1/7
Kinga Rusin, Marek Kujawa
Copyright @Instagram @kingarusin
1/7

Kinga Rusin przebywa obecnie w odległym Hong Kongu. Na swoim Instagramie pokazuje fanom zdjęcia z podróży. Na jednej z nich fani dopatrzyli się intrygującego szczegółu i zapytali w komentarzach: „Czyżby coś nowego pojawiło się na serdecznym palcu prawej ręki?”. Dziennikarka nie odpowiedziała, czy pierścionek na jej palcu oznacza to, czego doszukują się fani. Poznajcie historię jej wyjątkowej miłości z wieloletnim partnerem Markiem Kujawą.

Kinga Rusin i Marek Kujawa — historia miłości

Kinga Rusin i Marek Kujawa poznali się w trakcie wakacji, które oboje spędzali na greckiej wyspie Rodos. Nikt na początku nie przypuszczał, że gwiazda TVN-u zwiąże się z adwokatem. Jak czas pokazał, oboje są bardzo szczęśliwi.

To był wrzesień, pusto na plaży, bardzo dużo panów, bardzo mało pań. Dosyć szybko zyskałyśmy grono kolegów, wśród nich był Marek. Zwróciłam na niego uwagę, bo potraktował mnie nietypowo, tak trochę chłodno, a zupełnie czego innego oczekiwałam”, wyznała Kinga Rusin w rozmowie z „Galą’’.

Ważnym momentem w początkowej fazie ich relacji jest historia z plecakiem, kiedy to Marek Kujawa nie chciał pomóc dziennikarce go wnieść. „Powiedział ze swadą, że jak ktoś jest tak walczącą feministką jak ja, to niech sobie sam radzi. Pomyślałam wtedy: „No nie, co za gość!”. Zapamiętałam go nie tylko jako inteligentnie złośliwego w stosunku do mnie, ale też niezwykle ciekawie opowiadającego”, powiedziała Rusin.

Pobyt na Rodos skończył się. W drodze powrotnej spotkali się na lotnisku. „Marek spojrzał wtedy na mnie i powiedział: Czy wiesz, że ja zmienię Twoje życie?. Pomyślałam sobie wtedy: „Co to w ogóle za facet?. Ale to, co powiedział, okazało się prawdą’’, zwierzyła się gwiazda. 

Co jeszcze powiedziała o Marku Kujawie w wywiadzie dla VIVY!?

– Zmienił?

Zmienił moje życie o 180 stopni. Pokazał nie tylko mi, ale z czego się najbardziej cieszę, moim córkom, na czym polega partnerstwo.

– Na czym?

Na szacunku, zrozumieniu, wspieraniu się nawzajem. Na tym, żeby nigdy nie walczyć, kto jest ważniejszy. Żeby cały czas wspierać poczucie wartości drugiej osoby. Żeby być miłym. Proste rzeczy, które wydają się oczywistością, ale które rzadko wprowadzamy w życie (...).

– Kłócicie się bez broni atomowej?

Nie kłócimy się. Oboje jesteśmy bardzo temperamentni, mamy bardzo mocne charaktery. Marek mnie nauczył – jest zawodowym negocjatorem – używania argumentów nawet wtedy, gdy emocje szaleją. Nigdy nie używamy skrajnych słów, których później byśmy żałowali (...).

– Mądry negocjator.

Jest mistrzem świata. Niesamowicie mi pomagał. Jesteśmy prawdziwym teamem. Wydawało mi się to niemożliwe, bo gdy się poznaliśmy, nie łączyło nas absolutnie nic. Pani z telewizji i pan mecenas. Ale myśmy nasze światy połączyli. Znaleźliśmy wspólną część. Dla nas dwojga to niesamowita przygoda.

– Wspólna praca cieszy?

Tak. Pracujemy nad wieloma projektami razem, a każde robi też inne, swoje rzeczy. Uwielbiam nasze rozmowy o tym, co dalej, jakie plany. Uwielbiam gadać i Marek uwielbia gadać. Za chwilę jedziemy na Mazury na 30. rocznicę ślubu naszych przyjaciół. Będziemy jechać wolno i przez te cztery godziny wszystko zdążymy omówić. Mogę śmiało powiedzieć, że Marek zmienił moje życie. Ta deklaracja na początku naszej znajomości była bardzo śmieszna i strasznie patetyczna.

– Dosyć bezczelna.

Bardzo bezczelna, ale to szokujące, jak bardzo się sprawdziła!

– Zamieszkacie razem?

Mieszkamy cały czas razem. Od bardzo dawna.

– O, internet kłamie!

Ale mamy dwa mieszkania. Gdy przygotowuję się do DDTVN, muszę wstawać o piątej rano. Włączam wtedy światło, muzykę, żeby się dobudzić. Nie ma sensu, żeby Marek zrywał się razem ze mną. Wtedy się rozdzielamy. To taki przywilej nowoczesnego związku.

Przeczytaj też: Kinga Rusin ujawniła sekret swojej perfekcyjnej sylwetki

2/7
Kinga Rusin, Marek Kujawa, main topic
Copyright @Instagram @Kinga Rusin
2/7

Wideo

Zobacz gwiazdy w kolekcji H&M Conscious Exclusive!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Magdalena Boczarska o filmowych i niefilmowych rolach życia. Mariola Bojarska-Ferenc z synem Aleksem opowiadają, jak celebrują życie i posiłki. Oszołom, obibok… Tak mówiono o Miśku Koterskim. To się zmieniło, gdy się zakochał i został ojcem.