PODRÓŻE VIVY!

Dubaj śladami Małgorzaty i Radosława Majdanów! Zobacz ich ulubione miejsca!

Najwyższe drapacze chmur, hotele kapiące złotem...

Elżbieta Pawełek 12 sierpnia 2018 07:34

Najwyższe drapacze chmur i hotele kapiące złotem niczym pałace szejków. Sztuczne wyspy w kształcie palm, widoczne nawet z kosmosu, i ośnieżone stoki na rozgrzanej do białości pustyni. Bajka? Ależ skąd! To wszystko znajdziecie w Dubaju, jak mówią Małgorzata Rozenek-Majdan i Radosław Majdan, którzy w tym mieście spędzili cudowne chwile.

Wszystko jest tu „naj”. Najwyższe wieżowce z liczącym 160 pięter Burdż Chalifą na czele, największe galerie handlowe świata, najbardziej okazałe wyroby ze złota na jednym orientalnym bazarze i największe upały dochodzące latem do 60ºC. Ale kto by się tym przejmował, mając pod ręką klimatyzowane hotele i restauracje. Obsesję bicia największych rekordów widać w tym mieście na każdym kroku, a niesamowite drapacze chmur czy galerie handlowe, jak Dubai Mall, przyprawiają o zawrót głowy, jak mówią Małgosia z Radkiem. W Dubaju byli kilka razy – raz z VIVĄ!, by zrobić sesję zdjęciową, i prywatnie z synami Małgosi. Upał nie był nawet straszny, temperatura nie przekraczała 30ºC. Raz tylko podczas zdjęć trudno było wytrzymać na zewnątrz, a sprzęt fotografa co chwila odmawiał posłuszeństwa.

Najwyższy wieżowiec świata

Oczywiście wizyta w Burdż Chalifa była obowiązkowym punktem programu. Winda na taras widokowy sunęła z prędkością 16 metrów na sekundę! „To było niesamowite przeżycie, zwłaszcza że po drodze z głośnika człowiek słyszał, że właśnie znajduje się na wysokości wieży Eiffla czy minął Empire State Building”, mówi Małgorzata. Aż strach pomyśleć, co stałoby się, gdyby zabrakło prądu, jak zdarzyło się po otwarciu wieżowca i przez godzinę turyści byli uwięzieni pomiędzy piętrami.

Od tamtej pory winda działa niezawodnie i wszyscy szczęśliwie „lądują” na tarasie At the Top na 124. piętrze, 450 metrów nad ziemią! Z góry widać miasto jak na dłoni: nowoczesny Downtown, 11-hektarowy park, ogromne sztuczne jezioro i gąszcz smukłych wieżowców. A w środku tej scenerii sam król – Burdż Chalifa. Przykład architektonicznego geniuszu, który wykwitł wbrew wszelkiej logice na pustyni. Wieżowiec magicznie prezentuje się nocą, a jeszcze piękniej lśni w słońcu, jak mówią Małgosia z Radkiem.

To zasługa ponad 20 tysięcy szklanych paneli umieszczonych na zewnątrz, nad których założeniem pracowali fachowcy, którzy stawiali nowojorski One World Trade Center. I wszystko wskazywało, że jest to misja niemożliwa. Trochę do tego nawiązał jeden z odcinków „Mission: Impossible” kręcony tu z Tomem Cruise’em, który wspinał się i spadał po zewnętrznych ścianach wieżowca bez pomocy kaskaderów. „Dla Stasia, mojego starszego syna, który pasjonuje się sztuką, w tym architekturą, ta wizyta okazała się przygodą życia”, mówi Małgosia.

Wielkie budowle bywają bezduszne i nieprzyjazne. Ale nie w Dubaju, bo ze szczytu Burdż Chalifa zjeżdża się do największej galerii handlowej świata Dubai Mall wielkości 50 boisk sportowych, odwiedzanej rocznie przez 60 milionów ludzi.

Kaprysy szejków

Czego tu nie ma? A właściwie co tutaj jest? Największe akwarium świata, w którym można nurkować z rekinami. Pierwszy na Bliskim Wschodzie stok narciarski pod dachem, czyli Ski Dubai. Na chętnych czekają też lodowisko, wodospady, 22-ekranowe kino! A nade wszystko sklepy, a w nich światowe marki: Dior, Chanel, Versace, Givenchy, Gucci… „Ceny też biją wszelkie rekordy”, mówi Radek Majdan. Ale w końcu to miasto bogatych szejków, którzy z pieniędzmi nie muszą się liczyć. W Dubaju krąży anegdota, jak kilka ważnych lokalnych szych, paląc sobie sziszę, rozważa projekt przestawienia wieżowca i przesunięcia przelotowej arterii. „Nie widzę problemu”, mówi jeden. Bo kiedy płaci się petrodolarami, nie ma ograniczeń. Można spełnić każdy swój kaprys. Jedynym ograniczeniem jest ludzka wyobraźnia. A tej tu nie brak. 

