ZE ŚWIATA KULTURY

W EKSKLUZYWNYM WYWIADZIE VIVY! Leszek Lichota zdradza, czym zaskoczy nas drugi sezon serialu „Wataha”

KRYSTYNA PYTLAKOWSKA 29 października 2017 07:00
Wataha 2, Leszek Lichota
Fot. Materiały prasowe

Już od 15 października na platformę HBO GO powrócił drugi sezon najchętniej oglądanego serialu „Wataha”. Wyświetlany jest jednocześnie w 19 krajach! Czym zaskoczy nas najnowsza produkcja?

Bohaterowie skonfrontują się z bolesną przeszłością, od której trudno się uwolnić.  niekończącej się ucieczce, tej rozumianej dosłownie, fizycznej, ale i tej emocjonalnej, od bolesnej przeszłości. To opowieść o tym, że jeśli nie konfrontujemy się z przeszłością, nie jesteśmy w stanie się od niej uwolnić. „Okazuje się, że jest ona najgorszym więzieniem, że gdy jest nierozliczona, zawsze wraca, infekując teraźniejszość i przyszłość”, mówi producent serialu, Bogumił Lipski. Na ekranie zobaczymy m.in. Aleksandrę Popławską i Andrzeja Zielińskiego. Jak potoczą się dalsze losy kapitana Wiktora Rebowa, postaci, w którą wciela się Leszek Lichota? Czy rola w serialu przyniosła mu popularność? Aktor udzielił nam wyjątkowego wywiadu, w którym zdradził kilka szczegółów najnowszej produkcji. A oprócz tego, opowiedział o pasjach i życiu prywatnym.

Zobacz też: Serial „Diagnoza” ma rekordową oglądalność. Za co pokochali go widzowie?

Wywiad z Leszkiem Lichotą

Czy facet z brodą  jest inny, niż bez brody? Zmienia osobowość?

Wygląd człowieka budzi u ludzi konkretne skojarzenia. Jest pewnym niewerbalnym sygnałem, kodem. Bardziej odzwierciedla charakter czy osobowość danej osoby niż ją kształtuje. W filmie ma to często pierwszorzędne znaczenie. Widz na pierwszy rzut oka wyrabia sobie zdanie na temat danej postaci.

Czy po prostu chciał pan zaakcentować, że Rebrow w Watasze przeszedł przemianę wewnętrzną?

Tak. Mogliśmy w ten sposób pokazać widzowi pewną drogę, którą przeszedł mój bohater oraz stan jego ducha i nastawianie do świata i ludzi. W scenariuszu minęły 4 lata, więc musieliśmy znaleźć pewien znak, sugestię, która bez zbędnego wyjaśniania historii zasugerowałby odbiorcom, co się przez ten czas z nim działo.

Na czym polega ta zmiana? Stał się wrażliwszy?

Na pewno bardziej wyalienowany i surowszy. Przez swoje kilkuletnie odosobnienie trochę się zaniedbał i zdziwaczał. Chciał się odciąć od poprzedniego wcielenia i zamaskować. Ale pod tą szorstką powłoką nadal tli się w nim resztka przyzwoitości i człowieczeństwa która z biegiem akcji coraz wyraźniej będzie słyszalna .

Czy pan jest wrażliwym facetem? Jakim trzeba być, by zagrać w tak mocnym serialu jak Wataha?

Z tą wrażliwością to jest tak że każdy ma inną. I całe w tym szczęście i nieszczęście. Wrażliwość jest sumą pewnych indywidualnych przeżyć. Dzięki temu różnimy się od siebie ale też przez to właśnie rodzą się konflikty. Producenci i reżyserzy również biorą to kryterium pod uwagę przy doborze obsady.

Wataha 2, Leszek Lichota
Fot. Krzysztof Wiktor/Materiały Prasowe

Leszek Lichota na planie drugiego sezonu Watahy 

A może gra pan przeciw warunkom?

Jeżeli tak się zdarza to są to najlepsze chwile w tym zawodzie. Powielanie się i odtwarzanie utartych zachowań jest po prostu nudne i wtórne. Tylko odkrywanie i penetrowanie nowych, nieznanych wewnętrznych przestrzeni rozwija człowieka i aktora.

Ta rola przyniosła Panu większa popularność niż dotychczasowe. Lichota stał się bardziej rozpoznawalny na ulicy. To dokuczliwe?

