2 / 9
Copyright @Getty Images

llu rodziców może pozwolić sobie na zabranie swoich małych dzieci w tygodniową służbową delegację? Brytyjski książę William i jego żona, księżna Catherine, nie muszą jednak przejmować się zasadami, które obowiązują zwykłych zjadaczy chleba. Na trwającą osiem dni oficjalną wizytę w Kanadzie stawili się w komplecie, pełną rodziną. Komitet powitalny i dziennikarze zebrani na lotnisku w Victorii mieli powody do zachwytu: państwo Cambridge i ich potomstwo, wszyscy ubrani w różne odcienie królewskiego błękitu, rozdawali uśmiechy i machali do tłumu z profesjonalną swobodą. Szesnastomiesięczna wówczas Charlotte, siedząca wygodnie w objęciach mamy, budziła największe zainteresowanie. To jej zaledwie trzecie publiczne „wystąpienie” – wcześniej widziano ją tylko na jej własnym chrzcie i na balkonie pałacu Buckingham, gdzie z okazji urodzin prababci, Elżbiety II, podziwiała z całą rodziną pokazy lotnicze. Tym razem spokojnie machała do zebranych, zupełnie niewzruszona hałasem i zamieszaniem.

Jak z obrazka

Kanadyjczycy zastanawiali się na Twitterze, dlaczego książęce dzieci zawsze wyglądają, „jakby były na planie filmu o latach 50. ubiegłego wieku. Albo z gotyckiego horroru…”. Tradycyjne lub – wedle niektórych – staromodne ubranka maluchów najwyraźniej nie budzą za oceanem takiego zachwytu jak w Wielkiej Brytanii, gdzie sweterki, szorty, podkolanówki i koszule, w których prezentuje się George, znikają ze sklepowych półek w okamgnieniu. Tak samo jest zresztą ze spinkami, butami, sukienkami i zabawkami Charlotte.


To, w co księżna ubiera dzieci na publiczne okazje, jest oczywiście częścią przemyślanej strategii. Nawet jeśli po domu rodzeństwo turla się w dresach, poddani ich prababci widują małych Cambridge’ów wyłącznie w takich samych strojach, jakie swego czasu nosili starsi o pokolenie Windsorowie – ich ojciec lub ciotki. Rodzina królewska jest przecież dla Brytyjczyków symbolem ciągłości tradycji, a najmłodsze pokolenie musi tę tradycję kontynuować. Kate szczególnie polubiła projekty Rachel Riley – właścicielki ekskluzywnych butików z ubraniami dla dzieci w londyńskim Chelsea i w Knightsbridge. Od czasu, kiedy ogrodniczki za 75 funtów, w które George ubrany był w Australii, zrobiły międzynarodową furorę, niemal wszystkie jego „oficjalne” ubrania pochodzą z jej sklepów. Czterolatek znalazł się dzięki nim na liście najlepiej ubranych mężczyzn magazynu „GQ’!

Zobacz także: To naprawdę słodkie. Mały Książę George podejmuje prezydenta Obamę w... szlafroku!

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Gwiazdami numeru są Grzegorz Krychowiak i Celia Jaunat. Zobacz, co jeszcze w nowej VIVIE!