O TYM SIĘ MÓWI

Dramat Jacka Borkowskiego! „Zapłacę teściowej z pieniędzy na wakacje dzieci’’

Aktor przegrał w sądzie z rodziną zmarłej żony!

VIVA! 16 maja 2018 11:55

Jacek Borkowski został ukarany przez sąd w Żaganiu za to, że zarzucił swojej teściowej i szwagierce kradzież pamiątek po zmarłej żonie. Aktor będzie musiał odpracować 100 godzin prac społecznych. Może „uniknąć kary’’, gdy zapłaci po 20 złotych za każdą godzinę, co daje 2 tys. złotych. Pieniądze mają wpłynąć na konto fundacji szukającej dawców szpiku kostnego DKMS. Na tym nie koniec. Borkowski musi uregulować koszty procesowe, które wynoszą 2700 złotych. Ta kara najbardziej zaboli dzieci aktora. Dlaczego?

Jacek Borowski przegrał z rodziną zmarłej żony

Kiedy w 2016 roku, tuż po śmierci ukochanej żony gwiazdora Klanu, z ich wspólnego domu zniknęły pamiątki po zmarłej, Borkowski oskarżył o to swoją teściową i szwagierkę. Jak podaje Super Express, sprawę zgłosił na policję. A w rozmowie z dziennikarzami powiedział, że został okradziony.

Niestety, został za to ukarany. Zapłacę to wszystko. Razem będzie 6700. Jacek i Magda już wiedzą, że z tego powodu nie pojadą w tym roku na wakacje, ale na szczęście w ogrodzie z psem też potrafią miło spędzić czas. To mądre dzieciaki i wiem, że dobrze je wychowałem’’, powiedział aktor w rozmowie z dziennikiem.

Jacek Borkowski o chorobie żony

W lipcu 2016 roku aktor udzielił magazynowi VIVA! niezwykle szczerego wywiadu, w którym opowiedział o chorobie żony.

Często bliscy w takich sytuacjach działają na oślep, szukają uzdrowicieli, terapeutów, uciekają do medycyny niekonwencjonalnej…

Jacek Borkowski: To mnie nie dotyczyło, jestem realistą. Magda zachorowała na taki rodzaj białaczki, który nie poddaje się leczeniu, chemii. Takich przypadków zdarza się zaledwie kilka na pół miliona.

Wiedziała o tym?

Jacek Borkowski: Nie, do końca wierzyła, że wyjdzie ze szpitala. Wiedziałem tylko ja, nie mając żadnego sposobu, by jej pomóc. A cały czas musiałem się uśmiechać przez łzy, nie dać po sobie poznać, że jest tak źle. Nie mogłem pozwolić sobie na załamanie – w domu miałem jeszcze dwoje dzieci, przed którymi też trzeba było trzymać twarz i przygotować je na to, że ich mama odchodzi.

Można przygotować najbliższych na coś takiego?

Jacek Borkowski: Nie bardzo, zwłaszcza że one też musiały przy matce zachowywać się naturalnie. Nie mogły wiedzieć, że ich mama umiera.

Lepiej nie wyprzedzać wypadków. Mógł zdarzyć się przecież cud.

Jacek Borkowski: Nie wierzę w żadne mistyczne historie ani cudowne uzdrowienia, w żadne kary i nagrody od losu. Będzie, jak ma być. I bunt jest tu bezsensowny.

Kiedy usłyszałeś diagnozę?

Jacek Borkowski: Chyba tydzień przed śmiercią Magdy profesor wezwał mnie do siebie i powiedział, że niestety, nic nie mogą zrobić. Grunt usunął mi się spod nóg. Ale musiałem go odnaleźć bardzo szybko, bo przecież są dzieci. Realne, konkretne, wymagające ode mnie myślenia i działania. Nie miałem czasu na płacz, nie mogłem sobie na niego pozwolić. Kiedy mnie ta wiadomość dopadła, musiałem szybko ogarnąć sytuację. Wróciłem do domu, przygotowałem kolację. Zawołałem córkę i syna: „Chodźcie jeść”. Zapytałem, co było w szkole. Obejrzeliśmy telewizję, położyłem dzieci spać. Wszystko było na pozór normalnie, chociaż w środku rozpadłem się na tysiąc kawałków. ZOBACZ ZDJĘCIA

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Gwiazdami nowego numeru są: Paulina Krupińska, Kamila Szczawińska i Karolina Malinowska. Zobacz, co jeszcze w nowej VIVIE!