Nie sądzę. Większą popularność może przynieść codzienne pokazywanie się w telewizji. Ten serial miał tylko 6 epizodów i jest pokazywany w kodowanej stacji. A poza tym dzięki mojemu kamuflażowi czyli wspomnianej brodzie, którą nosiłem przez ponad rok byłem dla ludzi, którzy kojarzą mnie głównie z innych produkcji prawie nie do rozpoznania.

Zobacz też: Smutne życie bohatera „Skazanego na śmierć”: depresja, myśli samobójcze, ukrywanie orientacji seksualnej. Czy Wentworth Miller powróci na szczyt?

Wyjechaliście 2 lata temu z Ilona Wrońską do USA. Chcieliście tam zostać?

Nie. Nigdy nie było takiego planu. To miała być tzw. przygoda życia zaplanowana razem z jej końcem.

Jakie są pana zdaniem Stany Zjednoczone. Da się tam żyć i być aktorem?

Aktor jest niewolnikiem języka jakim się potrafi komunikować z widzem. To nie tylko słowa ale również skojarzenia, pewne skróty myślowe i cała kultura. Nie potrafiłbym precyzyjnie wyrażać się w innym kodzie kulturowym niż nasz. Byłoby to jałowe i ogólne.

Wróciliście dla Watahy, czy tak w ogóle?

Wróciliśmy bo każda przygoda musi mieć swój kres. Inaczej zamieniłaby się w codzienność i rutynę.

Podoba się Panu ten serial?

Tak, podoba mi się.

A może  pochlebia Panu, że jest wyświetlany jednocześnie w 19 krajach? Jedzie pan do Norwegii czy Londyn u, a małolaty proszą o autograf. Fajnie?

Nie spotkałem się nigdy z taką reakcją :) Natomiast fakt że twoja praca jest pokazywana i doceniana również poza granicami kraju jest miły chyba dla każdego twórcy. Zresztą ten pozytywny oddźwięk był też motorem do kontynuowania serii.

 
Ciekawe, czy gdyby pan  był autorem scenariusza i reżyserem, „Wataha” by się zmieniła? Na jaką?
   

Nie mam takich aspiracji.

Pokochał pan Bieszczady? Wcześniej pan tam jeździł? Z Wałbrzycha jest bliżej niż z Warszawy?

Schodziłem Bieszczady jako nastolatek. Na początku lat 90-tych wraz z przyjaciółmi z harcerstwa pojechaliśmy na obóz wędrowny. To był wypad typu: plecak na stelażu, namiot, konserwy i gitara. Cały ekwipunek ważył 15-20 kg i z tym bagażem na plecach trzeba było przejść po kilkanaście kilometrów dziennie. Piękne czasy. Namioty rozbijaliśmy gdzie popadnie albo w PTTKach. Dosyć spartańskie warunki. Teraz, po tych dwudziestu latach, jest tam dużo hoteli, pensjonatów, a prawie przy każdym gospodarstwie jest domek do wynajęcia i to w przyzwoitej cenie. Jednak góry pozostały niewzruszenie piękne.

Jest pan silnym facetem? Mógłby pan żyć w Bieszczadach na stałe?

I co ja, z zawodu aktor, miałbym tam robić? No chyba, że mieszkałbym w pięknej chatce z cudownym widokiem i stołem snookerowym w salonie. Może jak wygram w totka ;).  Kręcąc dwie serie, spędziłem tam niemal rok życia. To kawał czasu. Poznałem wielu wspaniałych, pomocnych i otwartych ludzi. Niestety codzienność tam jest dosyć ciężka. My byliśmy tylko chwilową atrakcją i to pod specjalnym nadzorem. Ale...mam pewne plany związane z Bieszczadami, jednak za wcześnie by o nich mówić. Nie chcę zapeszać.

A Ilona? Myśli Pan, że dałaby radę?

 
Nie zdziwiłbym się gdyby okazałoby się to łatwiejsze dla niej niż dla mnie. Ona jest bardziej zaradna.

 
Wielu pana kolegów narzeka, gdy tworzą związek tzw. artystyczny - dwoje aktorów pod jednym dachem. A Wam się układa. Jak to robicie?

Może po prostu mamy szczęście i nie wymagamy zbyt wiele od świata, od siebie i od innych.

Zobacz także: Na naszych oczach Maciej Zakościelny stał się dojrzałym mężczyzną i czułym ojcem. Sami zobaczcie!

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Krystyna Janda opowiada o tym, jak nie poddać się losowi i robić to, co się kocha