O TYM SIĘ MÓWI

Julia Torla, Miss Polski na wózku wystąpiła na Fashion Week w Mediolanie!

Podpisała kontrakt na dwa lata!

WM 31 marca 2018 07:30

Julia Torla, Miss Polski na wózku 2014, zdobyła kontrakt we włoskiej agencji modelek Iulia Barton i wystąpiła podczas Fashion Week w Mediolanie. Jest pełną życia dziewczyną z niepełnosprawnością. Wypadek samochodowy pozbawił ją możliwości chodzenia, ale nie złamał w niej ducha. Jak sobie radzi w świecie mody? Dlaczego nurkuje w Egipcie? Jak to możliwe, że po wypadku prowadzi bardziej aktywne życie?

Rozmowa z Julią Torlą, polską modelką na wózku

„Byłam szczęśliwa, że mi się udało. Że wraz z Kasią jako jedyne Polki na wózku chodzimy po wybiegu w Mediolanie na Fashion Week. Na koniec wszyscy nam klaskali, byłam tak szczęśliwa, że aż się popłakałam”.

Niedawno wróciłaś z pokazu mody w Mediolanie? Jak tam trafiłaś?

Zaczęło się od wyborów Miss Polski na wózku, które wygrałam w 2014 roku. Poznałam wtedy fotografa Darka Gajko, który pojechał do Włoch do swojej przyjaciółki Moniki Lukasik, zadzwonili tam przez skypa do Fabrizia, założyciela włoskiej agencji i pokazali moje fotografie. Bardzo mu się spodobały. Zaprosił mnie i Kasię Kozioł na pokaz w Mediolanie. Pojechałyśmy tam latem w 2016 roku na Fashion Week. Spędziłyśmy tam trzy dni. Miasta nie zobaczyłam, nie było czasu. Ale poznałam dziewczyny z całego świata, bo agencja zaprasza modelki nie tylko z Włoch.

Jak się czułaś?

Byłam szczęśliwa, że mi się udało. Że wraz z Kasią jako jedyne Polki na wózku chodzimy po wybiegu w Mediolanie na Fashion Week. To najwyższa półka modowa. Na koniec wszyscy nam klaskali, byłam tak szczęśliwa, że aż się popłakałam. W lutym tego roku pojechałam tam znów. Napięcie było mniejsze, trochę już się przyzwyczaiłam.

Nie myślę o smutkach. Po wypadku zaczęłam doceniać więcej rzeczy

Co tam robiłaś?

Byłam tylko trzy dni. Cały dzień przed pokazem zajmują przymiarki. W dzień pokazu próby, makijaż, parę sesji fotograficznych. Po pokazie udało mi się zwiedzić trochę Mediolanu.

Jak wygląda pokaz?

W nowoczesnym budynku było dużo ludzi, wszystkie miejsca zajęte. Pokaz trwał ponad godzinę, ale szybko się skończył. Szok, że tyle przygotowań, a sam pokaz tak szybko zleciał. Tym razem było więcej modelek, dużo zamieszania. Ale cały wyjazd wspominam pozytywnie. Poznałam wspaniałych ludzi.

Wystąpiłaś w stroju zaprojektowanym przez Carmelię Hontou.

To włoska projektantka. Ponoć bardzo znana we Włoszech. Przymiarki przez pokazem wyglądały tak, że wchodziłyśmy do pokoju, gdzie byli wszyscy projektanci. Przymierzałyśmy kreacje, a oni wybierali dziewczyny, które najlepiej pasują do ich stylu. W tym roku występowałam w skórze. Wolałam poprzednią kreację, czarną, delikatną sukienkę. Ale nie miałam nic do gadania.

Dobrze się czujesz w tym świecie?

Dobrze. Bardzo to lubię. Przed wypadkiem w ogóle się nie spodziewałam, że będę modelką. I że wezmę udział w wyborach miss. Wszystko się pozmieniało.

W Polsce występowałaś w pokazach?

Nie. Ale słyszałam, że jakieś się odbyły. W Polsce pokazy z modelkami z niepełnosprawnością to jeszcze nierozwinięta sprawa. Ale myślę, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Mam nadzieję, że kiedyś to będzie normalność, że w pokazach mody biorą udział modelki z różnymi niepełnosprawnościami.

