O NIM JEST GŁOŚNO

Trafił do szpitala po 11 godzinach. Dlaczego Gienek Loska tak późno otrzymał pomoc?

„Policja myślała, że jest pijany. On zakręcił się w kółko i upadł”

Olga Figaszewska 15 września 2018 09:45
Gienek Loska, VIVA! 2011
Fot. BART POGODA I SILVIA SENCEKOVA

Gienek Loska walczy o życie. Zwycięzca pierwszej edycji X Factor zapadł w śpiączkę po rozległym wylewie  krwi do mózgu. Artysta odżywia się przez sondę, oddycha samodzielnie i coraz lepiej komunikuje się ze światem. Reaguje na dotyk, słowa, informacje, obecność bliskich... Czy tragedii można było zapobiec? Dlaczego pomoc przyszła tak późno? 

W jakim stanie jest Gienek Loska?

Polska Fundacja Muzyczna opublikowała historię Gienka Loski na Facebooku. Okazuje się, że 5 maja muzyk odwiedzał rodzinę na Białorusi. Tam dostał rozległego wylewu krwi do mózgu. Liczyła się każda chwila. Trafił do szpitala w Baranowiczach po 11 godzinach. Od tamtej pory się nie wybudził. Gienek Loska przebywa u mamy, w rodzinnym Białooziersku. „Jeszcze nie ma możliwości i wyraźnych wskazań medycznych na transport do Polski, choć jest to intensywnie sprawdzane”, czytamy.

Przy artyście jest również jego ukochana, Agnieszka Stawicka. W wywiadzie dla Teleshow WP opowiedziała o tym, jak doszło do wylewu i w jakim stanie jest obecnie Gienek Loska. Z partnerem rozmawiała chwilę przed wylewem. Muzyk wyszedł zapalić papierosa. Świadkowie opowiadali, że nagle upadł. Podobno zainteresowała się nim policja. Funkcjonariusze podejrzewali, że mężczyzna jest pijany. Próbowali go cucić, ale nie przypuszczali, że dostał wylewu. Niestety miasteczko, z którego pochodzi Loska nie ma specjalistycznej pomocy. A w tamtej chwili liczyła się każda chwila. 

„W szpitalu, do którego go zabrali, nie ma chyba nawet rentgena. Potem przewieźli go do szpitala odległego o 20-kilka kilometrów, gdzie nie mieli nawet tomografa. Tam stwierdzili, że na pewno jest w śpiączce insulinowej, więc pompowali mu przez sześć godzin glukozę, co oczywiście mu nie pomogło. Ostatecznie zawieźli go do Baranowicz, odległych o 200 km, tam natychmiast zrobiono mu operację, która trwała 5,5 godziny. Łącznie to dało 11 godzin, a wylew był bardzo rozległy”, dodała. 

Gienek Loska spędził trzy tygodnie na OIOM-ie. Dla rodziny to niewyobrażalna tragedia. W tamtej chwili nie mogli nawet przy nim czuwać. Po pewnym czasie  najbliżsi postanowili przetransportować go do szpitala położonego bliżej domu. Wydawało się, że sytuację uda się opanować. Tam Gienek Loska znajdował się do lipca, ale potem oddział neurologii został wyłączony. Artysta został przeniesiony do domu. Tutaj jest pod opieką najbliższych i nie tylko. Agnieszka Stawicka wyznała, że wiele osób z okolicy zaangażowało się w pomoc. Ich wsparcie jest dla niej i mamy Gienka bardzo ważne. Muzyk wymaga całodobowej opieki i środków medycznych, potrzebna prywatna opieka pielęgniarska i rehabilitacyjna – to jest kosztowne. Gienek oddycha dzięki tracheotomii, jest odżywiany przez sondę. 

„Początkowo w ogóle się nie ruszał, miał straszne odleżyny. Później zaczął otwierać jedno oko, teraz już otwiera dwoje. Bardzo reaguje na dotyk. (...) Jestem też pewna, że wszystko słyszy, rozumie, co się do niego mówi. Kiedyś powiedziałam mu: Giena, zapomniałam ci powiedzieć, że Kora umarła. Zaczął tak intensywnie oddychać, otworzył oczy, zaczął podciągać ręce i nogi, było widać, że strasznie to przeżył, bo przecież się znali”, czytamy.

Przede wszystkim potrzeba pomocy finansowej, ale przydadzą się również środki dla osób leżących oraz specjalistyczna żywność.  Rodziny nie stać na pobyt Gienka w profesjonalnym ośrodku. Agnieszka Stawicka postanowiła nagłośnić akcję i rozpocząć zbiórkę pieniędzy na leczenie muzyka. W pomoc zaangażowała się Polska Fundacja Muzyczna. Nawiązano również współpracę z panią neurochirurg z kliniki Budzik. „Niestety, bez świeżej tomografii niewiele jest mi w stanie powiedzieć, a transport przez kilkaset kilometrów tylko na badanie może Gienkowi zaszkodzić”, dodaje Agnieszka Stawicka.

Dlaczego dopiero teraz podano informację o chorobie artysty? Partnerka Gienka Loski przekonuje, że nie chciano rozgłosu. Wszyscy mieli nadzieję, że Gienek wkrótce się obudzi i wszystko wróci do normy. Tak się jednak nie stało. „Bardzo pomogli nam przyjaciele i muzycy, za co jestem im ogromnie wdzięczna. Pieniądze, jakie zgromadziliśmy, starczyły na około dwa pierwsze miesiące. Później fundusze przekazała też Polska Fundacja Muzyczna, żebym jadąc znów na Białoruś mogła zrobić nowe zakupy i zabezpieczyć go na dłużej, bo na miejscu zbyt wiele nie można kupić”, wyznała w rozmowie z Teleshow WP.

Agnieszka Stawicka była dziś gościem programu Dzień Dobry TVN, gdzie opowiedziała o stanie zdrowia muzyka. Jest on teraz minimalnie lepszy. Niestety białoruscy lekarze nie są w stanie dokładnie tego ocenić. Partnerka Gienka Loski dąży do tego, aby przewieźć go do Polski. Niebawem jedzie do muzyka i przywiezie mu specjalistyczne łóżko medyczne. Nagra także wideo dla lekarzy kliniki Budzik, którzy mają zdecydować, co dalej. „Transport jest niemożliwy, dlatego że dla niego każdy wstrząs, to jest bardzo poważna sprawa”, powiedziała Agnieszka Stawicka w programie. Wyznała także, że przed wizytą w telewizji zadzwoniła do matki Gienka Loski i poprosiła, przyłożyła słuchawkę do jego ucha. Powiedziała mu, że opowie o nim w programie: „Gdy usłyszał, że tyle osób jest zmartwionych jego stanem zdrowia, otworzył oczy, a po policzkach spłynęły mu łzy”, opowiedziała.

Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia!  

Gienek Loska, żona Gienka Loski
Fot. VIPHOTO/East News

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Dziesięć pięknych, spełnionych i inspirujących kobiet...czyli nasz nowy numer #VIVA!power. A w nim...