11 / 11

W wywiadzie dla VIVY! przed laty otwarcie o aborcji mówiła legendarna aktorka Nina Andrycz. Zabiegowi poddała się dwukrotnie: „Już wtedy kochałam swoją pracę bardziej niż małżeństwo – prosta sprawa”.

– „Prawdziwa aktorka rodzi przede wszystkim role, nie dzieci”, mówiła mi Pani wiele razy.

Nina Andrycz: To prawda, żadna mina czy też poza. Jak za drugim razem szłam na zabieg, moja mama się popłakała. Tłumaczyła mi: „Nie rób tego drugi raz. Z pierwszym zabiegiem się pogodził, ale drugiego ci nie daruje. Bo pokazujesz, że ci na nim nie zależy”.

– I cóż Pani na to?

Nina Andrycz: Pojechałam na zabieg. Być może wielu z nas pracuje na to, żeby skończyć w samotności. I nie ma co się nad tym rozczulać, trzeba zrozumieć, że może być to cena za prawdziwą samodzielność.

– Ale przychodzi taki moment, kiedy się wie, że to był błąd?

Nina Andrycz: U niektórych przychodzi, u innych nie. Na przykład u wielkiej Grety Garbo nie przyszedł. Umarła sama, macierzyństwo jej nie skusiło, a majątek zostawiła Szwecji. Nic po niej nie zostało oprócz starych filmów. Dla odmiany Marlena Dietrich niczego sobie nie odmawiała. I flirtowała z każdym, kto jej się podobał, i dziecko urodziła, acz niewdzięczne. Nie wspomnę już o tej okropnej biografii Marleny, którą córka napisała. Istne bzdury. Że rodzicielka spotykała się z każdym, kto chciał.

Zobacz także: Poruszające wyznanie Natalii Kukulskiej o aborcji. Czy gwiazda zdecydowałaby się usunąć ciążę?

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Gwiazdami numeru są Grzegorz Krychowiak i Celia Jaunat. Zobacz, co jeszcze w nowej VIVIE!