„Mieliśmy bardzo szczęśliwe życie i wielką miłość”. TYLKO U NAS Joanna Przetakiewicz po raz pierwszy o Janie Kulczyku

Joanna Przetakieiwcz, Kulczyk
Fot. Viva!

Joanna Przetakiewicz dziś czuje się szczęśliwa. Nie zawsze tak było. Dopiero niedawno złapała wiatr w żagle. Śmierć Jana Kulczyka była dla niej ogromnym ciosem. „To był moment, kiedy zamroziłam samą siebie”, mówiła. W niezwykle poruszającej rozmowie z redaktor naczelną „VIVY!”, Katarzyną Przybyszewską, projektantka wspomina najbliższego jej sercu przyjaciela.

 

Zobacz też: TYLKO U NAS! Hanna Lis o córkach: „Julkę prawie straciłam w trzecim miesiącu, Anię w piątym. To cud, że je urodziłam”

 

POLECAMY: „To czas, gdy trzeba zawalczyć o siebie!”, mówią Joanna Przetakiewicz i Hanna Lis. EKSKLUZYWNE VIDEO

Źródło: Wojciech Klauze, Piotr Wojtasik

Jak wyglądało życie Joanny Przetakiewicz po śmierci Jana Kulczyka?

 

– (...) To był moment, kiedy zamroziłam samą siebie. Wcześniej też nie było mi łatwo, bo przeżywaliśmy bardzo trudny rok. Rozstaliśmy się, co skrzętnie, krok po kroku, odnotowywały media. Po odejściu Jana nie byłam w stanie zapłakać. Dwa miesiące po pogrzebie, których nawet nie pamiętam, pojechałam na nowojorski Fashion Week. Uwielbiam atmosferę pokazów mody. Kolorowy, kreatywny i bajkowy świat, czasami aż nierzeczywisty. Bardzo mój. Tym razem nie cieszyło mnie nic. Choć zabrałam dwie walizki ubrań, przechodziłam tydzień w jednej sukience. Cały czas byłam bardzo smutna. W drodze powrotnej w samolocie zrozumiałam, że dopadła mnie fala żałoby. Jestem emocjonalnie zdyscyplinowana, nie pozwalam sobie na słabości i zawsze wydawało mi się, że nie ma sprawy, której nie umiałabym przeżyć. A jednak… Przerażone moim stanem przyjaciółki w listopadzie zabrały mnie w góry do SPA. Kocham góry. Dają ciszę, majestatyczne poczucie bezpieczeństwa. Pamiętam pierwszą rozmowę z lekarzem, który kierował pacjentów na zabiegi. Po godzinnym monologu, kiedy wyrzucałam z siebie wszystko, co zdarzyło mi się w ciągu ostatnich lat, przerwał i powiedział: „Pani nie potrzebuje detoksu dla ciała, tylko dla duszy”. I umówił mnie na spotkanie z psychologiem, który zadał mi pierwsze pytanie: „Czego się pani w życiu obawia?”.

 

Polecamy też: „Obie lubimy flirtować…”, mówią Hanna Lis i Joanna Przetakiewicz w nowej „VIVIE!”. EKSKLUZYWNE VIDEO

 

Jan Kulczyk we wspomnieniach Joanny Przetakiewicz


– A Ty czego się obawiasz?
Wtedy obawiałam się zupełnie czegoś innego niż dzisiaj. Że zostałam sama, bez tak ważnego dla mnie człowieka. Byliśmy razem 10 lat, rozstaliśmy się półtora roku przed śmiercią Janka, ale do końca miał na mnie ogromny wpływ. Wiedziałam, że mogę na niego liczyć, a on wiedział, że może liczyć na mnie. I kiedy go zabrakło, moje poczucie bezpieczeństwa zostało potwornie zachwiane. Nasze rozstanie, jak każde zresztą, było bolesne, ale po śmierci pojawiła się dręcząca myśl: czy na pewno wszystko zdążyliśmy sobie wyjaśnić? Czy ten czas, kiedy byliśmy razem, był pełny? Czy dałam mu szczęście? Długo wychodziłam z tego stanu. Londyński bioenergoterapeuta zadał mi proste pytanie: „Jak go pamiętasz?”. A ja odpowiedziałam: „Mieliśmy bardzo szczęśliwe życie i wielką miłość”. I dodałam: „Nie chcę o tym myśleć, bo wtedy będę tęskniła bardziej”. On odpowiedział: „Myśl o nim, myśl jak najlepiej. I wspominaj tylko te najcudowniejsze lata. Zobaczysz, jaką sprawi ci to ulgę”. Zajęło mi trochę czasu, aby to zrozumieć, ale potem niespodziewanie dla mnie samej nastąpiła metamorfoza. Niewątpliwie bardzo pomogła mi mądra i szczera rozmowa z córką Jana, Dominiką.

 

Jak Joanna Przetakiewicz poznała Jana Kulczyka?

Moje małżeństwo nie miało przyszłości i wiedziałam to od wielu miesięcy. Miałam 34 lata i świadomość, że jeżeli teraz nie zawalczę o siebie, rozpadnę się na kawałki. Z domu wyprowadziłam się z walizką. (...) Byłam samotną matką trzech synów w trudnym wieku i każdy dzień był dla mnie wyzwaniem. Półtora roku po rozwodzie poznałam Jana Kulczyka. I nie muszę mówić, że to też nie była najłatwiejsza sytuacja na świecie.


– Nie bałaś się?
Bałam. Ja byłam wolna, Jan nie. To zawsze strasznie trudne życiowe sytuacje, ale nasza relacja była tak intensywna od pierwszego spotkania, że pewne sprawy były nie do zatrzymania. To było tornado…

 

Joanna Przetakiewicz o rozstaniu z Janem Kulczykiem


– Ale od czasu, kiedy rozstałaś się z Janem, w Twoim życiu nie było stałego mężczyzny.
Po rozstaniu z Janem było mi trudno, bo nasz związek był bardzo silny. Byliśmy razem 10 lat, a po tym, co wspólnie przeżyliśmy, można powiedzieć, że było to jak lat 20. Wiele się od niego nauczyłam, był niezwykle fascynującym człowiekiem. Kiedy zmarł, nie byliśmy już razem, a ja wciąż czułam z tyłu jego oddech. Od tamtej pory są oczywiście w moim życiu mężczyźni. Teraz spotykam się z kimś wybitnie interesującym, ale zbudowanie trwałego związku nie jest łatwe.

 

Cały wywiad z Joanna Przetakiewicz przeczytacie w nowym numerze magazynu „VIVA!”, od czwartku 10 sierpnia w kioskach!

 

Hanna Lis, Joanna Przetakiewicz, VIVA! sierpień 2017
Fot. Mateusz Stankiewicz/AF Photo

Czy wierzysz w miłość na całe życie?