To realne marzenie?

Coś się dzieje. Są pokazy od czasu do czasu. Niedługo będzie pokaz projektanta na wózku, Pawła Majerczyka. Zaprosił mnie do udziału, Jeszcze nie znam terminu.

Jakie masz plany?

Podpisałam kontrakt na dwa lata z włoską agencją modelek Iulia Barton. W czerwcu lecę na pokaz w Rzymie. Chcę skosztować rzymskiej pizzy i napić się wspaniałej włoskiej kawy. W planach są pokazy w Londynie i Los Angeles. Ale nie nastawiam się, że uda mi się tam pojechać. Przed pokazami będą jeszcze castingi.

Wygrałaś wybory Miss Polski na wózku w 2014?

Miałam wtedy 18 lat. Koleżanka mi o nich powiedziała. Pomyślałam, czemu nie? Wysłałam zdjęcia i formularz przez internet. Przed finałem było głosowanie sms-ami. Dostałam się do finałowej dziesiątki jako ostatnia. Miałam najmniej głosów. Potem byłam pierwsza.

Jak wyglądają wybory?

Przed samymi wyborami miałyśmy tygodniowe warsztaty. Poznawałyśmy się z dziewczynami, trenowałyśmy choreografie, przymierzałyśmy kreacje, było dużo sesji. Potem gala finałowa. Zadano mi pytanie, jaki sport chciałabym uprawiać i dlaczego? Powiedziałam, że chciałabym jeździć na handbike’u.

Rower ręczny?

Tak, to rower dostosowany dla niepełnosprawnych, jeździ się na leżąco, pedałuje się rękami. Mam, ale rzadko jeżdżę. Leży w piwnicy, muszę go sprzedać. Wolę przystawkę do wózka. Też kręcę rękami, ale to wygodniejsze. Na leżąco mi niewygodnie.

Jak to jest – zostać Miss Polski?

Zostałam wybrana przez jury i zdobyłam Miss Publiczności. Jakie to przeżycie? Na początku szok. Ale generalnie byłam szczęśliwa, że udało mi się wygrać. I trochę się bałam. Od razu pomyślałam, że następnego dnia muszę udzielić wywiadu w telewizji, na żywo. Mega stres. Rok po wyborach minął pod znakiem wywiadów, reklam, różnych akcji.

Co reklamowałaś?

Brałam udział w reklamie T-mobile. Pomoc mierzona kilometrami. Im więcej przejedzie się kilometrów na wózku, na rowerze czy na rolkach, tym więcej zbierze się pieniędzy na dzieci. Zostałam też ambasadorką biegu Wings for life. To bieg integracyjny, w którym biorą udział ludzie na wózkach i sprawni. Zbierają pieniądze na badania nad rdzeniem kręgowym.

Jak wygląda Twoje życie na co dzień?

Studiuję zaocznie filologię angielską. I odbywam staż w Integracji. To stowarzyszenie, które wydaje gazetę Integracja i prowadzi portal niepełnosprawni.pl. Gazeta zajmuje się tematyką osób z niepełnosprawnością, bardzo polecam, akurat w tym miesiącu jestem na okładce. W stowarzyszeniu zajmuję się tłumaczeniem tekstów i pisaniem artykułów na portal. Bardzo mi się tam podoba.

Integracja wydała książkę Lista mocy?

Tak, Sto najbardziej wpływowych osób z niepełnosprawnością. Polek i Polaków. Znam parę osób z tej listy. Na przykład Agatę Roczniak, też modelkę. Brała udział w pokazie u Ewy Minge. Znam Rafała Wilka, który jest trzykrotnym mistrzem paraolimpijskim, właśnie na handbike’u. Kojarzę Angelikę Chrapkiewicz-Gądek, która wydała książkę motywacyjną Zdobądź swój szczyt. Uwierz w swoją siłę.

Otaczają cię ludzie aktywni, jak Ty?

Tacy ludzie mnie najbardziej motywują. Którzy mimo trudności, osiągają swoje cele. To działa na mnie i pcha, żebym osiągała coś więcej. Może to wyda się śmieszne, ale po wypadku jestem bardziej aktywna.

