O NIEJ SIĘ MÓWI

Justyna Kowalczyk o swojej depresji: „Wciąż nie zasypiam bez silnych leków”

Katarzyna Sielicka 18 sierpnia 2017 09:00
Justyna Kowalczyk
Fot. Materiały prasowe Mercedes

Trzy lata po wstrząsającym wywiadzie, w którym przyznała się do depresji i poronienia Justyna Kowalczyk opowiedziała jak poradziła sobie z problemami.

Justyna Kowalczyk o szczęściu

W rozmowie z Pawłem Wilkowiczem z portalu gazeta.pl Justyna Kowalczyk mówi, że bywa od czasu do czasu szczęśliwa choć nadal nie zasypia bez silnych leków.

„Czy bywasz czasem szczęśliwa? Nie. Tak było trzy lata temu. A teraz bywasz?”, spytał dziennikarz. „Bywam” odpowiedziała Justyna z uśmiechem. „Wszystko się zmieniło, uśmiech jest normalny i szczery a praca sprawia mi dużo przyjemności”.

Trzy lata temu Justyna Kowalczyk na facebooku napisała, o rocznicy straty swojego „Dzieciątka”. Nikt nie podejrzewał wtedy, że sportsmenka była w ciąży. Internauci myśleli, że chodzi o… pieska. Co naprawdę działo się w jej życiu wyjaśniła w obszernym wywiadzie, jakiego udzieliła Gazecie Wyborczej.

„Napisałam najprostszymi słowami na świecie: straciłam Dzieciątko. Tak, żeby nie było żadnych wątpliwości. Nie wiem, jak można było pomyśleć, że chodziło o psa. Ja nawet rybki w akwarium nigdy nie miałam, bo wychowałam się na wsi, gdzie się zwierząt w domu raczej nie trzyma. Piesek, którego niedawno podarował mi brat, żebym miała się kim zająć, jest moim pierwszym. Tak, byłam w ciąży, poroniłam rok temu w maju, na obozie treningowym. Na samym początku obozu. Właśnie wtedy, gdy się szykowałam do wyprostowania swoich ścieżek. Wiadomo, że gdybym donosiła tę ciążę, dość zaawansowaną, nie wystartowałabym w Soczi. Miałam już w planie inne życie, przynajmniej na najbliższy rok”, powiedziała w wywiadzie.

Czy nie żałuje, że zdecydowała się wtedy opowiedzieć o swoich problemach i depresji, z którą się zmagała?

To była forma wołania o pomoc. Ja się po tym wszystkim zebrałam bardzo mocno w sobie, bo wszyscy na mnie patrzyli. Nie mogłam robić złych kroków. Jeśli chodzi o moje życie to była jedna z trafniejszych decyzji. Wielokrotnie spotkałam się z głosami ludzi którzy są chorzy albo zajmują się osobami chorymi, że to była bardzo ważna sprawa dla nich. Za granicą podbiegł do mnie człowiek i powiedział, że swoją walką uratowałam mu życie”, mówi Justyna Kowalczyk.

Dziś odnosi sukcesy między innymi w maratonach narciarskich i jej życie prywatne jest dużo szczęśliwsze.

„Nie mogę powiedzieć do końca, że to jest za mną bo wciąż bardzo szybko można mnie wytrącić z równowagi, żeby złamać poczucie wartości. Jeszcze nie ma odpowiednich filarów”, przyznaje jednak.

Zapytana czy nie zarzucano jej, że „za szybko się wyleczyła”, wyznała: „Nie. Ja wciąż nie zasypiam bez leków nasennych i to mocnych. Mam taką naturę, że martwiłam się, umartwiłam, ale teraz już czas żeby przynajmniej nie było widać już tego umartwienia. Ludzie sobie będą zawsze na swoje oceniać i z tymi ocenami już paręnaście lat żyję. Teraz mi chyba łatwiej żyć niż kiedyś, bo dojrzałość przychodzi do człowieka i rozumie się w pewnym momencie, że żeby nie wiem co robić to nie dogodzi wszystkim, powiedziała Justyna Kowalczyk.

Zobacz także: Gortat, Lewandowski, Radwańska. Polscy sportowcy zarabiają miliony. Kto najwięcej?

Drogi Użytkowniku,
chcemy Cię lepiej poznać, żeby robić dla Ciebie jeszcze lepszy serwis!
Wystarczy kilka minut, by wypełnić naszą ankietę. Zapraszamy!

Wideo

Chris Pratt zachwyca w kolejnej części Jurassic World!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Gwiazdą VIVY! jest Karolina Szostak. Zobacz, co jeszcze w nowym numerze!