Sztuczne wyspy, delfiny i gwiazdy

Z fantazji i marzeń o dziele doskonałym powstał Hotel Atlantis, The Palm, położony na największej sztucznej wyspie Palma Dżamira, w którym odbyła się sesja zdjęciowa Małgosi i Radka dla VIVY! Miejsce było szczególne, bo jest to jeden z najdroższych hoteli w świecie, którego otwarcie przeszło do historii – na pokaz sztucznych ogni zużyto siedem razy więcej fajerwerków niż podczas otwarcia Olimpiady w Pekinie. I choć show trwał tylko kwadrans, kosztował 16 milionów dolarów. „Atlantis gościł nas kilka razy i muszę przyznać, że mało który hotel może poszczycić się taką liczbą atrakcji, przepyszną kuchnią i wysokim standardem. Wyjątkowym przeżyciem było dla nas pływanie z delfinami, które na całym świecie spotyka się z dużą krytyką. A tam powstało miejsce, gdzie w wyjątkowy sposób się o nie dba, dzieci zaś mają doskonałą okazję poznać te niezwykłe zwierzęta”, mówi Małgorzata. W wielkim akwarium można też podglądać rekiny.

Właściwie hotel to miasteczko dostarczające gościom nieustannych rozrywek, gdzie nikt nie chodzi głodny – na miejscu ponad 20 restauracji serwujących kuchnie całego świata. „Nigdzie nie jedliśmy pyszniejszych potraw. Tak naprawdę w całym Dubaju na każdym rogu spotyka się świetne knajpy”, wspominają Małgosia z Radkiem.

Luksusowy Atlantis gościł już wielkie gwiazdy. Wypoczywali tu Robert De Niro, Michael Jordan i Kim Kardashian z rodziną. Oczywiście to mile łechce, jak mówi Małgosia. Ale takich hoteli w Dubaju jest więcej. Po sąsiedzku Atlantisa nad taflą morza niczym fatamorgana unosi się Burdż al-Arab, słynny hotel w kształcie żagla. Wydaje się, że płynie, ale to tylko złudzenie. Stanął bowiem na sztucznej wyspie, stworzonej z ciężkich skał i ton piachu. Ze względu na niebywały luksus uchodzi za jedyny siedmiogwiazdkowy hotel świata, gdzie goście mogą liczyć na prywatnego rolls-royce’a z kierowcą, osobistego kucharza i kamerdynera. A wszystko w cenie, bagatela, 20 tysięcy dolarów za noc.

Skarby Złotego Bazaru

Milionerzy z całego świata wykupują w Dubaju apartamenty. „Nie dziwi nas to, że luksusowe posiadłości sprzedają się tam jak świeże bułeczki. Ale dla nas jest to wspaniałe miejsce na chwilę, a nie na całe życie”, mówi Małgosia. „Chociaż z kulturą islamu oswoiłam się już wcześniej, mieszkając przez lata we Francji, muszę przyznać, że w Dubaju nie miałam w tym względzie żadnych negatywnych doświadczeń. Dziwiło mnie tylko, że kiedy zwracałam się do jakiegoś mężczyzny, nie odpowiadał mi, tylko Radosławowi”, dodaje.
Prawdziwe życie toczy się jednak nie w oazach luksusu, ale w Old Town nad Zatoką Dubaju, którą starożytni Grecy nazywali rzeką Zarą, a współcześni – Creek. Tak duży kontrast może być szokiem. To jakby przenieść się z eleganckiego lobby do gwarnego baru z piwem. Po zatoce z jednego brzegu na drugi kursują abry – wodne taksówki przewożące codziennie tysiące ludzi, w tym wielu turystów. Kurs trwa około 10 minut, koszt to zaledwie jeden dirham.

Warto też poznać słynny Złoty Bazar, jak mówi Małgosia. Codziennie 10 ton złota wystawia się do sprzedaży. Wśród złotych wisiorków, kolii i pierścionków błyszczą najprawdziwsze diamenty, rubiny, opale, perły. Największą sławę zyskał 21-karatowy Najmat Taiba, najcięższy pierścionek świata ważący ponad 60 kilogramów, wyceniony na trzy miliony dolarów. Od patrzenia na błyskotki aż bolą oczy, ale w końcu Dubaj to Złote Miasto. Warto kiedyś poświęcić mu więcej czasu. Czy Radosław wybierze tu jakiś klejnocik dla Małgosi? „Inszallah” – jeśli tylko Bóg zechce, odpowiedziałby każdy Arab. To wystarczający pretekst, żeby kiedyś tu wrócić.

Tekst Elżbieta Pawełek  ZOBACZ ZDJĘCIA

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Krystyna Janda opowiada o tym, jak nie poddać się losowi i robić to, co się kocha