O TYM JEST GŁOŚNO

Księża ostro o ślubie Joanny Krupy! „Profanacja, show zamiast adoracji”

Część duchownych w Polsce jest oburzona przebiegiem uroczystości

Konrad Szczęsny 7 sierpnia 2018 20:03

Cichy, rodzinny i... ostro krytykowany przez duchownych. Drugi ślub Joanny Krupy z amerykańskim producentem Douglasem Nunesem odbił się w mediach szerokim echem. Głośno komentowano m.in. występ Joanny Jabłczyńskiej w krakowskim kościele, która z towarzyszeniem chóru gospelowego wykonała przebój All you need is love The Beatles. Niestety, nie wszystkim fakt ten przypadł do gustu. Część księży pisze wprost: była to profanacja i zbędne show. Czy aby na pewno?

Kontrowersje wokół drugiego ślubu Joanny Krupy. Krytyka występu Joanny Jabłczyńskiej

Okazuje się, że duchownym nie spodobała się idea wykonywania świeckiej piosenki w murach Opactwa Benedyktyńskiego w Krakowie i nagrania, które obiegły po ślubie polski internet. Widać na nich promienne uśmiechy państwa młodych, Joanna Krupa podryguje nawet w rytm utworu wykonywanego przez swoją prawniczkę, Joannę Jabłczyńską

Choć nie brakuje głosów, że był to niezwykle uroczy prezent i gest ze strony aktorki, przedstawiciele polskiego duchowieństwa mają w tej materii nieco odmienne zdanie – przynajmniej w części.

„Obejrzałem przed chwilą filmik z KOŚCIOŁA ze ślubu pani Krupy. Czy księżom stało się obojętne to, co wyprawia się na LITURGII? Czy my księża tracimy wiarę, że Msza Święta to Golgota? Co się dzieje, że niektórzy z nas uprawiają show zamiast Adoracji Boga?”, pyta retorycznie na Twitterze ksiądz Daniel Wachowiak. „Nowy ryt w Diecezji Krakowskiej”, ironiczne zauważył ksiądz Marek Sławek.

Internauci podzielają ich zdanie w tej kwestii.

„Nie życzę sobie, aby z mojego Kościoła robiono celebrycką scenę, a kapłan, który powinien pilnować, aby w tym miejscu wszyscy zachowali się godnie, przyklaskiwał tej głupiej nowomodzie”, napisał jeden z oburzonych. „Czekać, kiedy zaczną grać Kaczuszki na Mszach”, zauważył kwaśno inny.

Czy w trakcie mszy można wykonywać świeckie piosenki? Opinia duchownych

Ksiądz Andrzej Banasiuk, proboszcz z Pilawy, podkreśla, że takiej prośby państwa młodych raczej by nie spełnił. W przypadku utworu niepolskojęzycznego istotną kwestią byłoby również przetłumaczenie tekstu.

„Kościół nie jest od wykonywania piosenek skocznych i zabawnych. Niech idą na salę, niech się bawią do białego rana, niech sobie pośpiewają potańczą, ale nie w kościele. Tu nie można takich rzeczy robić”, podkreśla w rozmowie z serwisem naTemat.

W jego opinii brawa, na przykład po złożeniu przysięgi małżeńskiej, również są w trakcie mszy niestosowne, choć zdarzały się w jego parafii, ale w wykonaniu osób spoza niej. „To byli goście z Warszawy. Ale u nas ta nowa moda się nie przyjmuje”, zapewnia.

„W kościele zachowajmy powagę i godność, a nie róbmy jakieś przedstawienie”, zaznacza. 

Co ciekawe, Kościół w ostatnich latach zajął w tej sprawie dosyć jasne stanowisko. Dwa lata temu Wiesław Mering, biskup włocławski, w specjalnym liście z pełną stanowczością przekonywał, że „wykonywanie utworów nieliturgicznych w świątyniach jest nie do przyjęcia”. Na liście piosenek, których brzmienia w murach kościołów nie tolerował, znalazły się takie utwory, jak Hallelujah Leonarda Cohena, Serce Matki Mieczysława Fogga, czy... wykonane na ślubie Joanny Krupy All you need is love The Beatles. 

„Nic, co świeckie, nie powinno mieć miejsca w naszych kościołach”, podkreślał biskup. Podobne zakazy obowiązują również w diecezji tarnowskiej. Koniec końców sam Episkopat opracował instrukcje dotyczące tej kwestii. 

Czy wykonanie All you need is love przez Joannę Jabłczyńską słusznie oburzyło księży?

To, jak się wydaje, sedno problemu. Po pierwsze, jak zauważają internauci, nie wiadomo, czy utwór The Beatles został wykonany w trakcie mszy czy już po niej. Po drugie był to gest ekumeniczny i ukłon w stronę Douglasa Nunesa, który jest wyznania protestanckiego. W tamtejszej tradycji takie wydarzenia w trakcie nie tylko ślubów i specjalnych uroczystości, lecz także nabożeństw w ogóle, są powszechne.

Z drugiej strony, co również podkreślają komentujący, wykonanie świeckiej piosenki przez Joannę Jabłczyńską i chór gospel było po prostu uroczym gestem, który trudno uznać za profanację i „niepotrzebne show”.

„Z tego co wiem, to pan mąż jest protestantem,więc to uszanowanie jego tradycji, a nie wielki skandal. W Afryce w czasie Mszy się tańczy, o też coś złego? Chyba nie rozumiem ciśnienia. W polskich kościołach też nie śpiewa się tylko katoickich piosenek na ślubach. Byle na chwałę Bożą”, podkreśla jedna z nich.

„Ja też mam kłopot z potępieniem tego, co na tym filmiku widać. Widzę tam radość małżonków, nie widzę natomiast skandalu. Nie odnoszę się do spraw poza nim, bo nie mam pojęcia kim jest ta pani”, deklaruje inny.

A jakie jest Twoje zdanie w tej kwestii?  ZOBACZ ZDJĘCIA

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Dorota Wellman w naprawdę mocnej rozmowie z Aleksandrą Kwaśniewską!