby noworodek miał opisać smak cukru. Nie da się. Ale padaczka skroniowa jest bardzo popularna. Ma ją 6-7 procent społeczeństwa, choć w większości nie zdając sobie z tego sprawy.

Ile razy w życiu miałaś atak?

Trzy, może cztery razy. Gdy rozmawiam z ludźmi głębiej o literaturze, duchowości, szybko wyłapuję pewne rzeczy i pytam: „Czy masz problem z elektrycznością? Chwytasz coś i żarówki eksplodują?”. Gdy potwierdzają, wzrasta szansa, że mają padaczkę skroniową. Zaburzenia elektryczności w mózgu są minimalne, mierzalne tylko na EEG. Ale to się jakoś przenosi w momencie napięcia emocjonalnego na uszkodzony sprzęt elektryczny.

Kasujesz komputery?

Moja przyjaciółka graficzka nie pozwala mi się zbliżać do swego komputera. Ma bardzo drogi sprzęt. Kiedyś w jednym z wydawnictw stanęłam koło dużego sprzętu i wybuchł. Moje dziecko krzyczy, żebym w windzie nic nie dotykała, bo ona się boi. Ale to nie zdarza się zawsze. Tylko w momencie napięcia emocjonalnego. Kiedy jestem nawet nie zdenerwowana, ale coś przeżywam wewnętrznie i zapominam, że może być spięcie.

Parę książek wstecz, w Miłości klasy średniej, obiecałaś że nie będziesz już nic brała. Bo biała szałwia w Kalifornii strasznie Cię przeczołgała.

Dotrzymałam słowa. Czasem mam ochotę na polskie grzybki psylocybki, a to z tego powodu, że ludzie, których szanuję i wiem, że są rozsądni, biorą je przy różnego rodzaju medytacjach. Jeżeli ktoś poszerzał świadomość, to myślę, że od czasu do czasu, gdy jest zmęczony rzeczywistością i materią, tęskni za zmianą doświadczenia.

Tęsknisz za ayahuascą o której pisałaś w Kosmitce?

Nie. Absolutnie nie. Ayahuasca jest niesamowitą substancją, ale z dżungli. Jest drapieżna. Wolę klimaty non violence buddyzmu tybetańskiego. 

Fot. mat. pras.
Manuela Gretkowska
Fot. Łukasz Kulesza, Agnieszka Pik

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Anna Mucha w ostrej rozmowie z Piotrem Najsztubem! Zobacz też seksowną sesję aktorki!