O NIM JEST GŁOŚNO

Maciej Zientarski po raz pierwszy o tragicznym wypadku samochodowym

„Wyobraź sobie, że zasypiasz, budzisz się następnego dnia i ktoś ci mówi, że zabiłeś przyjaciela”

Weronika Kostyra 15 września 2018 11:45
Maciej Zientarski
Fot. PIOTR FOTEK/REPORTER/EAST NEWS

Maciej Zientarski 10 lat temu był jednym z najbardziej znanych dziennikarzy motoryzacyjnych w Polsce. W lutym 2008 roku jego życie uległo nieodwracalnej zmianie. Dziennikarz spowodował wypadek samochodowy, w którym zginął jadący z nim pasażer. Teraz po raz pierwszy opowiedział, jak potoczyło się jego życie po tej tragedii.

Wypadek Macieja Zientarskiego

27 lutego 2008 roku wieczorem Maciej Zientarski uległ strasznemu wypadkowi  w Warszawie. Jego Ferrari pędziło z dużą prędkością i podskoczyło na niewielkim wyniesieniu, wypadło z jezdni, uderzyło w filar i stanęło w ogniu. Maciej Zientarski został wyrzucony z samochodu, natomiast pasażer, dziennikarz motoryzacyjny Jarosław Zabiega zginął na miejscu. Zientarski cudem przeżył, lecz zmagał się z depresją i myślami samobójczymi. Dwa lata później postawiono zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku, wyniku którego śmierć poniosła inna osoba. Sąd zdecydował jednak o warunkowym zawieszeniu kary.

Maciej Zientarski na długo wycofał się z życia publicznego i nie udzielał wywiadów. Dopiero teraz w rozmowie z Plejadą razem z żoną Magdaleną ujawnił swoje przeżycia. Okazało się w wyniku wypadku dziennikarz stracił pamięć. „To było dziesięć bardzo trudnych lat. Nie wszystko pamiętam, mam duże luki w pamięci. Uczyłem się wszystkiego od nowa. (…) Kiedyś myślałem, że człowiek albo ją [pamięć – przyp. red.] ma, albo nie. Po wypadku dowiedziałem się, że ludzka pamięć dzieli się na dwa główne obszary – pamięć długotrwałą i krótkotrwałą. Ta pierwsza została mi w miarę dobra, choć też ma swoje braki. Z drugą jest o wiele gorzej, na przykład prawie codziennie rano muszę pytać się Magdy, co było wczoraj”, mówi w wywiadzie. „Tego wypadku w jego głowie po prostu nie ma. Z pamięci wycięło mu okres obejmujący mniej więcej rok przed wypadkiem i dwa lata po”, dodała jego żona.

Maciej Zientarski o wypadku

Prawdę o wypadku usłyszał jednak po wybudzeniu: „Strasznie żałuję, że zginął mój przyjaciel, z którym miałem mnóstwo planów na przyszłość. Wyobraź sobie, że zasypiasz, budzisz się następnego dnia i ktoś ci mówi, że zabiłeś przyjaciela. To była dla mnie bardzo trudna sytuacja. A do tego czułem się jak niemowlę. Wszystkiego musiałem nauczyć się od nowa – mówienia, chodzenia, jedzenia…”, powiedział. Trudne przeżycia skłoniły go nawet do najgorszego. „Maciek przez długi czas żałował, że przeżył. Miał myśli samobójcze”, mówi Magdalena.

Sam w chwili wypadku miał dużo szczęścia. „Człowiek, który uratował Maćkowi życie, przypadkowo wyszedł wtedy na spacer z psem. Pochodził z lekarskiej rodziny, znał się na udzielaniu pierwszej pomocy. Udrożnił Maćkowi drogi oddechowe i przywrócił akcję serca przed przyjazdem karetki. Niedawno dowiedzieliśmy się o strażaku, który też odegrał ogromną rolę w ratowaniu mu życia. Kolejny cud wydarzył się w szpitalu na Lindleya w Warszawie. Maciek miał pękniętą śledzionę, którą usunięto. Obite serce i płuca, połamane ręce i kręgosłup, uszkodzony mózg. Jego wątroba była roztrzaskana. Okazało się, że lekarz, który miał wtedy dyżur w szpitalu, był najlepszym specjalistą w Polsce w dziedzinie transplantologii i potrafił ją poskładać”, opowiada żona dziennikarza.

Wkrótce po wypadku rozpoczęła się bardzo stresująca dla Macieja i jego bliskich sprawa w sądzie. Najpierw został skazany na trzy lata pozbawienia wolności. Później sąd zmniejszył karę o rok. Ostatecznie zawieszono ją ze względu na jego stan zdrowia. „Nadal się boję, że pójdę do więzienia. Ten strach jeszcze mnie nie opuścił”, mówi jednak.

Stan zdrowia Macieja Zientarskiego

Jaki jest teraz jego stan zdrowia? „Obok mnie siedzi moja samobieżna pamięć, czyli Magda. A drugą pamięć mam przy pasku – w telefonie (śmiech). Cały czas biorę też jakieś dziwne leki”, mówi dziennikarz. Jest też pod opieką lekarzy. „Chodzę między innymi do psychiatry. Raz na jakiś czas sprawdza, co jeszcze zostało z mojego mózgu, czy coś może wykiełkowało”. Jego żona tłumaczy jednak: „Te dziwne leki to antydepresanty. Bez nich jest bardzo ciężko. Fizycznie z Maćkiem jest lepiej. Oczywiście ma jeszcze lekki niedowład prawej strony, co widać na przykład po jego krzywym uśmiechu (śmiech)”.

Para jest razem zaledwie od kilku lat. Poznali się jeszcze w liceum, ale wtedy nie wybuchło między nimi uczucie. Dopiero po wypadku, kiedy Maciej Zientarski był po rozwodzie z pierwszą żoną, odnowili kontakt. Po pewnym czasie dziennikarz zaprosił Magdę do domu: „Zobaczyłam bardzo smutnego, zagubionego i połamanego psychicznie człowieka. Zrobiło mi się go naprawdę szkoda. Maciek cały czas spędzał w domu z mamą, świat się od niego odwrócił. Od czasu do czasu ktoś go odwiedził, ale to była wegetacja, a nie życie. Postanowiłam, że wyciągnę go trochę do ludzi – do kina, na koncerty”, wspomina Magdalena. Po pewnym czasie zaręczyli się i pobrali. „Bez niej na pewno moje życie nie wyglądałoby tak, jak wygląda. Pewnie nadal byłbym synkiem schowanym w pokoiku u mamusi. Trudno byłoby wymienić wszystko, co jej zawdzięczam. Ale z takich zwyczajnych, choć ważnych spraw – to właśnie ona wysłała mnie do logopedy. Powiedziała mi, że tak niewyraźnie mówię, że ona musi się trzydzieści razy zastanawiać, czy ją kocham, czy konam. (śmiech)”, podsumowuje Zientarski w wywiadzie dla Plejady. 

Maciej Zientarski
Fot. PIOTR FOTEK/REPORTER/EAST NEWS

Maciej Zientarski
Fot. PIOTR FOTEK/REPORTER/EAST NEWS

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Dziesięć pięknych, spełnionych i inspirujących kobiet...czyli nasz nowy numer #VIVA!power. A w nim...