Kto jest winny śmierci Prince'a? Właśnie opublikowano dokumenty sądowe!

Fot. ons.pl

Prince, jeden z najbardziej nowatorskich artystów muzycznych na świecie, zmarł niespodziewanie w swojej posiadłości Paisley Park w stanie Minnesota 21 kwietnia 2016 roku. Wówczas momentalnie pojawiły się spekulacje na temat przyczyn jego śmierci. Jednym z głównych podawanych powodów było przedawkowanie leków przeciwbólowych. Pod uwagę brano również samobójstwo.

Polecamy też: Prince - jak jego ekscentryczny styl wpłynął na świat mody? Oto najważniejsze stylizacje Księcia

Dwa dni później ciało wokalisty poddano kremacji na terenie jego posesji, jednak dopiero teraz wyjaśnione zostały przyczyny śmierci Prince'a. Wcześniej obawiano się, że gdy sprawą będą żyły media, zniszczone zostaną potencjalne dowody w sprawie. W poniedziałek, 17 kwietnia, ujawniono dokumenty sądowe, z których wynika, że oficjalnym powodem śmierci było przedawkowanie fentanylu. Jest to silny lek przeciwbólowy, używany jako substytut heroiny, jednak jest od niej 50-krotnie silniejszy. Jego działanie polega na odcięciu pacjenta od świata zewnętrznego i skupieniu jego uwagi na odbiorze sygnałów z podświadomości. Osoba czuje błogostan, rozluźnienie, euforię i funkcjonuje w tzw. śnie na jawie. Lek momentalnie wpływa na zachowanie, a gdy przestaje działać, występuje rozdrażnienie, lęki i urojenia. W przypadku przedawkowania powoduje senność, wymioty, a następnie śmierć, przez depresję ośrodka oddechowego. W dodatku jest silnie uzależniający.

Polecamy też: Jackson, Prince, Monroe, Presley. Dramatyczne śmierci i oszałamiające kariery. Jak zostać legendą?

Mimo tego, że lek wydawany jest wyłącznie na receptę, dla Prince'a nie był ciężko dostępny. Policjanci badający śmierć piosenkarza znaleźli w jego domu fentanyl poukrywany m. in. w fiolkach po witaminach w pomieszczeniach, w których najczęściej przebywał. Nie znaleziono natomiast na niego recept. W toku śledztwa przeszukano również komputer i telefony jego znajomych. Okazało się, że muzyk nie używał komórki i posługiwał się kilkoma adresami mailowymi. Nie miał również jednego, stałego lekarza. Jego współpracownicy przed koncertami kontaktowali się z różnymi specjalistami, którzy by postawić go na nogi podawali mu kroplówki witaminowe. W końcu wynikło, że różne leki przeciwbólowe wystawiano na nazwisko przyjaciela Prince'a, a także na jego ochroniarza, Kirka Johnsona. Miało to chronić prywatność artysty.

Może Cię również zainteresować:

„To nie jest najłatwiejszy film, ale za to szalenie ważny”. Jowita Budnik o obrazie „Ptaki śpiewają w Kigali” EKSKLUZYWNE VIDEO

Źródło: Wojtek Klauze, Piotr Wojtasik

Lubisz słuchać muzyki Prince'a?