Marzę o założeniu rodziny. Chciałabym mieć swój dom z ogrodem, dzieci, psa

Jak Twoje życie wyglądało przed wypadkiem?

Życie typowej nastolatki. Jestem ze Stalowej Woli, chodziłam do szkoły, grałam w tenisa, bardzo lubiłam tańczyć.

Wyobrażałaś sobie przyszłość?

Przed wypadkiem miałam 17 lat. Nie myślałam wiele o przyszłym życiu. Chciałam pójść na studia, myślałam o protetyce. Wypadek pokrzyżował te plany. Nie chciałam opuścić roku i od razu zdałam maturę z angielskiego rozszerzonego i poszłam na filologię angielską.

Nie chciałaś opuścić roku?

Byłam w trzeciej klasie liceum przed maturą, gdy zdarzył się wypadek. Nie chciałam brać urlopu. Uczyłam się w szpitalu, miałam korepetycje. Potem miałem nauczanie indywidualne w domu i zdałam maturę, jak każdy w maju.

Masz stalową wolę?

Zajęło mi dwa, trzy miesiące, żeby dojść do siebie. Fizycznie i psychicznie. W wypadku straciłam też mamę. To było najtrudniejsze. Ale jakoś sobie poradziłam. To był wypadek samochodowy, zderzenie czołowe. Wylądowałam w Rzeszowie w ośrodku rehabilitacyjnym. I tam miałam korepetycje. Chciałam się uczyć, żeby czymś zająć swoje myśli. Rehabilitowałam się i uczyłam. Zależało mi, żeby maturę zdać na czas. I od razu poszłam na studia do Rzeszowa.

Jesteś promienna, uśmiechnięta. Jak to robisz?

Już taka jestem. Przed wypadkiem też taka byłam. Szkoda życia na zamartwianie się. Zrobiłam ostatnio kurs na nurka. Stowarzyszenie To ma sens organizuje w Warszawie bezpłatne kursy dla osób z niepełnosprawnością. Najpierw mieliśmy zajęcia na basenie, gdzie zaliczaliśmy różne ćwiczenia, potem była część teoretyczna. A następnie wycieczka do Egiptu, gdzie to wszystko, co ćwiczyliśmy na basenie, zdawaliśmy na otwartych wodach.

Jak Twoje ciało w wodzie daje sobie radę?

Na początku instruktor trzymał mnie w poziomie, a potem już sama potrafiłam pływać. Opanowałam to w miarę szybko, bo od zawsze uwielbiam wodę. To super wolność. Nurkowałam aż do 18 metrów. Nawet w nocy z latarkami. Niezwykłe przeżycie. Odkryłam moją pasję. Polecam wszystkim.

Miewasz gorsze dni?

Zdarzają się, jak każdemu. Ale myślę, że z biegiem czasu jest ich coraz mniej.

Jak sobie pomagasz?

Zajmuję się czymś, oglądam filmy. Nie wychodzę wtedy do ludzi i po prostu to mija. Następnego dnia jest lepiej. Ale naprawdę zdarza się to bardzo rzadko. Nie myślę o smutkach. Po wypadku zaczęłam doceniać więcej rzeczy. Dbam o zdrowie, cieszę się małymi rzeczami.

Czym dzisiaj się cieszyłaś?

Tym, że kupiłam sobie bilet na Beyonce.

To nie jest mała rzecz!

Dlatego trochę się spóźniłam na nasze spotkanie. Czekałam, żeby równo o 10:00 wysłać maila, a teraz czekam na odpowiedź. To było zawsze moje marzenie iść na jej koncert.

Do czego dążysz? Jakie masz plany?

Marzę o założeniu rodziny. Chciałabym mieć swój dom z ogrodem, dzieci, psa. Marzenia podobne do większości ludzi. Wierzę, że do zrealizowania. A zawodowo – chciałabym być tłumaczem. Teraz w Integracji tłumaczę, wszystko zmierza w dobrym kierunku.  ZOBACZ ZDJĘCIA

Wideo

Jak nosić najmodniejszy kolor lata?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Gwiazdami numeru są Grzegorz Krychowiak i Celia Jaunat. Zobacz, co jeszcze w nowej VIVIE!